poniedziałek, listopada 20, 2017

Słońce też jest gwiazdą. [recenzja]



Autorka: Nicole Yoon.
Opis: Natasha pochodzi z Jamajki, ale od ósmego roku życia mieszka w Stanach. Jej rodzice przebywają w USA nielegalnie i zostają deportowani na Jamajkę. Natasha jest załamana i wściekła na ojca – to przez niego rodzina musi wracać tam, skąd przyjechała. Wierzy w naukę, a nie w miłość. Zwłaszcza po tym, jak zdradził ją chłopak!

Z Nicole Yoon nie miałam jeszcze styczności. Wiem, że jest autorką popularnej książki "Ponad wszystko", o której powstał film. Czytałam dużo złych opinii o niej i nie bardzo mnie ciągnęło. Natomiast inaczej było ze Słońce też jest gwiazdą. 
Nie spodziewałam się, że książka poruszy aż tak wiele trudnych tematów. Zderzamy się z rasizmem, emigracją, imigracją i podziałami społecznymi w Ameryce. Trudno w to uwierzyć, ale akcja toczy się na przestrzeni jednego dnia, prócz epilogu, który przewidziałam. Poznajemy Daniela i Natashę, kompletnie różne osoby, które stają na swojej drodze bardzo przypadkowo. Obydwoje mają przed sobą dwa ważne spotkania, a w między czasie postanawiają poznać się bliżej. Daniel jest przekonany, że jeden dzień wystarczy, by Natasha mogła go pokochać. I choć brzmi to banalnie, prosto, jest to bardzo ciekawy element fabuły. W czasie ich rozmów, poznawania swoich rodzin i przeszłości, akcja toczy się wokół emigracji Natashy, która walczy o pozostanie w kraju oraz wokół spotkania dotyczącego studiów Daniela. 
Nie powiem wam, jak obie sytuacje się zakończą, bo popsułabym element trzymania w napięciu, a to istotna rzecz. Książka jest mało prawdopodobna, nie wierzę w takie przypadki, ale czyta się ją lekko, szybko i przyjemne, co jest ogromnym plusem. 
Narracja jest bardzo ciekawa! Z takim typem jeszcze się nie spotkałam i byłam naprawdę w szoku. Ale łatwo się czytało przez to powieść. Myślę, że Słońce też jest gwiazdą to dobra lektura na jeden wieczór, nie jest nudna, ale jest też mało wiarygodna. Jeśli macie ochotę zderzyć się z nietypowym zabiegiem narracyjnym i taką oto fabułą, to nie wahajcie się, aby sięgnąć po tę książkę. 

4/5
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Dolnośląskiemu

niedziela, listopada 19, 2017

English Matters. Przegląd prasowy #5 z bonusem.



Jest mi niezmiernie miło, że Colorful Media wciąż utrzymuje ze mną współpracę i dzięki temu mogę czytać i uczyć się ze świetnego magazynu, jakim jest English Matters. I mówię to całkiem poważnie. 
Mój język angielski nie jest perfekcyjny. Mam duże problemy z gramatyką, ale słówek uczę się z piosenek, filmów, czy właśnie książek/artykułów. Słówka to klucz do rozmowy. Dlatego tak bardzo i z całego serca polecam Wam English Matters. 

W tym numerze dowiemy się, jak postrzegana jest Polska przez inne kraje. Opowie nam o tym Norman Davies, historyk, który interesuje się historią Polski. 
Znajdziemy także artykuł o Spinnermani, czyli nowej modzie, jaka powstała wraz z nadciągnięciem Figdet Spinnerów. I jak się okazuje, powstały one już bardzo dawno temu. 
Będzie też mowa o Harrodsie! Jednym z największych brytyjskich sklepów. W tym roku odwiedziłam go osobiście i przekonałam się o jego magii. Fakt faktem nie stać mnie było na krok postawiony tam, ale było warto choć popatrzeć na te wszystkie piękne rzeczy.
Oczywiście w środku magazynu znajdziemy też ćwiczenia, tym razem po to, by uczyć się korzystania z inwersji. (większość zrobiłam przed kartkówką, polecam XD).
Bardzo ciekawym artykułem był ten o zimie w w Nowym Jorku. Naprawdę, w Internecie może nie szukałabym o tym informacji, ale tu wiedza łączy się też z nauką języka, więc wszystko wychodzi na plus. Warto? Warto. 
Na samym końcu znajduje się powtórzenie, które sprawdzi co zapamiętałeś z całego magazynu. Spróbuj się. 

W tym miesiącu dostałam bonus od wydawnictwa i jest to wydanie specjalne English Matters poświęcone Stanom Zjednoczonym. Jeśli interesujesz się tym krajem, tym bardziej powinieneś sięgnąć po tę gazetę. 
W środku znajdziemy krótki tekst o tym, skąd pochodzi Cheerleading. Autorzy zawarli też tabelkę z różnicami w słownictwie między stanami w USA. Znajdzie się też nasza Polonia, a jej poświęcono ponad trzy strony artykułu. Mogłabym wymieniać tego wiele i wiele. Wydanie specjalne jest obszerniejsze i zawiera jeszcze więcej ciekawych tekstów oraz ćwiczeń. Zachęcam Was, byście spróbowali i zdecydowali, czy warto.
Dziękuję za możliwość przeczytania.

Znalezione obrazy dla zapytania colorful media

czwartek, listopada 16, 2017

Dwór Furii i Mgieł & Dwór Skrzydeł i Zguby [recenzja porównawcza]


Postanowiłam napisać recenzję zbiorową. Jestem świeżo po dwóch tomach, a raczej trzech. Jednakże teraz odniosę się tylko do drugiego i trzeciego. 
Dwór Furii i Mgieł urzekł mnie najbardziej, co chcę od razu powiedzieć, nie owijając w bawełnę. Uważam, że akcja toczy się z większą werwą, dialogi są lepsze, oraz poznajemy historię i zamiary Rhysanda. Wielką nowością ani odkryciem nie będzie to, że Feyra jest denerwująca, czasem nawet za bardzo. Przeszkadzały mi jej odzywki i to, jak zachowywała się wobec innych postaci. Wulgarne gesty (do znudzenia) i "warknięcia" na każdego... były żałosne. Jednak mimo to, nie odczuwałam chęci rzucenia książką przez pokój, choć istotnie – Feyra powinna być lepiej wykreowana. Autorka za bardzo skupiła się na magii i poszczególnych dworach, co jest bardzo dobre, ale mało poświęciła Feyrze. Przynajmniej takie jest moje odczucie. 
Więc Feyra, proszę...
Znalezione obrazy dla zapytania annoying gif

Moje recenzje zawsze są szczerymi opiniami. Dlatego nie będę pisać tutaj caps lockiem, że jest to najlepsza seria fantastyczna, ani że ją uwielbiam. W obu tomach, 2 i 3 poznajemy bohaterów takich jak: Azriel, Kasjan, Mor, Amrena. Tworzą Dwór Snów wraz z Rhysandem na czele. W nich jestem zakochana nieodwołalnie, zwłaszcza w tym ostatnim. Uważam, że mają bardzo wiele humoru, są barwni i zostają w pamięci. Jednak... Ta książka ma wady i zalety. Czasem autorka wprowadza zbędne dialogi, niepotrzebne sceny, bez których historia byłaby taka sama, a one nie wnoszą nic ciekawego. To raczej zapełniacze. Czyli ogromnym plusem są bohaterowie (oprócz irytującej Feyry), ale minusem zbędne rozmowy. 
Jestem pod wielkim wrażeniem świata, który przedstawia Maas. Dopracowała go istotnie bardzo dobrze. Musiała rozpisać sobie naprawdę wiele szczegółów i to mnie tak zadziwia, bardziej jako autora niż czytelnika. Szacunek.Wszelkie opisy pobudzały moją wyobraźnię i rzeczywiście byłam w stanie zobaczyć to wszystko, co próbowała przekazać. 
W drugiej części, zresztą jak i w trzeciej, pojawia się wiele konfliktów, które Dwór Snów próbuje złagodzić lub rozwiązać. Mamy też ważną postać – Luciena, do którego moja sympatia z pierwszego tomu nie zmalała. 
Drugi tom, czyli Dwór Furii i Mgieł jest żywszy, pełniejszy, bardziej dopracowany. Więcej wnosi do historii, dlatego uważam, że jest najlepszy ze wszystkim. 
ALE PAMIĘTAJCIE, najlepszy i tak był Rhysand, okej?Zakochałam się w nim i uważam, że powinna powstać jakaś szczęście specjalnie mu poświęcona. Był idealny. Jego żarty, wygląd i w ogóle zachowanie trafiło prosto do mojego serca. 

Znalezione obrazy dla zapytania britney spears excited gif

Dwór Skrzydeł i Zguby przeczytałam bardzo szybko, bo również mi się podobał, ale zawierał za dużo scen bitew, za dużo wojny. To w pewnym stopniu w końcu mnie nudziło... Ale przetrwałam te rozdziały i udało się, dotarłam do końca. W ostatnich etapach książki autorka pozwoliła sobie z nas zażartować i miałam zawał serca. Nie chce Wam zdradzić tego, będziecie musieli sami odkryć.
Podsumowując tą chaotyczną opinię (wybaczcie), nie żałuję, że skusiłam się na Dwory, bo przez kilka dni żyłam tylko tym i gadałam tylko o tym. Ma niedociągnięcia, ale nic nie jest idealne! Cieszę się, że tak mocno mnie wciągnęło i życzę wam tego samego! BARDZO, BARDZO polecam tę serię. 

Za egzemplarz Dworu Skrzydeł i Zguby dziękuję wydawnictwu Foksal
Znalezione obrazy dla zapytania grupa wydawnicza foksal

5/5

niedziela, listopada 12, 2017

wywiad z bookstagramowiczem! #1 - Magical Reading.


Cześć! Wymyśliłam sobie, że fajnie będzie dodawać takie posty,gdzie możemy poznawać innych blogerów. Dzisiaj na pytania odpowie Magical Reading (@magical_reading), za co bardzo dziękuję! Jeśli jej nie znacie, to koniecznie zajrzyjcie na jej instagram. Pozytywna, miła i piękna kobieta!

1. Co natchnęło Cię do prowadzenia bookstagrama?
Od zawsze dużo czytałam i chciałam dzielić się z ludźmi moimi przemyśleniami na temat książek. Kiedy odkryłam Bookstagram i zobaczyłam, że istnieje taka wspaniała społeczność postanowiłam założyć swój własny profil. 
2. Czy osiągnęłaś już swój największy cel w tej kwestii, czy wciąż do niego dążysz? A może nie posiadasz konkretnego?
Ciągle szukam swojego celu, a po drodze realizuję te mniejsze, które sprawiają mi mnóstwo radości.

3. Co najbardziej podoba ci się w naszej społeczności?
Społeczność bookstagramowa to jedna z przyjemniejszych rzeczy, które dotyczą środowiska książkowego. Uwielbiam ludzi, z którymi mogę godzinami dyskutować o książkach, ale najbardziej podoba mi się różnorodność. To jest piękne, ponieważ polski Bookstagram to masa zdolnych, kreatywnych młodych osób. 

4. Masz czasem wrażenie, że zmuszasz się do czytania, bo terminy czekają?
Nie, absolutnie nie. Takie coś zabija przyjemność z czytania. Nie zapominajmy, że liczy się miło spędzony czas, a czytanie książek to nie wyścigi.

5. Myślę, że nie muszę o to pytać, bo wydaje mi się, że po części wiem, ale... Twoja ulubiona seria oraz ulubiona książka, to...?
Oczywiście moimi ulubionymi książkami ostatnio są książki Sarah J. Maas, ale równie mocno lubię serię Lux Jennifer L. Armentrout, książki Hoover, Cherry i Nicholasa Sparksa. Oczywiście to tylko kilka nazwisk, w rzeczywistości jest ich o wiele więcej.

6. Jakie cechy musi posiadać dla ciebie dobra książka?
Przede wszystkim musi mieć ciekawą fabułę, akcję, powinna wzbudzać mnóstwo emocji i mieć wątek romantyczny. Bohaterowie są niemniej ważni, lubię kiedy kreacja postaci jest wielowymiarowa i  względnie realistyczna. To kilka cech, które sprawiają, że książka mi się podoba.


czwartek, listopada 09, 2017

Art&Soul. Romantyczny układ sztuki i muzyki [recenzja]




Bardzo lubię książki Cherry. Są dla mnie lekkie, przyjemne i wciągające. Tworzy ciekawych bohaterów oraz historie, które czasem zapadają na dłużej w pamięć. Moją ulubioną książką jest Ogień, który ich spala. Jednak, gdy sięgnęłam po Art&Soul nie spodziewałam się, że tak bardzo przypadnie mi do gustu ta fabuła.
Losy Arii i Leviego to połączenie sztuki z muzyką. Delikatność, subtelność, romantyczność. Bardzo odpowiadał mi się język, którym operowała autorka. Levi nie był nachalny, pojawiał się w potrzebnym momencie. Uroczy, przystojny, zdolny – która by takiego nie chciała?
Przeważnie młodzieżówki są schematyczne, nie ma co tego ukrywać, ale tutaj... Nie czułam się, jakbym czytała to już setki razy. Dałam się wciągnąć w książkę i bardzo mi się ona podobała. Najbardziej to, jaki był Levi – uwiódł mnie swoją postawą, tekstami, które nie były sztucznie napisane. Aria również miała swój urok. Polubiłam ją.
Dużym plusem tej książki są dialogi oraz postacie. Dialogi są realne, a postacie mają głębsze cechy, zarysy. Można ich zobaczyć, polubić. Nie ulotnią się tak łatwo. Nie mam co wytknąć tej książce, bo wszystko mi się podobało (naprawdę!).
Znalezione obrazy dla zapytania fall in love gif

Fabuła porusza ważny temat, czyli nastoletnią ciążę. Rodzice Arii nie mogą tego tak po prostu zaakceptować, ale jakoś rozwiązują ten problem. Nie zdradzę więcej, jednak uważam, że ujęcie w fabułach książek młodzieżowych, tak realnych problemów, jest dobre.
Ciężko jest mi rozpisać się w tej recenzji, ponieważ nie widzę jej wad. Wiem, że była to książka, która brzmiała, jak dźwięk pianina i wyglądała, jak ładny obraz pomalowany stonowanymi barwami. 
Serdecznie Wam ją polecam, to jedna z lepszych książek Cherry. 

niedziela, listopada 05, 2017

Zdobyć Rosie. Czas próby. [recenzja]



Tytuł: Zdobyć Rosie. Czas próby.
Autor: Kirsty Moseley.
Opis: Kontynuacja historii najlepszego przyjaciela bohaterów powieści „Nic do stracenia”.
Nate nie ma wątpliwości, że Rosie to ta jedyna. Niepostrzeżenie zmienia się z podrywacza w odpowiedzialnego mężczyznę. W ich związku robi się coraz bardziej poważnie, oboje już wiedzą, że to nie jest przelotny romans. Także synek Rosie, mały DJ, staje się dla Nate’a bardzo ważny. 
Rosie jednak wstrzymuje się od deklaracji. Trudno powiedzieć: „Kocham Cię”, kiedy przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. 
Czeka ich ciężka próba, w której stawką jest życie. Czy ją przetrwają?

Sięgnęłam po drugą część, bo chciałam wiedzieć, jak skończy się ta seria. W zasadzie wszystko było do przewidzenia od początku i ta książka niczym nie zaskakuje. Polubiłam Rosie, całkiem przypadła mi do gustu, ale Nate zachowywał się jak nastolatek, na dodatek niedojrzały. To mnie trochę zniechęcało do czytania.
Znalezione obrazy dla zapytania boring gif
Fabuła nie wnosi nic nowego. Akcja kręci się wokół Nate'a, Rosie i DJ oraz trochę jego ojca. Nie ma zwrotów akcji, które zapadłyby w pamieć. To sprośny romans i tyle, nic ambitnego (choć tego też się nie spodziewałam, bo wiedziałam jaki to typ książki). Jednakże uważam, że autorka spokojnie mogła zawrzeć wszystko w jednej część i wyciąć zbędne dialogi oraz fragmenty, które nie wnosiły niczego. 
Nie jestem źle nastawiona do Moseley, ponieważ potrafiła mnie zaskoczyć. Tak jak było w przypadku "Chłopak, który chciał zacząć od nowa". Natomiast od czasów Nic do stracenia jestem trochę załamana. Ani Nic do Stracenia, ani Zdobyć Rosie nie jest przełomowe, nie jest ciekawe. To po prostu... Książki, które napisała, żeby napisać. 
Jeśli szukacie pasjonującej i wciągającej fabuły, to na pewno nie będzie to ta seria. Nawet nie zapamiętałam żadnego cytatu. Wszystko wleciało i wyleciało, bo było mało znaczące. Jedynym plusem tej książki jest to, że szybko się ją czyta. Zajęła mi jeden dzień. Nie irytowała mnie w całości, denerwował mnie jedynie Nate (o czym wspominałam). Ta książka nie jest tragiczna, ale szczerze mówiąc, jest nudna. Dlatego po Zdobyć Rosie nie sięgnę drugi raz. Czy mogę ją wam polecić? Tak jak mówiłam... Proponuję zacząć od innych książek tej autorki. Ta może Was rozczarować i nic więcej nie przeczytacie, a po co zaczynać od gorszego. 
Mam ogromną nadzieję, że niedługo pojawi się coś od Moseley, co naprawdę mi się spodoba i będę zadowolona po przeczytaniu tej książki. 
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu HarperCollins.
Znalezione obrazy dla zapytania harpercollins
3/5

czwartek, listopada 02, 2017

Dwór cierni i róż... JESTEM ZACHWYCONA! [recenzja]

Autor: Sarah J. Maas.
Tytuł: Dwór Cierni i Róż.
Opis: Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?
Pełna namiętności i pasji, romantyczna, brutalna i okrutna. Jedno jest pewne: Dwór cierni i róż to z pewnością nie cukierkowa baśń w stylu Disneya…

W końcu... W końcu przeczytałam pierwszy tom Dworów, tak zachwalonej serii nie można pominąć. Otwieram się na więcej i ten gatunek, po który nie sięgał, teraz przypadł mi do gustu. Uwaga, uwaga, to będzie pozytywna recenzja. Szok! ;)
Znalezione obrazy dla zapytania wow gif

Zacznę od początku. Autorka wprowadza nas w magiczny świat, czego możecie się spodziewać i co nie jest powiedzeniem zbyt wiele. Maas wykreowała własną przestrzeń, rodzaj ludzi i istot. Zrobiła to perfekcyjnie, bo ów świat bardzo łatwo ukazywał się w mojej wyobraźni. Jeśli o to chodzi – jestem pełna podziwu. W Dworach występuje ogrom szczegółów i opisów danych podgatunków, dlatego jestem w szoku, że Maas nic się nie poplątało, a historię poprowadziła od początku do końca. 
Pierwsze kilkanaście rozdziałów (przyznaję bez bicia) czytałam opornie. Chociaż... To nie tak, że czułam wstręt do książki lub odrzucała mnie ona, wręcz przeciwnie – miałam ochotę po nią sięgać, ale nudziłam się. Akcja nie bardzo mi się podobała, bo nie porywała mnie. Poznałam głównych bohaterów i ich historie, przynajmniej w jakiejś części. Feyra snuła się po domu i rozmyślała, jedli posiłki... I nic. Aż do pewnego momentu, kiedy autorka wprowadziła nieoczekiwane zwrotu akcji i do samego końca trzymała w napięciu. Przysięgam, że czytałam tę książkę nawet na lekcjach, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co Feyrą i jej losami. 
Jestem oczarowana pięknymi opisami, są niesamowite! Dialogi również bardzo mi odpowiadały, były ciekawe, swobodne, niewymuszone i przede wszystkim – nie było sztuczności, a tego nienawidzę. 
Oprócz Fefry poznajemy także Tamlina, czyli... jednego z głównych bohaterów, który będzie miał duży związek z Feyrą. Na początku nie bardzo go lubiłam, trochę mnie irytowała jego postawa, ale później... po prostu zaczęłam tolerować i pod koniec nawet darzyłam go jakąś sympatią. Jednakże nie jest to miłość, bo moje serce skradł Rhysand. Ach! Ten to naprawdę udał się Maas. Ma wszystko, co mnie pociąga, choć jest to nietypowe. Jesteśmy otoczeni przez dwóch pięknych fae (gatunek) i co teraz? Ja zdecydowałam, że bardziej ciągnie mnie do tego drugiego :).
Podobny obraz
(gdy pojawiał się Rhys, to byłam ja)

W książce pojawia się także Lucian, najlepszy przyjaciel i poseł Tamlina. Jak dla mnie nie da się go nie lubić, charyzma i sposób bycia po prostu przyciąga. No nie wiem, ja przynajmniej chciałabym mieć takiego kolegę, jak on. Parę razy zachował się bardzo szlachetnie i tym mnie ujął. 
Aby nie było tak kolorowe, powiem szczerze, że nie podobały mi się postacie z rodziny Feyry, czyli jej ojciec i dwie siostry: Elain i Nesta. Nie rozumiałam ich zachowania wobec Feyry i to mnie irytowało, ale nie występowali często, dlatego przebolałam. 
Zakończenie jest całkiem nietypowe po tym wszystkim, co stało się w książce. Chodzi mi o to, że po takiej wybuchowej mieszance, nagle mamy coś "normalnego" i właśnie to nie pasuje do fabuły, ale mimo to, podobało mi się. Drugi tom już do mnie idzie, więc niedługo poznam kolejne losy Feyry.
5/5

Za egzemplarz dziękuję 
Znalezione obrazy dla zapytania grupa wydawnicza foksal

sobota, października 28, 2017

seria Driven, tom 1. 50 TWARZY GREYA VOL2.


Tytuł: Driven. Namiętność silniejsza niż ból.
Autor: K. Bromberg.
Opis: Gnani namiętnością, podsycani pożądaniem

Jesteś Rylee Thomas — kobietą sukcesu, przyzwyczajoną do kontrolowania własnego życia. W każdym jego aspekcie. Piękna i niezależna, absolutnie nie stanowisz potencjalnego trofeum dla pięknego, niegrzecznego chłopca. Nie pasujecie do siebie — Ty z silną potrzebą kontroli, a on — z ego rozdmuchanym do granic możliwości. Jednak połączy was pożądanie. Ty utracisz kontrolę, on pewność siebie. Zyskacie… niezwykłe doznania. Nie tylko seksualne.

W świecie chętnych kobiet jestem wyzwaniem dla łajdackiego i boleśnie przystojnego Coltona Donavana. Mężczyzny przyzwyczajonego, że we wszystkich aspektach życia dostaje to, czego chce. To lekkomyślny, zły chłopiec, który nieustannie balansuje na granicy braku kontroli i niebezpiecznych manowców. Nie mogę mu dać tego, czego chce, a on nie może mi dać tego, czego potrzebuję. Lecz czy będę w stanie odejść, gdy zajrzę pod jego pieczołowicie wypolerowaną zewnętrzną powłokę i zacznę odkrywać mroczne sekrety jego zranionej duszy?

Niewiele oczekiwałam po gatunku, za który się zabrałam. Doskonale zdaje sobie sprawę, że te książki opierają się na wątku erotyczno-miłosnym. Mimo tego chciałam przeczytać coś, oryginalnego, jak na taką historię, a nie SKOPIOWANEGO.

Na początku książki poznajemy Rylee oraz Coltona. Najpierw odniosę się do bohaterki. Wydawała mi się rozsądna i myślała racjonalnie, próbowała odepchnąć pokusy. Sądziłam, że dłużej będzie uparta, niedostępna. No niestety, przeliczyłam się. Rylee szybko zaczęła myśleć spodniami. Wiecie co mnie śmieszy w tych wszystkich książkach? Dialogi. Rozwalają mnie na kawałki. Dlaczego? Już wyjaśniam.
Colton Donavan – młody I PRZYSTOJNY, biznesmen, który osiągnął duży sukces, jest również rajdowcem. I nie uwierzycie, ale został ADOPTOWANY. Nic Wam to nie przypomina? Rzuca tanimi tekstami w stronę bohaterki (tutaj Grey miał więcej klasy, uwierzcie mi). Wykształcona kobieta, za jaką podaje się Rylee, pozwala na takie gierki i wręcz spija każde słowo z ust Coltona. Na jej miejscu już dawno dałabym mu w twarz. Rozumiem, że to książka erotyczna! Okej, łapię. Ale jeśli autorka zabiera się za bohaterów, którzy są po studiach, mają jakieś poglądy, to może niech zadba też o poziom rozmów? Bo teksty Coltona wołały o pomstę do nieba.
Relacja głównych postaci rozwijała się bardzo szybko i opierała się na kilku randkach, sprzeczkach i seksie. Skoro już jesteśmy przy scenach łóżkowych...
Czy każda scena w takich książkach musi wyglądać tak samo? Jest dużo słów, by opisać to ładniej. Jednak autorzy często sięgają po taki dialog:
"– Powiedz to... Powiedz.
– Pieprz mnie, X.
– O tak, maleńka, dojdź dla mnie. Jesteś taka ciasna."

Znalezione obrazy dla zapytania christian grey gif
Przejadło mi się to.
Oprócz tego, że w książce nie działo się nic ciekawego, to oczywiście podobieństw do Greya nie zabrakło. Christian Grey by płakał, jakby czytał, naprawdę. Główny bohater miał BAGAŻ, PRZESZŁOŚĆ, NIE CHCIAŁ JEJ ZDRADZIĆ. Hm... Dalej nie świta? Równie jak Christian ostrzegał ją przed samą sobą, mówił, że nie potrafi kochać, że związki nie są dla niego i MIAŁ KOSZMARY.
Znalezione obrazy dla zapytania facepalm gif

Nie bardzo rozumiałam logikę Rylee i chyba nie polubiłybyśmy się, bo jakbym ją poznała i potrząsnęła... To może by się ogarnęła. Tak jak mówię, gatunek mi nie przeszkadza, jeśli wątki są dobrze poprowadzone. Jeśli bohaterowie nie zachowują się jak dwa króliki.
Czy książka była dobra? Jest to debiut tej autorki i uważam, że nieudany. Przede wszystkim nie powinna wzorować się na innych książkach, bo to jest przesada. Czeka mnie jeszcze druga część do przeczytania i obawiam się, że będę równie załamana jak teraz.


2/5
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Editio Red.


czwartek, października 26, 2017

Na krawędzi wszystkiego... i mojej cierpliwości.


Tego co zastałam, nie spodziewałam się kompletnie.
Opis książki nie zdradza zbyt wiele i nie potrafiłam się domyślić, że autor zawrze takie wątki w tej powieści. Jednakże zrobił to, zaskakując mnie, ale nie fascynując. Tak, w tej książce występuje fantastyka, w bardzo specyficzny i niespotykany sposób – jaki? nie zdradzę.
Ogromny chaos panował w całym tekście. Miałam wrażenie, że dialogi to czasem bez składne zdania, które się powtarzały i nie miały zbytniego sensu. Ta książka była dobra i zła jednocześnie. Chodzi mi o to, że nie miałam aż tak wielkiej ochoty rzucić ją w kąt – była w porządku. Jednakże chaos jaki tam zaistniał nie odpowiadał mi. Byłam zmieszana przez to i tyle rzeczy działo się tak dynamicznie, że mój mózg przestał nadążać.

Znalezione obrazy dla zapytania confused gif

Zachowanie głównej bohaterki Zoe było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Zobaczyła coś dziwnego, niespodziewanego, nienormalnego i nie zadawała żadnych pytań. Po prostu... Co? Wyobraźcie sobie sytuację, gdy na waszej drodze staje ktoś lub coś nie z tej ziemi, a wy otwieracie ramiona i gościnnie go/to witacie nie zadając pytań. TO NIEODPOWIEDZIALNE I DZIWNE. 
Tempo w tej książce było zawrotne i bardzo mi przeszkadzało, zwłaszcza jeśli chodziło o relację Zoe i Iksa. Załamałam się, gdy przeczytałam pierwsze "kocham cię" po kilku dniach znajomości. (przepraszam za malutki spojler).

Znalezione obrazy dla zapytania confused gif

Fabuła była bardzo (!) pokręcona, ale to dobrze, cały czas działa się jakaś akcja, tylko mi samej trudno było się w tym wszystkim połapać. Nie jest to książka, która trafia do mojego serca i raczej nie sięgnę po nią drugi raz, ALE TO NIE JEST ZŁA LEKTURA. To naprawdę dobra powieść, tylko, że nie odpowiada moim gustom. Jeśli spodobały Wam się takie klimaty, to sięgnijcie, ale moim zdaniem nie jest to priorytet w książkach, które są teraz na rynku. Mimo tego, nie czytało mi się jej najgorzej, bo skończyłam ją w trzy dni, co bardzo mnie cieszy.
4/5

Za egzemplarz dziękuję księgarni Dadada.pl
Znalezione obrazy dla zapytania dadada

sobota, października 21, 2017

Królestwo Kanciarzy CO ONI ZE MNĄ ZROBILI.



mam dla Was coś odnośnie Szóstki Wron. Jeśli nie czytałeś, to może cię to zachęci, a jeśli czytałeś, to może ci się spodoba. :D

Nie zgadzam się z tym, co wydarzyło się prawie pod koniec książki. Nie mogę Wam zdradzić szczegółów, jedynie przyznam, że płakałam, czytając to w pociągu. Było trudno mi powstrzymać łzy.
Od samego początku drugiej części czułam podekscytowana, bo autorka nie zabrała nam adrenaliny, zadbała o to, byśmy co chwila mieli nowe akcje, zwroty, przygody. Tak bardzo urzekła mnie swoim stylem pisania. Wykreowała własny fantastyczny świat, na dodatek prawie realistyczny – każdy mógłby zobaczyć go w głowie.

Szóstka Wron przyniosła mi wiele wrażeń i zostanie na długo w moim sercu, ale Królestwo Kanciarzy w ogóle od niej nie odbiegało. Słyszałam wiele opinii, mówiono, że druga część jest gorsza... Nie uważam tak. Myślę, że drugi tom zawsze będzie inaczej postrzegany, bo mamy wrażenie, że mało może nas zaskoczyć. Mówię o tym, że w pierwszym tomie poznajemy bohaterów, tutaj mamy już styczność z nimi od razu i wiemy mniej więcej na co ich stać.
Autorka mnie nie zawiodła. Sypała świetnymi przemyśleniami, jak asami z rękawa. ;)

Znalezione obrazy dla zapytania wink gif tumblr

Moi ukochani bohaterowie powrócili z podwójną mocą. Nie mogłam się nimi nacieszyć. W żadnym aspekcie jeszcze mi się nie znudzili. Już dawno nie przeżywałam tak żadnej książki... A tu proszę, zupełne tornado emocji. Kiedy tylko pojawiał się Kaz Brekker moje serce biło szybciej. Kochałam jego powiedzenia, to jaką aurę wytwarzał wokół siebie. Był niesamowity poprzez tajemnicę i mrok oraz swoje zdolności. Nie zaznaczyłam żadnych cytatów, ale było ich od groma! To co on wyczyniał z magicznymi sztuczkami... Cudowne.

Znalezione obrazy dla zapytania happy gif tumblr

Bardzo udanym wątkiem była relacja Kaza z Inej. Połączeni więzią pałali do siebie specyficznym uczuciem, ale postawiony mur przez Kaza blokował dalsze ruchy. Nie będę za dużo mówić, chodzi o to, że uczucie, które było między nimi, było muśnięciem piórka. To nie zrzut bomby namiętności i pożądania. O nie... Kaz był jej cieniem, choć wydawało się, że to ona jest cieniem jego. Nie mówili głośno o tym, co czuli, kłamali, milczeli, ale to było ich zachowanie. Nie mogło być inne. Koniec książki rozbił moje serce w kawałeczki – z radości, nie z przykrości. Kocham ich.

Oprócz tej cudownej dwójki, mieliśmy pozostałych bohaterów, którzy nie odbiegali od tamtych. Wiele rozwinęło się pomiędzy Wylanem, a Jasperem, ale nic więcej zdradzę. Natomiast Nina i Matthias, jak zawsze pełni uczuć i emocji. Życzę Wam, abyście przeżyli coś takiego, jak ja, gdy czytałam tą dulologia. Przepiękna i fascynująca historia. 
POLECAM.
goodbook.
5/5

poniedziałek, października 16, 2017

Kiedy była porządną dziewczyną

Znalezione obrazy dla zapytania kiedy była porządna dziewczyna

Kiedy zabrałam się za tą książkę, wiedziałam, że mam styczność z literaturą ambitną. Takie powieści wymagają myślenia i uważania. Mimo tego, że Kiedy była porządną dziewczyną wydaje się bardzo dobrą pozycją, dla mnie była utrapieniem, przez które nie potrafiłam przebrnąć. Ciężko było zatopić się w lekturze. Zabrało mi tej wciągającej cechy. Oczywiście, powieść napisana jest świetnie. Dopracowana do ostatniej strony. Ale to nie zmieniało faktu, że wszystko zniechęcało mnie, aby czytać tę książkę, bo nie mogłam jej poczuć.Nie potrafiłam zrozumieć bohaterów, fabuły, dlatego że szybko się nudziłam. 
Niektóre powieści trzymają drzwi otwarte dla wybranych czytelników. Najwidoczniej ja nie dostałam zaproszenia. 



Powiem szczerze, że była to męcząca powieść i nawet dobrze dobrane słownictwo, rozbudowane opisy, nie trafiły do mnie. Bohaterka, Lucy, za wszelką cenę chciała wyrwać się z rodzinny, która ją niszczyła. Opisy jej przeszłości i przeżyć czasem mocno mnie przygnębiały, ale to akurat plus, bo bohater oddziałował na czytelnika. 
Autor na pewno chciał, abyśmy przez chwilę zastanowili się nad własnym życiem, nad losem i problemami. Moja polonistka nienawidzi tego stwierdzenia, ja również, ale użyję go – Roth zmusza do refleksji. Rzadko kiedy mamy czas, by zastanowić się nad głębszym sensem czytanych powieści. Przy tej trzeba usiąść i zrozumieć. Dla mnie było to trudne zadanie, dlatego też nie poczułam tej książki i była trudna. Nie chciałabym do niej wracać, bo ledwo ją skończyłam. 
Nie chciałabym też odradzać Wam tej powieści, bo każdy z nas jest inny. Tak naprawdę historia Lucy może być historią któregoś z Was i zrozumiecie ją od pierwszych stron. Dlatego to, że ja jej nie pojęłam, nie oznacza, że Wam się nie uda, bo książka sama w sobie jest bardzo dobrze zbudowaną i złożoną powieścią o dziewczynie po ogromnych przejściach. Zakończenie mnie zszokowało. Jestem ciekawa, jak Wy byście je odebrali. 
Polecam, jeśli macie czas i możliwość, by wyciszyć się z tą powieścią. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
3/5


czwartek, października 12, 2017

Zdobyć Rosie... nie zdobyło mojego serca [recenzja]


Opis: Poznaj losy najlepszego przyjaciela bohaterów powieści „Nic do stracenia”.
Nate Peters, niepoprawny podrywacz i łamacz serc, lubi swoje życie pełne przelotnych romansów. Patrząc jednak na szczęśliwe małżeństwo Anny i Ashtona, coraz częściej zastanawia się, jak by to było, gdyby miał dziewczynę na stałe. Uznaje, że jeszcze do tego nie dorósł. Aż do czasu, kiedy poznaje Rosie. To zdecydowanie kobieta na całe życie, nie na krótki romans. Absolutnie wyjątkowa i niestety całym sercem oddana komuś innemu. Rosie nie jest zainteresowana znajomością z Nate’em, co tylko mobilizuje go do działania.

Muszę przyznać, że od pewnego momentu Moseley mnie zawodzi. Niecierpliwie czekałam na kolejną jej książkę i myślałam, że będzie ciekawsza... Natomiast zawiodłam się. Moją ulubioną serią jest seria Chłopak, który chciał zacząć od nowa. Naprawdę ciekawa, wciągająca i całkiem dobrze napisana. Potem do moich rąk wleciała książka Nic do stracenia. Gdy ją czytałam, myślałam, że wyrzucę przez okno, bo tak bardzo była nieskładna i naciągana oraz naiwna. 
Zdobyć Rosie to prawie osobna część, dotyczy Nate'a i Rosie – przyjaciół Anny i Ashtona, czyli bohaterów z Nic do Stracenia. Nate jest podrywaczem, któremu zależy na zdobyciu każdej ładnej dziewczyny, a Rosie stawia opór i to go tak fascynuje. Czy fabuła wnosi coś nowego? Nie, jest przemielona przez wiele autorek, ale łudziłam się, że może Moseley czymś mnie zaskoczy. 

Nie zawsze nastawiam się do młodzieżówek, tak jakbym miała z nich nic nie wynieść, bo można się pomylić. Dlatego nie byłam negatywna wobec tej książki, a jednak się zawiodłam. Jest dosyć słaba i źle napisana. Przyznam, że słownictwo było po prostu niesmaczne. 
Nate posługiwał się tanimi tekstami z Internetu czy serialów, nie było to fajne. Nie miał w sobie niczego, co przyciągało mnie do niego. Ani charyzmy, ani wyglądu. W sumie nie dziwiłam się głównej bohaterce, że na początku chciała go unikać i zbyć, ale nie rozumiałam czemu w końcu zdecydowała się na związek z nim, bo był beznadziejny, krótko mówiąc. Liczyłam, że poczucie humoru Nate'a wynagrodzi mi to wszystko, niestety nie udało się. 

Myślę, że to nie jest jedna z dobrych książek to autorki. Nie spisuję Moseley na straty. Mam duży sentyment do Chłopaka, który chciał zacząć od nowa i wciąż wierzę, że autorka wróci z czymś naprawdę dobrym. Może kontynuacja, opierająca się na historii Anny i Ashtona to nie jest zbyt odpowiedni pomysł. 
Jedyny plus tej książki to to, że nie była gruba i szybko się ją czytało. Po prostu nie męczyłam jej, ale pośpiesznie przebrnęłam przez historię, do której na pewno nie chcę wracać i po kolejną część raczej nie sięgnę. Zresztą mogę się już domyślić, jak zakończą się losy tej pary. 
Czy polecam? Hm... To chyba zależy od Waszego nastawienia. Jeśli czytaliście już coś od tej autorki, możecie spróbować, sami przekonacie się, czy ta fabuła przypadnie Wam do gustu. Natomiast tym, którzy nie czytali, ODRADZAM zaczynać od Zdobyć Rosie. Weźcie do ręki Chłopaka, który chciał zacząć od nowa, tak chyba będzie lepiej. 

Za egzemplarz dziękuję HARPERCOLLINSPOLSKA.

2/5

środa, października 11, 2017

Jesienne typy, blogerzy polecają #2


Od kilku lat odczarowuję jesiennie wieczory za pomocą duńskiego stylu hygge, dzięki któremu tworzę w mieszkaniu atmosferę ciepła i domowego ogniska. Tuż przed czytaniem zapalam świeczki, włączam lampki wiszące na regale z książkami oraz na ścianie, zaparzam herbatkę z sokiem z kwiatu czarnego bzu, na siebie zarzucam ciepły sweter i sięgam po jedną z rozpoczętych książek ze „stosu hańby”.

Kiedy za oknem plucha i szarawo, proponuję książkę i autorkę, która zawsze ma na mnie zbawienny wpływ - Kasie West „Blisko ciebie”. Kasie jest mistrzynią lekkich, prostych historii, które nie męczą odbiorcę. Jej książki są jak przepyszne ciastko zjedzone w cukierni. Posiadają idealne proporcje, nie są przesłodzone i zawsze ma się ochotę na więcej :)

„Blisko ciebie” jest zabawna, z wykreowanymi ciekawymi postaciami oraz niebanalna – bo czy któryś z autorów postanowił głównych bohaterów zamknąć w bibliotece na cały weekend podczas zimowej aury? Ja osobiście jeszcze się z takim tematem nie spotkałam.
Polecam serdecznie do ciepłej herbatki, która każdego rozgrzeje w jesienne wieczory :)



Książką, a właściwie serią, którą postanowiłam wam polecić na dłuuugie jesienne wieczory jest trylogia Sary J. Mass i chyba nikt już nie ma wątpliwości, że chodzi o ,,Dwór cierni i róż'', ,,Dwór mgieł i furii'' oraz ,,Dwór skrzydeł i zguby'', który będzie miał premierę pod koniec października. Niektórym może wydawać się dziwne to, że polecam książkę której jeszcze nie przeczytałam (mowa tu o trzecim tomie), ale jestem na 100% pewna, że i ta część zawładnie moim sercem, ciałem, duszą i czymkolwiek jeszcze się da.... Moja przygoda z tą autorką rozpoczęła się od ,,Szklanego tronu'' i powiem wam, że pierwszy tom nie spodobał mi się za bardzo, ale kupiłam od razu trzy pierwsze części cyklu więc stwierdziłam, że wypada przeczytać....tak więc zabrałam się za ,,Koronę w mroku'' i to było coś niesamowitego! To jak autorka prowadzi całą akcję, jakich kreuje bohaterów i przede wszystkim jaki tworzy świat, jest fenomenalne! Moim zdaniem cała trylogia dworów ( a przynajmniej dwa pierwsze tomy) jest jeszcze lepsza od Szklanego tronu. Jak jeszcze nigdy, pokochałam bohaterów tych książek (no bo kto by nie pokochał Rhysanda, czy Azriela), urzekł mnie przecudowny opis Velaris oraz Dworu Nocy. Obie książki dostarczyły mi tak wielu emocji, że podczas ich czytania śmiałam się w głos, ale też płakałam jak dziecko....Po prostu musicie to przeczytać! Mam nadzieję, że chociaż troszkę was zachęciłam. Trzymajcie się cieplutko.



wroclawiankaczyta
Na wstępie, chciałabym podziękować Ali za zaproszenie do współtworzenia tego posta! :)
Moim zdaniem, idealną książką na jesień jest "Misery" Stephen'a King'a. Tego autora zna chyba każdy. Oczywiście, dla kogo jest ta książka? Na pewno dla osób, które po przeczytaniu bądź obejrzeniu czegoś pełnego grozy, wręcz uwielbiają się przytulać! ;) A o czym mniej więcej jest ta książka?

Paul Sheldon jest autorem romansów, których główną bohaterką jest Misery Chastian. Paul ma już jej dosyć i w ostatniej swojej powieści zabija ją. Tworzy nową książkę o szybkich samochodach i chłopaku pochodzącym ze slumsów. Zakończenie nowej powieści świętuje butelką szampana i wsiada do samochodu. Podczas burzy śnieżnej ulega wypadkowi i odzyskuje przytomność w domu Annie Wilkes. Wkrótce dowiaduje się, że Annie jest jego największą wielbicielką, mieszka na odludziu, nikogo nie powiadomiła, że Paul jest u niej i dysponuje dużymi zapasami prochów. Reszty możecie się domyślać, bądź tych bardziej zaciekawionych zapraszam do lektury ;)

Ahh! Zapomniałabym! Odpowiadając na pytanie Ali, moim jesiennym rytuałem jest picie kisielu (niezależnie od pory dnia czy nocy), dobra książka i chłopak leżący obok i czytający kolejną dobrą książkę :D więcej mi do szczęścia nie trzeba! Pozdrawiam wszystkich Czytelników ;)

Instagram: @wroclawiankaczyta
Blog: https://wroclawianka-czyta.blogspot.com/
Zawsze gdy ktoś zadaje mi pytanie jaką książkę polecam, od razu na myśl przychodzi mi Szklany tron. Nawet się nie zastanawiam czy ta osoba lubi fantastykę, czy też nie, po prostu wymieniam parę tytułów z automatu, a pierwszym z nich jest właśnie ta książka. Pewnie nie raz już o tej pozycji słyszeliście, w skrócie mówiąc opowiada ona o Caelenie – zabójczyni, którą skazano na dożywotnią prace w kopalni Endovier. Dlatego gdy pewnego dnia pojawia się książę Adarlanu z ofertą wzięcia udziału w niebezpiecznym turnieju, którego nagrodą będzie wolność, dziewczyna nie waha się ani trochę i przyjmuje propozycje.
Książka przy pierwszych stu stronach bardzo mnie nudziła, nie spodziewałam się po niej niczego wielkiego, jednak gdy nagle okazało się, że ją skończyłam, miałam wielkie zapotrzebowanie sięgnięcia po kontynuacje. Dlatego na drugi dzień od razu pobiegłam do sklepu zakupić  kolejny tom :D Więc jeśli należycie do tego grona, której tej książki jeszcze nie przeczytało, raz dwa nadrabiać mi tu :D

A mój jesienny rytuał? Hmm… przeważnie jestem chaotycznym człowiekiem robiącym wszystko na opak, zauważyłam jednak pewną czynność, która zresztą pojawiła się u mnie całkiem niedawno. Otóż zawsze wieczorem siadam sobie z  herbatą lub puszką Coli, czy Pepsi i oglądam seriale, lub czytam – wszystko w zależności od tego na co bardziej mam ochotę :)
Pierwszą książką, która przychodzi mi na myśl, kiedy mówimy o jesieni, jest ,,Szóstka wron" Leigh Bardugo. Jest to idealna powieść na ten czas, gdy pogoda za oknem zmienia się ze słonecznej w deszczową, a my odkładamy powoli lekkie romanse i niezobowiązujące młodzieżówki, które czytaliśmy latem, i sięgamy po książki o nieco zimniejszym, tajemniczym klimacie. ,,Szóstka wron" przenosi nas w mroczne zakątki Ketterdamu i przedstawia historię grupy wyrzutków, którzy planują dokonać niewykonalnego - dostać się do Lodowego Dworu, czyli najlepiej strzeżonej twierdzy znanej złoczyńcom. Nadchodząca jesień to idealny czas, aby poznać silnych i niezłomnych bohaterów, wykreowanych z ogromną dbałością, oraz pozwolić się wciągnąć w czarujący klimat przestępczego światka Ketterdamu. Gorąco polecam Wam ,,Szóstkę wron", która zapisała się w moim sercu na zawsze. 

Jeśli chodzi o moje jesienne rytuały, to jestem ogromną fanką picia herbaty. Wieczory spędzam więc z kubkiem herbaty (najlepiej o smaku czekolady z gruszką z Liptona!), czytając książkę i wtulając się w kaloryfer, ponieważ jestem człowiekiem, któremu zawsze jest zimno, niezależnie od pory roku.




piątek, października 06, 2017

Przypadki Callie i Kaydena [recenzja]

Bardzo lubię sięgać po młodzieżówki i nie oczekuję od nich wiele, ale liczę na to, aby mnie nie irytowały oraz miały ciekawą fabułę. Nie są to duże wymagania i ta książka w pełni je zaspokoiła.
Poznajemy sławnego w szkole Kaydena, który jest dobrym sportowcem i nie może odgonić się od kobiet. Oczywiście, schematycznie, ma on dziewczynę – pustą, wredną i nie szanującą siebie oraz innych. I taki się wydaje na początku Kayden, tylko, że zostajemy postawieni przed jego historią rodzinną. Przed tym, co przeżywa w domu, jak jest traktowany. Nie chcąc spojlerować, mogę Was zapewnić, że nie wszystko wydaje się takie idealne i dobre. W Kaydenie podobało mi się to, że nie był bezpłciowy, płytki i pragnąć tylko zdobycia bohaterki. Lubiłam go za charakter i za stosunek do Callie, która również wiele przeszła.
Zdaje się, że tej dziewczynie potrzeba tysiąca przytuleń, by wymazać cały smutek, który niesie na swoich ramionach.
Callie jest dziewczyną, która uchodzi za dziwadło. Odcięta od znajomych, będąca cicho w szkole, chodząca w cieniu i ubierająca się w za duże ubrania. Ale nikt w szkole nie zastanawia się DLACZEGO. Wszyscy zakładają, że Callie jest po prostu inna i dziwna. Mylą się. Callie skrywa bardzo niemiłe tajemnice, które mogą spotkać każdą z nas. Jej historia mnie poruszyła, czułam się niekomfortowo, czytając o tak dramatycznych faktach. Moja wyobraźnia bardzo dobrze działała w tamtych momentach. Nie utożsamiam się z bohaterką, bo nie mamy wspólnych cech, ale rozumiem jej zachowanie i działania. 

Ta książka nie jest górnolotna, ale na pewno porusza ważny problem, z którym kobiety chcą walczyć – czasem bezsilnie, bo zostają zagłuszane przez mężczyzn, którzy im tę krzywdę robią. 
Dużą uwagę poświęcam dialogom. Jeśli są głupie i dziecinne, odechciewa mi się czytać. Tym razem tak nie było. Przypadki Callie i Kaydena pochłonęły mnie na dobre i bardzo szybko przeczytałam całą historię. Rozmowy między postaciami były w porządku, nie nudziły mnie, a czasem nawet rozbawiły. Źródłem humoru w tej książce jest przyjaciel Callie – Seth. Polubicie go od razu, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę powieść. Bardzo wciągająca, szybko się ją czyta i w jakiś sposób daje do myślenia. Oczywiście, nie ma w niej nie wiadomo jakiej głębi, nie oczekujcie tego, ale myślę, że czytanie jej sprawi Wam przyjemność. Fanom takiej kategorii książek serdecznie polecam. 
W trakcie naszej egzystencji pojawia się ten jeden przypadek, który zbliża nas do siebie i przez chwilę nasze serca biją tym samym rytmem.
Za możliwość przeczytania dziękuję księgarni MEGAKSIĄŻKI

sobota, września 30, 2017

Szóstka wron. NIE CZEKAJ ZANIM ODLECĄ.


Czego oczekujesz po tej książce?
Znalezione obrazy dla zapytania crow gifTajemnic?
Dobrze wykreowanych bohaterów? 
Ciekawej historii i zakończenia, po którym będziesz chciał drugiej części?
Wszystko to dostaniesz na złotej tacy. Uważasz, że to cię zachęca? Jeśli wciąż nie, to przeczytaj moją recenzję. Jeśli tak, to i tak ją przeczytaj. :)

Leigh Bardugo zaciekawiła mnie samym opisem, a co dopiero całą książką. Już od pierwszych stron czułam, że powieść jest spowita mrokiem, mgłą i tajemnicą. Podobała mi się wizja tego, że powieść przypomina Iluzję. Kojarzycie ten film? O magii, magikach. Tutaj obracamy się w świecie oszustów, krętaczy, złodziei. Całkowicie pochłonął mnie świat wykreowany przez Bardugu, bo zdecydowanie zrobiła dobrą robotę, planując każdy szczegół. 
Bohaterami jest grupa młodych osób, bo sięgających ledwo dwudziestu lat. Jednak to w niczym im nie ujmuje, choć są nastolatkami, są doświadczeni i inteligentni. Tutaj muszę bić brawo dla głównej postaci. Otóż Kaz Brekker przewodził całą grupą i był w tym świetny, choć każdy popełnia błędy i jemu również się to zdarzało. Jednakże to jaki był, niedostępny, mroczny, wyciszony i sarkastyczny – sprawiło, że pokochałam go od pierwszych stron. Relacja między nim a jedną z bohaterek, Inej rozwijała się na tyle, że pragnęłam, aby żyli długo i szczęśliwie, ale autorka pokrzyżowała moje plany. Nie można mieć wszystkiego, wiec będziecie zaskoczeni, jeśli sięgniecie po tę książkę. 
Inej zaproponowała mu kiedyś, że nauczy go jak upadać.
– Sztuka polega na tym, żeby nie upaść – odpowiedział jej wtedy ze śmiechem.
– Nie, Kaz. Sztuka polega na tym, żeby znowu się podnieść.
Sądzę, że to dobrze, że romans głównych postaci nie został wprowadzony w tak oczywisty sposób. Przez to książka nie weszła w kanon innych lektur o powtarzalnym schemacie. Dostaliśmy powieść złożoną i rozbudowaną pod wieloma względami. Różne wątki pozwalają nam poczuć losy każdego bohatera z osobna. 
Najłatwiej ukraść człowiekowi portfel, mówiąc mu, że zamierzacie ukraść mu zegarek.
Złote myśli Kaza były jego autem. Chociaż nie zaznaczałam cytatów, to było ich tak wiele, że wszystkie warto zapamiętać. Kaz jest bohaterem jednym w swoim rodzaju, wyróżniający się z tłumu innych bohaterów literackich. To taka postać, która zapada w pamięć, a nie niknie wraz z kolejną przez nas przeczytaną książką. Jest uniwersalny. Nie mogę się doczekać kolejnej części, tylko dlatego, by znów móc czytać o tym bohaterze. 
Szóstka Wron przesycona jest dobrą akcją i humorem na poziomie. Ile to razy uśmiechnęłam się, czy zaśmiałam podczas przepychanek słownych "Wron". Tę historię cechuje różnorodność w charakterach postaci. Każda z tej szóstki jest inna, niezwykła, dobrze zbudowana psychologicznie. Dlatego tak ciekawi nas ich przeszłość i przyszłość. Muszę docenić świetny styl autorki, który nie pozwala oderwać się od książki. A przecież o to chodzi, prawda?
Dużej dozy humoru dodała nam para: Nina i Mattias, z którym od początku darli koty. Dlaczego? Dowiecie się, czytając. Ale na pewno to oni nieraz was powalą i namalują uśmiech na waszych twarzach. 
– To niezgodne z naturą, żeby kobiety walczyły.
– To niezgodne z naturą, żeby człowiek był równie głupi, jak wysoki, a jednak proszę, stoisz tutaj.
Nie mogłabym zapomnieć o Jasperze i Wylanie. Ci również byli niezwykli, gdy droczyli się i trochę ze sobą flirtowali. Wprowadzili wiele komicznych sytuacji, choć wówczas towarzyszyła im groza i niebezpieczeństwo. 
– A dlaczego właściwie wyniosłeś się z domu ojca? zapytał Jasper. Nadszedł czas  odparł powściągliwie Wylan. Idealista? Romantyk? Rewolucjonista? Idiota?  zasugerowała Nina.
Jeśli jesteście choć trochę fanami filmów takich jak Iluzja czy Mission Impossible, to książka dla was. Droga jest bardzo kręta i długa, aby sięgnąć po łup, ale za to niesamowicie intrygująca. 
Zaryzykujesz?
5/5

sobota, września 23, 2017

5 ulubionych par z książek ♥


Lubię dodawać posty z serii 5... I zauważyłam, że Wy lubicie je czytać, a więc zapraszam na kolejny! 

Znalezione obrazy dla zapytania landon i jamie gif
Landon i Jamie
Mogą być wam bliżej znani z filmu "Szkoła Uczuć", ale są bohaterami wykreowanymi przez Nicholasa Sparksa. Pochodzą z mojej ulubionej książki, czyli Jesiennej Miłości. Wiele razy marzyłam o kimś takim, jak Landon, nie będę ukrywać. Jamie jest za to przykładem dobrej dziewczyny, która ma ogromny wpływ na drugą osobę. Kochałam ich od początku do końca i wypłakałam bardzo dużo...


Znalezione obrazy dla zapytania anne and gilbert gif
Ania i Gilbert
Tej pary nie mogło zabraknąć. Jestem ogromną fanką serii Ani z Zielonego Wzgórza. Jednak moje serce skradły losy Ani i Gilberta. Wciąż wierzę, że gdzieś na tym pokręconym świecie, taki Gilbert na mnie czeka.

Znalezione obrazy dla zapytania jace and clary gif
Jace i Clary
Przyznaję się bez bicia, że nie czytałam całej serii Darów Anioła. To były bodajże trzy pierwsze części. Mimo tego historia Jace i Clary mnie urzekła. Jest nietypowa, a oni przyciągają się do siebie, jak dwa magnesy. Poza tym nie mogę nie uznać, że charakter Jace jest świetny. Uwielbiam jego teksty i humor, poprawiają mi nastrój. Shippuję tę parę od samego początku. 

Znalezione obrazy dla zapytania will and lou gif me before you
William i Lou
No uwielbiam. Historia Zanim się pojawiłeś jest cudowna. Od książki aż po film. Will był złośliwy, ale miał w sobie coś takiego, co przyciągało. Za to Lou jest taką pozytywną i wesoła osobą! Razem "byli" fajną parą, zestawieniem. Nie chcę zaspojlerować, ale napiszę jedynie, że dla mnie byli idealni.

Znalezione obrazy dla zapytania ronnie and william gif last song
Ronnie i William
To była jedna z pierwszych par, w których się zakochałam na ekranie. Zresztą moja miłość trwa do dziś, bo Miley i Liam są razem. Wracając do Ostatniej Piosenki, w książce i w filmie są dla mnie bardzo podobni. Przeciwieństwa się przyciągają. Na miejscu Ronnie mocno trzymałabym się takiego faceta, jak Will.


poniedziałek, listopada 20, 2017

Słońce też jest gwiazdą. [recenzja]



Autorka: Nicole Yoon.
Opis: Natasha pochodzi z Jamajki, ale od ósmego roku życia mieszka w Stanach. Jej rodzice przebywają w USA nielegalnie i zostają deportowani na Jamajkę. Natasha jest załamana i wściekła na ojca – to przez niego rodzina musi wracać tam, skąd przyjechała. Wierzy w naukę, a nie w miłość. Zwłaszcza po tym, jak zdradził ją chłopak!

Z Nicole Yoon nie miałam jeszcze styczności. Wiem, że jest autorką popularnej książki "Ponad wszystko", o której powstał film. Czytałam dużo złych opinii o niej i nie bardzo mnie ciągnęło. Natomiast inaczej było ze Słońce też jest gwiazdą. 
Nie spodziewałam się, że książka poruszy aż tak wiele trudnych tematów. Zderzamy się z rasizmem, emigracją, imigracją i podziałami społecznymi w Ameryce. Trudno w to uwierzyć, ale akcja toczy się na przestrzeni jednego dnia, prócz epilogu, który przewidziałam. Poznajemy Daniela i Natashę, kompletnie różne osoby, które stają na swojej drodze bardzo przypadkowo. Obydwoje mają przed sobą dwa ważne spotkania, a w między czasie postanawiają poznać się bliżej. Daniel jest przekonany, że jeden dzień wystarczy, by Natasha mogła go pokochać. I choć brzmi to banalnie, prosto, jest to bardzo ciekawy element fabuły. W czasie ich rozmów, poznawania swoich rodzin i przeszłości, akcja toczy się wokół emigracji Natashy, która walczy o pozostanie w kraju oraz wokół spotkania dotyczącego studiów Daniela. 
Nie powiem wam, jak obie sytuacje się zakończą, bo popsułabym element trzymania w napięciu, a to istotna rzecz. Książka jest mało prawdopodobna, nie wierzę w takie przypadki, ale czyta się ją lekko, szybko i przyjemne, co jest ogromnym plusem. 
Narracja jest bardzo ciekawa! Z takim typem jeszcze się nie spotkałam i byłam naprawdę w szoku. Ale łatwo się czytało przez to powieść. Myślę, że Słońce też jest gwiazdą to dobra lektura na jeden wieczór, nie jest nudna, ale jest też mało wiarygodna. Jeśli macie ochotę zderzyć się z nietypowym zabiegiem narracyjnym i taką oto fabułą, to nie wahajcie się, aby sięgnąć po tę książkę. 

4/5
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Dolnośląskiemu

niedziela, listopada 19, 2017

English Matters. Przegląd prasowy #5 z bonusem.



Jest mi niezmiernie miło, że Colorful Media wciąż utrzymuje ze mną współpracę i dzięki temu mogę czytać i uczyć się ze świetnego magazynu, jakim jest English Matters. I mówię to całkiem poważnie. 
Mój język angielski nie jest perfekcyjny. Mam duże problemy z gramatyką, ale słówek uczę się z piosenek, filmów, czy właśnie książek/artykułów. Słówka to klucz do rozmowy. Dlatego tak bardzo i z całego serca polecam Wam English Matters. 

W tym numerze dowiemy się, jak postrzegana jest Polska przez inne kraje. Opowie nam o tym Norman Davies, historyk, który interesuje się historią Polski. 
Znajdziemy także artykuł o Spinnermani, czyli nowej modzie, jaka powstała wraz z nadciągnięciem Figdet Spinnerów. I jak się okazuje, powstały one już bardzo dawno temu. 
Będzie też mowa o Harrodsie! Jednym z największych brytyjskich sklepów. W tym roku odwiedziłam go osobiście i przekonałam się o jego magii. Fakt faktem nie stać mnie było na krok postawiony tam, ale było warto choć popatrzeć na te wszystkie piękne rzeczy.
Oczywiście w środku magazynu znajdziemy też ćwiczenia, tym razem po to, by uczyć się korzystania z inwersji. (większość zrobiłam przed kartkówką, polecam XD).
Bardzo ciekawym artykułem był ten o zimie w w Nowym Jorku. Naprawdę, w Internecie może nie szukałabym o tym informacji, ale tu wiedza łączy się też z nauką języka, więc wszystko wychodzi na plus. Warto? Warto. 
Na samym końcu znajduje się powtórzenie, które sprawdzi co zapamiętałeś z całego magazynu. Spróbuj się. 

W tym miesiącu dostałam bonus od wydawnictwa i jest to wydanie specjalne English Matters poświęcone Stanom Zjednoczonym. Jeśli interesujesz się tym krajem, tym bardziej powinieneś sięgnąć po tę gazetę. 
W środku znajdziemy krótki tekst o tym, skąd pochodzi Cheerleading. Autorzy zawarli też tabelkę z różnicami w słownictwie między stanami w USA. Znajdzie się też nasza Polonia, a jej poświęcono ponad trzy strony artykułu. Mogłabym wymieniać tego wiele i wiele. Wydanie specjalne jest obszerniejsze i zawiera jeszcze więcej ciekawych tekstów oraz ćwiczeń. Zachęcam Was, byście spróbowali i zdecydowali, czy warto.
Dziękuję za możliwość przeczytania.

Znalezione obrazy dla zapytania colorful media

czwartek, listopada 16, 2017

Dwór Furii i Mgieł & Dwór Skrzydeł i Zguby [recenzja porównawcza]


Postanowiłam napisać recenzję zbiorową. Jestem świeżo po dwóch tomach, a raczej trzech. Jednakże teraz odniosę się tylko do drugiego i trzeciego. 
Dwór Furii i Mgieł urzekł mnie najbardziej, co chcę od razu powiedzieć, nie owijając w bawełnę. Uważam, że akcja toczy się z większą werwą, dialogi są lepsze, oraz poznajemy historię i zamiary Rhysanda. Wielką nowością ani odkryciem nie będzie to, że Feyra jest denerwująca, czasem nawet za bardzo. Przeszkadzały mi jej odzywki i to, jak zachowywała się wobec innych postaci. Wulgarne gesty (do znudzenia) i "warknięcia" na każdego... były żałosne. Jednak mimo to, nie odczuwałam chęci rzucenia książką przez pokój, choć istotnie – Feyra powinna być lepiej wykreowana. Autorka za bardzo skupiła się na magii i poszczególnych dworach, co jest bardzo dobre, ale mało poświęciła Feyrze. Przynajmniej takie jest moje odczucie. 
Więc Feyra, proszę...
Znalezione obrazy dla zapytania annoying gif

Moje recenzje zawsze są szczerymi opiniami. Dlatego nie będę pisać tutaj caps lockiem, że jest to najlepsza seria fantastyczna, ani że ją uwielbiam. W obu tomach, 2 i 3 poznajemy bohaterów takich jak: Azriel, Kasjan, Mor, Amrena. Tworzą Dwór Snów wraz z Rhysandem na czele. W nich jestem zakochana nieodwołalnie, zwłaszcza w tym ostatnim. Uważam, że mają bardzo wiele humoru, są barwni i zostają w pamięci. Jednak... Ta książka ma wady i zalety. Czasem autorka wprowadza zbędne dialogi, niepotrzebne sceny, bez których historia byłaby taka sama, a one nie wnoszą nic ciekawego. To raczej zapełniacze. Czyli ogromnym plusem są bohaterowie (oprócz irytującej Feyry), ale minusem zbędne rozmowy. 
Jestem pod wielkim wrażeniem świata, który przedstawia Maas. Dopracowała go istotnie bardzo dobrze. Musiała rozpisać sobie naprawdę wiele szczegółów i to mnie tak zadziwia, bardziej jako autora niż czytelnika. Szacunek.Wszelkie opisy pobudzały moją wyobraźnię i rzeczywiście byłam w stanie zobaczyć to wszystko, co próbowała przekazać. 
W drugiej części, zresztą jak i w trzeciej, pojawia się wiele konfliktów, które Dwór Snów próbuje złagodzić lub rozwiązać. Mamy też ważną postać – Luciena, do którego moja sympatia z pierwszego tomu nie zmalała. 
Drugi tom, czyli Dwór Furii i Mgieł jest żywszy, pełniejszy, bardziej dopracowany. Więcej wnosi do historii, dlatego uważam, że jest najlepszy ze wszystkim. 
ALE PAMIĘTAJCIE, najlepszy i tak był Rhysand, okej?Zakochałam się w nim i uważam, że powinna powstać jakaś szczęście specjalnie mu poświęcona. Był idealny. Jego żarty, wygląd i w ogóle zachowanie trafiło prosto do mojego serca. 

Znalezione obrazy dla zapytania britney spears excited gif

Dwór Skrzydeł i Zguby przeczytałam bardzo szybko, bo również mi się podobał, ale zawierał za dużo scen bitew, za dużo wojny. To w pewnym stopniu w końcu mnie nudziło... Ale przetrwałam te rozdziały i udało się, dotarłam do końca. W ostatnich etapach książki autorka pozwoliła sobie z nas zażartować i miałam zawał serca. Nie chce Wam zdradzić tego, będziecie musieli sami odkryć.
Podsumowując tą chaotyczną opinię (wybaczcie), nie żałuję, że skusiłam się na Dwory, bo przez kilka dni żyłam tylko tym i gadałam tylko o tym. Ma niedociągnięcia, ale nic nie jest idealne! Cieszę się, że tak mocno mnie wciągnęło i życzę wam tego samego! BARDZO, BARDZO polecam tę serię. 

Za egzemplarz Dworu Skrzydeł i Zguby dziękuję wydawnictwu Foksal
Znalezione obrazy dla zapytania grupa wydawnicza foksal

5/5

niedziela, listopada 12, 2017

wywiad z bookstagramowiczem! #1 - Magical Reading.


Cześć! Wymyśliłam sobie, że fajnie będzie dodawać takie posty,gdzie możemy poznawać innych blogerów. Dzisiaj na pytania odpowie Magical Reading (@magical_reading), za co bardzo dziękuję! Jeśli jej nie znacie, to koniecznie zajrzyjcie na jej instagram. Pozytywna, miła i piękna kobieta!

1. Co natchnęło Cię do prowadzenia bookstagrama?
Od zawsze dużo czytałam i chciałam dzielić się z ludźmi moimi przemyśleniami na temat książek. Kiedy odkryłam Bookstagram i zobaczyłam, że istnieje taka wspaniała społeczność postanowiłam założyć swój własny profil. 
2. Czy osiągnęłaś już swój największy cel w tej kwestii, czy wciąż do niego dążysz? A może nie posiadasz konkretnego?
Ciągle szukam swojego celu, a po drodze realizuję te mniejsze, które sprawiają mi mnóstwo radości.

3. Co najbardziej podoba ci się w naszej społeczności?
Społeczność bookstagramowa to jedna z przyjemniejszych rzeczy, które dotyczą środowiska książkowego. Uwielbiam ludzi, z którymi mogę godzinami dyskutować o książkach, ale najbardziej podoba mi się różnorodność. To jest piękne, ponieważ polski Bookstagram to masa zdolnych, kreatywnych młodych osób. 

4. Masz czasem wrażenie, że zmuszasz się do czytania, bo terminy czekają?
Nie, absolutnie nie. Takie coś zabija przyjemność z czytania. Nie zapominajmy, że liczy się miło spędzony czas, a czytanie książek to nie wyścigi.

5. Myślę, że nie muszę o to pytać, bo wydaje mi się, że po części wiem, ale... Twoja ulubiona seria oraz ulubiona książka, to...?
Oczywiście moimi ulubionymi książkami ostatnio są książki Sarah J. Maas, ale równie mocno lubię serię Lux Jennifer L. Armentrout, książki Hoover, Cherry i Nicholasa Sparksa. Oczywiście to tylko kilka nazwisk, w rzeczywistości jest ich o wiele więcej.

6. Jakie cechy musi posiadać dla ciebie dobra książka?
Przede wszystkim musi mieć ciekawą fabułę, akcję, powinna wzbudzać mnóstwo emocji i mieć wątek romantyczny. Bohaterowie są niemniej ważni, lubię kiedy kreacja postaci jest wielowymiarowa i  względnie realistyczna. To kilka cech, które sprawiają, że książka mi się podoba.


czwartek, listopada 09, 2017

Art&Soul. Romantyczny układ sztuki i muzyki [recenzja]




Bardzo lubię książki Cherry. Są dla mnie lekkie, przyjemne i wciągające. Tworzy ciekawych bohaterów oraz historie, które czasem zapadają na dłużej w pamięć. Moją ulubioną książką jest Ogień, który ich spala. Jednak, gdy sięgnęłam po Art&Soul nie spodziewałam się, że tak bardzo przypadnie mi do gustu ta fabuła.
Losy Arii i Leviego to połączenie sztuki z muzyką. Delikatność, subtelność, romantyczność. Bardzo odpowiadał mi się język, którym operowała autorka. Levi nie był nachalny, pojawiał się w potrzebnym momencie. Uroczy, przystojny, zdolny – która by takiego nie chciała?
Przeważnie młodzieżówki są schematyczne, nie ma co tego ukrywać, ale tutaj... Nie czułam się, jakbym czytała to już setki razy. Dałam się wciągnąć w książkę i bardzo mi się ona podobała. Najbardziej to, jaki był Levi – uwiódł mnie swoją postawą, tekstami, które nie były sztucznie napisane. Aria również miała swój urok. Polubiłam ją.
Dużym plusem tej książki są dialogi oraz postacie. Dialogi są realne, a postacie mają głębsze cechy, zarysy. Można ich zobaczyć, polubić. Nie ulotnią się tak łatwo. Nie mam co wytknąć tej książce, bo wszystko mi się podobało (naprawdę!).
Znalezione obrazy dla zapytania fall in love gif

Fabuła porusza ważny temat, czyli nastoletnią ciążę. Rodzice Arii nie mogą tego tak po prostu zaakceptować, ale jakoś rozwiązują ten problem. Nie zdradzę więcej, jednak uważam, że ujęcie w fabułach książek młodzieżowych, tak realnych problemów, jest dobre.
Ciężko jest mi rozpisać się w tej recenzji, ponieważ nie widzę jej wad. Wiem, że była to książka, która brzmiała, jak dźwięk pianina i wyglądała, jak ładny obraz pomalowany stonowanymi barwami. 
Serdecznie Wam ją polecam, to jedna z lepszych książek Cherry. 

niedziela, listopada 05, 2017

Zdobyć Rosie. Czas próby. [recenzja]



Tytuł: Zdobyć Rosie. Czas próby.
Autor: Kirsty Moseley.
Opis: Kontynuacja historii najlepszego przyjaciela bohaterów powieści „Nic do stracenia”.
Nate nie ma wątpliwości, że Rosie to ta jedyna. Niepostrzeżenie zmienia się z podrywacza w odpowiedzialnego mężczyznę. W ich związku robi się coraz bardziej poważnie, oboje już wiedzą, że to nie jest przelotny romans. Także synek Rosie, mały DJ, staje się dla Nate’a bardzo ważny. 
Rosie jednak wstrzymuje się od deklaracji. Trudno powiedzieć: „Kocham Cię”, kiedy przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. 
Czeka ich ciężka próba, w której stawką jest życie. Czy ją przetrwają?

Sięgnęłam po drugą część, bo chciałam wiedzieć, jak skończy się ta seria. W zasadzie wszystko było do przewidzenia od początku i ta książka niczym nie zaskakuje. Polubiłam Rosie, całkiem przypadła mi do gustu, ale Nate zachowywał się jak nastolatek, na dodatek niedojrzały. To mnie trochę zniechęcało do czytania.
Znalezione obrazy dla zapytania boring gif
Fabuła nie wnosi nic nowego. Akcja kręci się wokół Nate'a, Rosie i DJ oraz trochę jego ojca. Nie ma zwrotów akcji, które zapadłyby w pamieć. To sprośny romans i tyle, nic ambitnego (choć tego też się nie spodziewałam, bo wiedziałam jaki to typ książki). Jednakże uważam, że autorka spokojnie mogła zawrzeć wszystko w jednej część i wyciąć zbędne dialogi oraz fragmenty, które nie wnosiły niczego. 
Nie jestem źle nastawiona do Moseley, ponieważ potrafiła mnie zaskoczyć. Tak jak było w przypadku "Chłopak, który chciał zacząć od nowa". Natomiast od czasów Nic do stracenia jestem trochę załamana. Ani Nic do Stracenia, ani Zdobyć Rosie nie jest przełomowe, nie jest ciekawe. To po prostu... Książki, które napisała, żeby napisać. 
Jeśli szukacie pasjonującej i wciągającej fabuły, to na pewno nie będzie to ta seria. Nawet nie zapamiętałam żadnego cytatu. Wszystko wleciało i wyleciało, bo było mało znaczące. Jedynym plusem tej książki jest to, że szybko się ją czyta. Zajęła mi jeden dzień. Nie irytowała mnie w całości, denerwował mnie jedynie Nate (o czym wspominałam). Ta książka nie jest tragiczna, ale szczerze mówiąc, jest nudna. Dlatego po Zdobyć Rosie nie sięgnę drugi raz. Czy mogę ją wam polecić? Tak jak mówiłam... Proponuję zacząć od innych książek tej autorki. Ta może Was rozczarować i nic więcej nie przeczytacie, a po co zaczynać od gorszego. 
Mam ogromną nadzieję, że niedługo pojawi się coś od Moseley, co naprawdę mi się spodoba i będę zadowolona po przeczytaniu tej książki. 
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu HarperCollins.
Znalezione obrazy dla zapytania harpercollins
3/5

czwartek, listopada 02, 2017

Dwór cierni i róż... JESTEM ZACHWYCONA! [recenzja]

Autor: Sarah J. Maas.
Tytuł: Dwór Cierni i Róż.
Opis: Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?
Pełna namiętności i pasji, romantyczna, brutalna i okrutna. Jedno jest pewne: Dwór cierni i róż to z pewnością nie cukierkowa baśń w stylu Disneya…

W końcu... W końcu przeczytałam pierwszy tom Dworów, tak zachwalonej serii nie można pominąć. Otwieram się na więcej i ten gatunek, po który nie sięgał, teraz przypadł mi do gustu. Uwaga, uwaga, to będzie pozytywna recenzja. Szok! ;)
Znalezione obrazy dla zapytania wow gif

Zacznę od początku. Autorka wprowadza nas w magiczny świat, czego możecie się spodziewać i co nie jest powiedzeniem zbyt wiele. Maas wykreowała własną przestrzeń, rodzaj ludzi i istot. Zrobiła to perfekcyjnie, bo ów świat bardzo łatwo ukazywał się w mojej wyobraźni. Jeśli o to chodzi – jestem pełna podziwu. W Dworach występuje ogrom szczegółów i opisów danych podgatunków, dlatego jestem w szoku, że Maas nic się nie poplątało, a historię poprowadziła od początku do końca. 
Pierwsze kilkanaście rozdziałów (przyznaję bez bicia) czytałam opornie. Chociaż... To nie tak, że czułam wstręt do książki lub odrzucała mnie ona, wręcz przeciwnie – miałam ochotę po nią sięgać, ale nudziłam się. Akcja nie bardzo mi się podobała, bo nie porywała mnie. Poznałam głównych bohaterów i ich historie, przynajmniej w jakiejś części. Feyra snuła się po domu i rozmyślała, jedli posiłki... I nic. Aż do pewnego momentu, kiedy autorka wprowadziła nieoczekiwane zwrotu akcji i do samego końca trzymała w napięciu. Przysięgam, że czytałam tę książkę nawet na lekcjach, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co Feyrą i jej losami. 
Jestem oczarowana pięknymi opisami, są niesamowite! Dialogi również bardzo mi odpowiadały, były ciekawe, swobodne, niewymuszone i przede wszystkim – nie było sztuczności, a tego nienawidzę. 
Oprócz Fefry poznajemy także Tamlina, czyli... jednego z głównych bohaterów, który będzie miał duży związek z Feyrą. Na początku nie bardzo go lubiłam, trochę mnie irytowała jego postawa, ale później... po prostu zaczęłam tolerować i pod koniec nawet darzyłam go jakąś sympatią. Jednakże nie jest to miłość, bo moje serce skradł Rhysand. Ach! Ten to naprawdę udał się Maas. Ma wszystko, co mnie pociąga, choć jest to nietypowe. Jesteśmy otoczeni przez dwóch pięknych fae (gatunek) i co teraz? Ja zdecydowałam, że bardziej ciągnie mnie do tego drugiego :).
Podobny obraz
(gdy pojawiał się Rhys, to byłam ja)

W książce pojawia się także Lucian, najlepszy przyjaciel i poseł Tamlina. Jak dla mnie nie da się go nie lubić, charyzma i sposób bycia po prostu przyciąga. No nie wiem, ja przynajmniej chciałabym mieć takiego kolegę, jak on. Parę razy zachował się bardzo szlachetnie i tym mnie ujął. 
Aby nie było tak kolorowe, powiem szczerze, że nie podobały mi się postacie z rodziny Feyry, czyli jej ojciec i dwie siostry: Elain i Nesta. Nie rozumiałam ich zachowania wobec Feyry i to mnie irytowało, ale nie występowali często, dlatego przebolałam. 
Zakończenie jest całkiem nietypowe po tym wszystkim, co stało się w książce. Chodzi mi o to, że po takiej wybuchowej mieszance, nagle mamy coś "normalnego" i właśnie to nie pasuje do fabuły, ale mimo to, podobało mi się. Drugi tom już do mnie idzie, więc niedługo poznam kolejne losy Feyry.
5/5

Za egzemplarz dziękuję 
Znalezione obrazy dla zapytania grupa wydawnicza foksal

sobota, października 28, 2017

seria Driven, tom 1. 50 TWARZY GREYA VOL2.


Tytuł: Driven. Namiętność silniejsza niż ból.
Autor: K. Bromberg.
Opis: Gnani namiętnością, podsycani pożądaniem

Jesteś Rylee Thomas — kobietą sukcesu, przyzwyczajoną do kontrolowania własnego życia. W każdym jego aspekcie. Piękna i niezależna, absolutnie nie stanowisz potencjalnego trofeum dla pięknego, niegrzecznego chłopca. Nie pasujecie do siebie — Ty z silną potrzebą kontroli, a on — z ego rozdmuchanym do granic możliwości. Jednak połączy was pożądanie. Ty utracisz kontrolę, on pewność siebie. Zyskacie… niezwykłe doznania. Nie tylko seksualne.

W świecie chętnych kobiet jestem wyzwaniem dla łajdackiego i boleśnie przystojnego Coltona Donavana. Mężczyzny przyzwyczajonego, że we wszystkich aspektach życia dostaje to, czego chce. To lekkomyślny, zły chłopiec, który nieustannie balansuje na granicy braku kontroli i niebezpiecznych manowców. Nie mogę mu dać tego, czego chce, a on nie może mi dać tego, czego potrzebuję. Lecz czy będę w stanie odejść, gdy zajrzę pod jego pieczołowicie wypolerowaną zewnętrzną powłokę i zacznę odkrywać mroczne sekrety jego zranionej duszy?

Niewiele oczekiwałam po gatunku, za który się zabrałam. Doskonale zdaje sobie sprawę, że te książki opierają się na wątku erotyczno-miłosnym. Mimo tego chciałam przeczytać coś, oryginalnego, jak na taką historię, a nie SKOPIOWANEGO.

Na początku książki poznajemy Rylee oraz Coltona. Najpierw odniosę się do bohaterki. Wydawała mi się rozsądna i myślała racjonalnie, próbowała odepchnąć pokusy. Sądziłam, że dłużej będzie uparta, niedostępna. No niestety, przeliczyłam się. Rylee szybko zaczęła myśleć spodniami. Wiecie co mnie śmieszy w tych wszystkich książkach? Dialogi. Rozwalają mnie na kawałki. Dlaczego? Już wyjaśniam.
Colton Donavan – młody I PRZYSTOJNY, biznesmen, który osiągnął duży sukces, jest również rajdowcem. I nie uwierzycie, ale został ADOPTOWANY. Nic Wam to nie przypomina? Rzuca tanimi tekstami w stronę bohaterki (tutaj Grey miał więcej klasy, uwierzcie mi). Wykształcona kobieta, za jaką podaje się Rylee, pozwala na takie gierki i wręcz spija każde słowo z ust Coltona. Na jej miejscu już dawno dałabym mu w twarz. Rozumiem, że to książka erotyczna! Okej, łapię. Ale jeśli autorka zabiera się za bohaterów, którzy są po studiach, mają jakieś poglądy, to może niech zadba też o poziom rozmów? Bo teksty Coltona wołały o pomstę do nieba.
Relacja głównych postaci rozwijała się bardzo szybko i opierała się na kilku randkach, sprzeczkach i seksie. Skoro już jesteśmy przy scenach łóżkowych...
Czy każda scena w takich książkach musi wyglądać tak samo? Jest dużo słów, by opisać to ładniej. Jednak autorzy często sięgają po taki dialog:
"– Powiedz to... Powiedz.
– Pieprz mnie, X.
– O tak, maleńka, dojdź dla mnie. Jesteś taka ciasna."

Znalezione obrazy dla zapytania christian grey gif
Przejadło mi się to.
Oprócz tego, że w książce nie działo się nic ciekawego, to oczywiście podobieństw do Greya nie zabrakło. Christian Grey by płakał, jakby czytał, naprawdę. Główny bohater miał BAGAŻ, PRZESZŁOŚĆ, NIE CHCIAŁ JEJ ZDRADZIĆ. Hm... Dalej nie świta? Równie jak Christian ostrzegał ją przed samą sobą, mówił, że nie potrafi kochać, że związki nie są dla niego i MIAŁ KOSZMARY.
Znalezione obrazy dla zapytania facepalm gif

Nie bardzo rozumiałam logikę Rylee i chyba nie polubiłybyśmy się, bo jakbym ją poznała i potrząsnęła... To może by się ogarnęła. Tak jak mówię, gatunek mi nie przeszkadza, jeśli wątki są dobrze poprowadzone. Jeśli bohaterowie nie zachowują się jak dwa króliki.
Czy książka była dobra? Jest to debiut tej autorki i uważam, że nieudany. Przede wszystkim nie powinna wzorować się na innych książkach, bo to jest przesada. Czeka mnie jeszcze druga część do przeczytania i obawiam się, że będę równie załamana jak teraz.


2/5
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Editio Red.


czwartek, października 26, 2017

Na krawędzi wszystkiego... i mojej cierpliwości.


Tego co zastałam, nie spodziewałam się kompletnie.
Opis książki nie zdradza zbyt wiele i nie potrafiłam się domyślić, że autor zawrze takie wątki w tej powieści. Jednakże zrobił to, zaskakując mnie, ale nie fascynując. Tak, w tej książce występuje fantastyka, w bardzo specyficzny i niespotykany sposób – jaki? nie zdradzę.
Ogromny chaos panował w całym tekście. Miałam wrażenie, że dialogi to czasem bez składne zdania, które się powtarzały i nie miały zbytniego sensu. Ta książka była dobra i zła jednocześnie. Chodzi mi o to, że nie miałam aż tak wielkiej ochoty rzucić ją w kąt – była w porządku. Jednakże chaos jaki tam zaistniał nie odpowiadał mi. Byłam zmieszana przez to i tyle rzeczy działo się tak dynamicznie, że mój mózg przestał nadążać.

Znalezione obrazy dla zapytania confused gif

Zachowanie głównej bohaterki Zoe było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Zobaczyła coś dziwnego, niespodziewanego, nienormalnego i nie zadawała żadnych pytań. Po prostu... Co? Wyobraźcie sobie sytuację, gdy na waszej drodze staje ktoś lub coś nie z tej ziemi, a wy otwieracie ramiona i gościnnie go/to witacie nie zadając pytań. TO NIEODPOWIEDZIALNE I DZIWNE. 
Tempo w tej książce było zawrotne i bardzo mi przeszkadzało, zwłaszcza jeśli chodziło o relację Zoe i Iksa. Załamałam się, gdy przeczytałam pierwsze "kocham cię" po kilku dniach znajomości. (przepraszam za malutki spojler).

Znalezione obrazy dla zapytania confused gif

Fabuła była bardzo (!) pokręcona, ale to dobrze, cały czas działa się jakaś akcja, tylko mi samej trudno było się w tym wszystkim połapać. Nie jest to książka, która trafia do mojego serca i raczej nie sięgnę po nią drugi raz, ALE TO NIE JEST ZŁA LEKTURA. To naprawdę dobra powieść, tylko, że nie odpowiada moim gustom. Jeśli spodobały Wam się takie klimaty, to sięgnijcie, ale moim zdaniem nie jest to priorytet w książkach, które są teraz na rynku. Mimo tego, nie czytało mi się jej najgorzej, bo skończyłam ją w trzy dni, co bardzo mnie cieszy.
4/5

Za egzemplarz dziękuję księgarni Dadada.pl
Znalezione obrazy dla zapytania dadada

sobota, października 21, 2017

Królestwo Kanciarzy CO ONI ZE MNĄ ZROBILI.



mam dla Was coś odnośnie Szóstki Wron. Jeśli nie czytałeś, to może cię to zachęci, a jeśli czytałeś, to może ci się spodoba. :D

Nie zgadzam się z tym, co wydarzyło się prawie pod koniec książki. Nie mogę Wam zdradzić szczegółów, jedynie przyznam, że płakałam, czytając to w pociągu. Było trudno mi powstrzymać łzy.
Od samego początku drugiej części czułam podekscytowana, bo autorka nie zabrała nam adrenaliny, zadbała o to, byśmy co chwila mieli nowe akcje, zwroty, przygody. Tak bardzo urzekła mnie swoim stylem pisania. Wykreowała własny fantastyczny świat, na dodatek prawie realistyczny – każdy mógłby zobaczyć go w głowie.

Szóstka Wron przyniosła mi wiele wrażeń i zostanie na długo w moim sercu, ale Królestwo Kanciarzy w ogóle od niej nie odbiegało. Słyszałam wiele opinii, mówiono, że druga część jest gorsza... Nie uważam tak. Myślę, że drugi tom zawsze będzie inaczej postrzegany, bo mamy wrażenie, że mało może nas zaskoczyć. Mówię o tym, że w pierwszym tomie poznajemy bohaterów, tutaj mamy już styczność z nimi od razu i wiemy mniej więcej na co ich stać.
Autorka mnie nie zawiodła. Sypała świetnymi przemyśleniami, jak asami z rękawa. ;)

Znalezione obrazy dla zapytania wink gif tumblr

Moi ukochani bohaterowie powrócili z podwójną mocą. Nie mogłam się nimi nacieszyć. W żadnym aspekcie jeszcze mi się nie znudzili. Już dawno nie przeżywałam tak żadnej książki... A tu proszę, zupełne tornado emocji. Kiedy tylko pojawiał się Kaz Brekker moje serce biło szybciej. Kochałam jego powiedzenia, to jaką aurę wytwarzał wokół siebie. Był niesamowity poprzez tajemnicę i mrok oraz swoje zdolności. Nie zaznaczyłam żadnych cytatów, ale było ich od groma! To co on wyczyniał z magicznymi sztuczkami... Cudowne.

Znalezione obrazy dla zapytania happy gif tumblr

Bardzo udanym wątkiem była relacja Kaza z Inej. Połączeni więzią pałali do siebie specyficznym uczuciem, ale postawiony mur przez Kaza blokował dalsze ruchy. Nie będę za dużo mówić, chodzi o to, że uczucie, które było między nimi, było muśnięciem piórka. To nie zrzut bomby namiętności i pożądania. O nie... Kaz był jej cieniem, choć wydawało się, że to ona jest cieniem jego. Nie mówili głośno o tym, co czuli, kłamali, milczeli, ale to było ich zachowanie. Nie mogło być inne. Koniec książki rozbił moje serce w kawałeczki – z radości, nie z przykrości. Kocham ich.

Oprócz tej cudownej dwójki, mieliśmy pozostałych bohaterów, którzy nie odbiegali od tamtych. Wiele rozwinęło się pomiędzy Wylanem, a Jasperem, ale nic więcej zdradzę. Natomiast Nina i Matthias, jak zawsze pełni uczuć i emocji. Życzę Wam, abyście przeżyli coś takiego, jak ja, gdy czytałam tą dulologia. Przepiękna i fascynująca historia. 
POLECAM.
goodbook.
5/5

poniedziałek, października 16, 2017

Kiedy była porządną dziewczyną

Znalezione obrazy dla zapytania kiedy była porządna dziewczyna

Kiedy zabrałam się za tą książkę, wiedziałam, że mam styczność z literaturą ambitną. Takie powieści wymagają myślenia i uważania. Mimo tego, że Kiedy była porządną dziewczyną wydaje się bardzo dobrą pozycją, dla mnie była utrapieniem, przez które nie potrafiłam przebrnąć. Ciężko było zatopić się w lekturze. Zabrało mi tej wciągającej cechy. Oczywiście, powieść napisana jest świetnie. Dopracowana do ostatniej strony. Ale to nie zmieniało faktu, że wszystko zniechęcało mnie, aby czytać tę książkę, bo nie mogłam jej poczuć.Nie potrafiłam zrozumieć bohaterów, fabuły, dlatego że szybko się nudziłam. 
Niektóre powieści trzymają drzwi otwarte dla wybranych czytelników. Najwidoczniej ja nie dostałam zaproszenia. 



Powiem szczerze, że była to męcząca powieść i nawet dobrze dobrane słownictwo, rozbudowane opisy, nie trafiły do mnie. Bohaterka, Lucy, za wszelką cenę chciała wyrwać się z rodzinny, która ją niszczyła. Opisy jej przeszłości i przeżyć czasem mocno mnie przygnębiały, ale to akurat plus, bo bohater oddziałował na czytelnika. 
Autor na pewno chciał, abyśmy przez chwilę zastanowili się nad własnym życiem, nad losem i problemami. Moja polonistka nienawidzi tego stwierdzenia, ja również, ale użyję go – Roth zmusza do refleksji. Rzadko kiedy mamy czas, by zastanowić się nad głębszym sensem czytanych powieści. Przy tej trzeba usiąść i zrozumieć. Dla mnie było to trudne zadanie, dlatego też nie poczułam tej książki i była trudna. Nie chciałabym do niej wracać, bo ledwo ją skończyłam. 
Nie chciałabym też odradzać Wam tej powieści, bo każdy z nas jest inny. Tak naprawdę historia Lucy może być historią któregoś z Was i zrozumiecie ją od pierwszych stron. Dlatego to, że ja jej nie pojęłam, nie oznacza, że Wam się nie uda, bo książka sama w sobie jest bardzo dobrze zbudowaną i złożoną powieścią o dziewczynie po ogromnych przejściach. Zakończenie mnie zszokowało. Jestem ciekawa, jak Wy byście je odebrali. 
Polecam, jeśli macie czas i możliwość, by wyciszyć się z tą powieścią. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
3/5


czwartek, października 12, 2017

Zdobyć Rosie... nie zdobyło mojego serca [recenzja]


Opis: Poznaj losy najlepszego przyjaciela bohaterów powieści „Nic do stracenia”.
Nate Peters, niepoprawny podrywacz i łamacz serc, lubi swoje życie pełne przelotnych romansów. Patrząc jednak na szczęśliwe małżeństwo Anny i Ashtona, coraz częściej zastanawia się, jak by to było, gdyby miał dziewczynę na stałe. Uznaje, że jeszcze do tego nie dorósł. Aż do czasu, kiedy poznaje Rosie. To zdecydowanie kobieta na całe życie, nie na krótki romans. Absolutnie wyjątkowa i niestety całym sercem oddana komuś innemu. Rosie nie jest zainteresowana znajomością z Nate’em, co tylko mobilizuje go do działania.

Muszę przyznać, że od pewnego momentu Moseley mnie zawodzi. Niecierpliwie czekałam na kolejną jej książkę i myślałam, że będzie ciekawsza... Natomiast zawiodłam się. Moją ulubioną serią jest seria Chłopak, który chciał zacząć od nowa. Naprawdę ciekawa, wciągająca i całkiem dobrze napisana. Potem do moich rąk wleciała książka Nic do stracenia. Gdy ją czytałam, myślałam, że wyrzucę przez okno, bo tak bardzo była nieskładna i naciągana oraz naiwna. 
Zdobyć Rosie to prawie osobna część, dotyczy Nate'a i Rosie – przyjaciół Anny i Ashtona, czyli bohaterów z Nic do Stracenia. Nate jest podrywaczem, któremu zależy na zdobyciu każdej ładnej dziewczyny, a Rosie stawia opór i to go tak fascynuje. Czy fabuła wnosi coś nowego? Nie, jest przemielona przez wiele autorek, ale łudziłam się, że może Moseley czymś mnie zaskoczy. 

Nie zawsze nastawiam się do młodzieżówek, tak jakbym miała z nich nic nie wynieść, bo można się pomylić. Dlatego nie byłam negatywna wobec tej książki, a jednak się zawiodłam. Jest dosyć słaba i źle napisana. Przyznam, że słownictwo było po prostu niesmaczne. 
Nate posługiwał się tanimi tekstami z Internetu czy serialów, nie było to fajne. Nie miał w sobie niczego, co przyciągało mnie do niego. Ani charyzmy, ani wyglądu. W sumie nie dziwiłam się głównej bohaterce, że na początku chciała go unikać i zbyć, ale nie rozumiałam czemu w końcu zdecydowała się na związek z nim, bo był beznadziejny, krótko mówiąc. Liczyłam, że poczucie humoru Nate'a wynagrodzi mi to wszystko, niestety nie udało się. 

Myślę, że to nie jest jedna z dobrych książek to autorki. Nie spisuję Moseley na straty. Mam duży sentyment do Chłopaka, który chciał zacząć od nowa i wciąż wierzę, że autorka wróci z czymś naprawdę dobrym. Może kontynuacja, opierająca się na historii Anny i Ashtona to nie jest zbyt odpowiedni pomysł. 
Jedyny plus tej książki to to, że nie była gruba i szybko się ją czytało. Po prostu nie męczyłam jej, ale pośpiesznie przebrnęłam przez historię, do której na pewno nie chcę wracać i po kolejną część raczej nie sięgnę. Zresztą mogę się już domyślić, jak zakończą się losy tej pary. 
Czy polecam? Hm... To chyba zależy od Waszego nastawienia. Jeśli czytaliście już coś od tej autorki, możecie spróbować, sami przekonacie się, czy ta fabuła przypadnie Wam do gustu. Natomiast tym, którzy nie czytali, ODRADZAM zaczynać od Zdobyć Rosie. Weźcie do ręki Chłopaka, który chciał zacząć od nowa, tak chyba będzie lepiej. 

Za egzemplarz dziękuję HARPERCOLLINSPOLSKA.

2/5

środa, października 11, 2017

Jesienne typy, blogerzy polecają #2


Od kilku lat odczarowuję jesiennie wieczory za pomocą duńskiego stylu hygge, dzięki któremu tworzę w mieszkaniu atmosferę ciepła i domowego ogniska. Tuż przed czytaniem zapalam świeczki, włączam lampki wiszące na regale z książkami oraz na ścianie, zaparzam herbatkę z sokiem z kwiatu czarnego bzu, na siebie zarzucam ciepły sweter i sięgam po jedną z rozpoczętych książek ze „stosu hańby”.

Kiedy za oknem plucha i szarawo, proponuję książkę i autorkę, która zawsze ma na mnie zbawienny wpływ - Kasie West „Blisko ciebie”. Kasie jest mistrzynią lekkich, prostych historii, które nie męczą odbiorcę. Jej książki są jak przepyszne ciastko zjedzone w cukierni. Posiadają idealne proporcje, nie są przesłodzone i zawsze ma się ochotę na więcej :)

„Blisko ciebie” jest zabawna, z wykreowanymi ciekawymi postaciami oraz niebanalna – bo czy któryś z autorów postanowił głównych bohaterów zamknąć w bibliotece na cały weekend podczas zimowej aury? Ja osobiście jeszcze się z takim tematem nie spotkałam.
Polecam serdecznie do ciepłej herbatki, która każdego rozgrzeje w jesienne wieczory :)



Książką, a właściwie serią, którą postanowiłam wam polecić na dłuuugie jesienne wieczory jest trylogia Sary J. Mass i chyba nikt już nie ma wątpliwości, że chodzi o ,,Dwór cierni i róż'', ,,Dwór mgieł i furii'' oraz ,,Dwór skrzydeł i zguby'', który będzie miał premierę pod koniec października. Niektórym może wydawać się dziwne to, że polecam książkę której jeszcze nie przeczytałam (mowa tu o trzecim tomie), ale jestem na 100% pewna, że i ta część zawładnie moim sercem, ciałem, duszą i czymkolwiek jeszcze się da.... Moja przygoda z tą autorką rozpoczęła się od ,,Szklanego tronu'' i powiem wam, że pierwszy tom nie spodobał mi się za bardzo, ale kupiłam od razu trzy pierwsze części cyklu więc stwierdziłam, że wypada przeczytać....tak więc zabrałam się za ,,Koronę w mroku'' i to było coś niesamowitego! To jak autorka prowadzi całą akcję, jakich kreuje bohaterów i przede wszystkim jaki tworzy świat, jest fenomenalne! Moim zdaniem cała trylogia dworów ( a przynajmniej dwa pierwsze tomy) jest jeszcze lepsza od Szklanego tronu. Jak jeszcze nigdy, pokochałam bohaterów tych książek (no bo kto by nie pokochał Rhysanda, czy Azriela), urzekł mnie przecudowny opis Velaris oraz Dworu Nocy. Obie książki dostarczyły mi tak wielu emocji, że podczas ich czytania śmiałam się w głos, ale też płakałam jak dziecko....Po prostu musicie to przeczytać! Mam nadzieję, że chociaż troszkę was zachęciłam. Trzymajcie się cieplutko.



wroclawiankaczyta
Na wstępie, chciałabym podziękować Ali za zaproszenie do współtworzenia tego posta! :)
Moim zdaniem, idealną książką na jesień jest "Misery" Stephen'a King'a. Tego autora zna chyba każdy. Oczywiście, dla kogo jest ta książka? Na pewno dla osób, które po przeczytaniu bądź obejrzeniu czegoś pełnego grozy, wręcz uwielbiają się przytulać! ;) A o czym mniej więcej jest ta książka?

Paul Sheldon jest autorem romansów, których główną bohaterką jest Misery Chastian. Paul ma już jej dosyć i w ostatniej swojej powieści zabija ją. Tworzy nową książkę o szybkich samochodach i chłopaku pochodzącym ze slumsów. Zakończenie nowej powieści świętuje butelką szampana i wsiada do samochodu. Podczas burzy śnieżnej ulega wypadkowi i odzyskuje przytomność w domu Annie Wilkes. Wkrótce dowiaduje się, że Annie jest jego największą wielbicielką, mieszka na odludziu, nikogo nie powiadomiła, że Paul jest u niej i dysponuje dużymi zapasami prochów. Reszty możecie się domyślać, bądź tych bardziej zaciekawionych zapraszam do lektury ;)

Ahh! Zapomniałabym! Odpowiadając na pytanie Ali, moim jesiennym rytuałem jest picie kisielu (niezależnie od pory dnia czy nocy), dobra książka i chłopak leżący obok i czytający kolejną dobrą książkę :D więcej mi do szczęścia nie trzeba! Pozdrawiam wszystkich Czytelników ;)

Instagram: @wroclawiankaczyta
Blog: https://wroclawianka-czyta.blogspot.com/
Zawsze gdy ktoś zadaje mi pytanie jaką książkę polecam, od razu na myśl przychodzi mi Szklany tron. Nawet się nie zastanawiam czy ta osoba lubi fantastykę, czy też nie, po prostu wymieniam parę tytułów z automatu, a pierwszym z nich jest właśnie ta książka. Pewnie nie raz już o tej pozycji słyszeliście, w skrócie mówiąc opowiada ona o Caelenie – zabójczyni, którą skazano na dożywotnią prace w kopalni Endovier. Dlatego gdy pewnego dnia pojawia się książę Adarlanu z ofertą wzięcia udziału w niebezpiecznym turnieju, którego nagrodą będzie wolność, dziewczyna nie waha się ani trochę i przyjmuje propozycje.
Książka przy pierwszych stu stronach bardzo mnie nudziła, nie spodziewałam się po niej niczego wielkiego, jednak gdy nagle okazało się, że ją skończyłam, miałam wielkie zapotrzebowanie sięgnięcia po kontynuacje. Dlatego na drugi dzień od razu pobiegłam do sklepu zakupić  kolejny tom :D Więc jeśli należycie do tego grona, której tej książki jeszcze nie przeczytało, raz dwa nadrabiać mi tu :D

A mój jesienny rytuał? Hmm… przeważnie jestem chaotycznym człowiekiem robiącym wszystko na opak, zauważyłam jednak pewną czynność, która zresztą pojawiła się u mnie całkiem niedawno. Otóż zawsze wieczorem siadam sobie z  herbatą lub puszką Coli, czy Pepsi i oglądam seriale, lub czytam – wszystko w zależności od tego na co bardziej mam ochotę :)
Pierwszą książką, która przychodzi mi na myśl, kiedy mówimy o jesieni, jest ,,Szóstka wron" Leigh Bardugo. Jest to idealna powieść na ten czas, gdy pogoda za oknem zmienia się ze słonecznej w deszczową, a my odkładamy powoli lekkie romanse i niezobowiązujące młodzieżówki, które czytaliśmy latem, i sięgamy po książki o nieco zimniejszym, tajemniczym klimacie. ,,Szóstka wron" przenosi nas w mroczne zakątki Ketterdamu i przedstawia historię grupy wyrzutków, którzy planują dokonać niewykonalnego - dostać się do Lodowego Dworu, czyli najlepiej strzeżonej twierdzy znanej złoczyńcom. Nadchodząca jesień to idealny czas, aby poznać silnych i niezłomnych bohaterów, wykreowanych z ogromną dbałością, oraz pozwolić się wciągnąć w czarujący klimat przestępczego światka Ketterdamu. Gorąco polecam Wam ,,Szóstkę wron", która zapisała się w moim sercu na zawsze. 

Jeśli chodzi o moje jesienne rytuały, to jestem ogromną fanką picia herbaty. Wieczory spędzam więc z kubkiem herbaty (najlepiej o smaku czekolady z gruszką z Liptona!), czytając książkę i wtulając się w kaloryfer, ponieważ jestem człowiekiem, któremu zawsze jest zimno, niezależnie od pory roku.




piątek, października 06, 2017

Przypadki Callie i Kaydena [recenzja]

Bardzo lubię sięgać po młodzieżówki i nie oczekuję od nich wiele, ale liczę na to, aby mnie nie irytowały oraz miały ciekawą fabułę. Nie są to duże wymagania i ta książka w pełni je zaspokoiła.
Poznajemy sławnego w szkole Kaydena, który jest dobrym sportowcem i nie może odgonić się od kobiet. Oczywiście, schematycznie, ma on dziewczynę – pustą, wredną i nie szanującą siebie oraz innych. I taki się wydaje na początku Kayden, tylko, że zostajemy postawieni przed jego historią rodzinną. Przed tym, co przeżywa w domu, jak jest traktowany. Nie chcąc spojlerować, mogę Was zapewnić, że nie wszystko wydaje się takie idealne i dobre. W Kaydenie podobało mi się to, że nie był bezpłciowy, płytki i pragnąć tylko zdobycia bohaterki. Lubiłam go za charakter i za stosunek do Callie, która również wiele przeszła.
Zdaje się, że tej dziewczynie potrzeba tysiąca przytuleń, by wymazać cały smutek, który niesie na swoich ramionach.
Callie jest dziewczyną, która uchodzi za dziwadło. Odcięta od znajomych, będąca cicho w szkole, chodząca w cieniu i ubierająca się w za duże ubrania. Ale nikt w szkole nie zastanawia się DLACZEGO. Wszyscy zakładają, że Callie jest po prostu inna i dziwna. Mylą się. Callie skrywa bardzo niemiłe tajemnice, które mogą spotkać każdą z nas. Jej historia mnie poruszyła, czułam się niekomfortowo, czytając o tak dramatycznych faktach. Moja wyobraźnia bardzo dobrze działała w tamtych momentach. Nie utożsamiam się z bohaterką, bo nie mamy wspólnych cech, ale rozumiem jej zachowanie i działania. 

Ta książka nie jest górnolotna, ale na pewno porusza ważny problem, z którym kobiety chcą walczyć – czasem bezsilnie, bo zostają zagłuszane przez mężczyzn, którzy im tę krzywdę robią. 
Dużą uwagę poświęcam dialogom. Jeśli są głupie i dziecinne, odechciewa mi się czytać. Tym razem tak nie było. Przypadki Callie i Kaydena pochłonęły mnie na dobre i bardzo szybko przeczytałam całą historię. Rozmowy między postaciami były w porządku, nie nudziły mnie, a czasem nawet rozbawiły. Źródłem humoru w tej książce jest przyjaciel Callie – Seth. Polubicie go od razu, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę powieść. Bardzo wciągająca, szybko się ją czyta i w jakiś sposób daje do myślenia. Oczywiście, nie ma w niej nie wiadomo jakiej głębi, nie oczekujcie tego, ale myślę, że czytanie jej sprawi Wam przyjemność. Fanom takiej kategorii książek serdecznie polecam. 
W trakcie naszej egzystencji pojawia się ten jeden przypadek, który zbliża nas do siebie i przez chwilę nasze serca biją tym samym rytmem.
Za możliwość przeczytania dziękuję księgarni MEGAKSIĄŻKI

sobota, września 30, 2017

Szóstka wron. NIE CZEKAJ ZANIM ODLECĄ.


Czego oczekujesz po tej książce?
Znalezione obrazy dla zapytania crow gifTajemnic?
Dobrze wykreowanych bohaterów? 
Ciekawej historii i zakończenia, po którym będziesz chciał drugiej części?
Wszystko to dostaniesz na złotej tacy. Uważasz, że to cię zachęca? Jeśli wciąż nie, to przeczytaj moją recenzję. Jeśli tak, to i tak ją przeczytaj. :)

Leigh Bardugo zaciekawiła mnie samym opisem, a co dopiero całą książką. Już od pierwszych stron czułam, że powieść jest spowita mrokiem, mgłą i tajemnicą. Podobała mi się wizja tego, że powieść przypomina Iluzję. Kojarzycie ten film? O magii, magikach. Tutaj obracamy się w świecie oszustów, krętaczy, złodziei. Całkowicie pochłonął mnie świat wykreowany przez Bardugu, bo zdecydowanie zrobiła dobrą robotę, planując każdy szczegół. 
Bohaterami jest grupa młodych osób, bo sięgających ledwo dwudziestu lat. Jednak to w niczym im nie ujmuje, choć są nastolatkami, są doświadczeni i inteligentni. Tutaj muszę bić brawo dla głównej postaci. Otóż Kaz Brekker przewodził całą grupą i był w tym świetny, choć każdy popełnia błędy i jemu również się to zdarzało. Jednakże to jaki był, niedostępny, mroczny, wyciszony i sarkastyczny – sprawiło, że pokochałam go od pierwszych stron. Relacja między nim a jedną z bohaterek, Inej rozwijała się na tyle, że pragnęłam, aby żyli długo i szczęśliwie, ale autorka pokrzyżowała moje plany. Nie można mieć wszystkiego, wiec będziecie zaskoczeni, jeśli sięgniecie po tę książkę. 
Inej zaproponowała mu kiedyś, że nauczy go jak upadać.
– Sztuka polega na tym, żeby nie upaść – odpowiedział jej wtedy ze śmiechem.
– Nie, Kaz. Sztuka polega na tym, żeby znowu się podnieść.
Sądzę, że to dobrze, że romans głównych postaci nie został wprowadzony w tak oczywisty sposób. Przez to książka nie weszła w kanon innych lektur o powtarzalnym schemacie. Dostaliśmy powieść złożoną i rozbudowaną pod wieloma względami. Różne wątki pozwalają nam poczuć losy każdego bohatera z osobna. 
Najłatwiej ukraść człowiekowi portfel, mówiąc mu, że zamierzacie ukraść mu zegarek.
Złote myśli Kaza były jego autem. Chociaż nie zaznaczałam cytatów, to było ich tak wiele, że wszystkie warto zapamiętać. Kaz jest bohaterem jednym w swoim rodzaju, wyróżniający się z tłumu innych bohaterów literackich. To taka postać, która zapada w pamięć, a nie niknie wraz z kolejną przez nas przeczytaną książką. Jest uniwersalny. Nie mogę się doczekać kolejnej części, tylko dlatego, by znów móc czytać o tym bohaterze. 
Szóstka Wron przesycona jest dobrą akcją i humorem na poziomie. Ile to razy uśmiechnęłam się, czy zaśmiałam podczas przepychanek słownych "Wron". Tę historię cechuje różnorodność w charakterach postaci. Każda z tej szóstki jest inna, niezwykła, dobrze zbudowana psychologicznie. Dlatego tak ciekawi nas ich przeszłość i przyszłość. Muszę docenić świetny styl autorki, który nie pozwala oderwać się od książki. A przecież o to chodzi, prawda?
Dużej dozy humoru dodała nam para: Nina i Mattias, z którym od początku darli koty. Dlaczego? Dowiecie się, czytając. Ale na pewno to oni nieraz was powalą i namalują uśmiech na waszych twarzach. 
– To niezgodne z naturą, żeby kobiety walczyły.
– To niezgodne z naturą, żeby człowiek był równie głupi, jak wysoki, a jednak proszę, stoisz tutaj.
Nie mogłabym zapomnieć o Jasperze i Wylanie. Ci również byli niezwykli, gdy droczyli się i trochę ze sobą flirtowali. Wprowadzili wiele komicznych sytuacji, choć wówczas towarzyszyła im groza i niebezpieczeństwo. 
– A dlaczego właściwie wyniosłeś się z domu ojca? zapytał Jasper. Nadszedł czas  odparł powściągliwie Wylan. Idealista? Romantyk? Rewolucjonista? Idiota?  zasugerowała Nina.
Jeśli jesteście choć trochę fanami filmów takich jak Iluzja czy Mission Impossible, to książka dla was. Droga jest bardzo kręta i długa, aby sięgnąć po łup, ale za to niesamowicie intrygująca. 
Zaryzykujesz?
5/5

sobota, września 23, 2017

5 ulubionych par z książek ♥


Lubię dodawać posty z serii 5... I zauważyłam, że Wy lubicie je czytać, a więc zapraszam na kolejny! 

Znalezione obrazy dla zapytania landon i jamie gif
Landon i Jamie
Mogą być wam bliżej znani z filmu "Szkoła Uczuć", ale są bohaterami wykreowanymi przez Nicholasa Sparksa. Pochodzą z mojej ulubionej książki, czyli Jesiennej Miłości. Wiele razy marzyłam o kimś takim, jak Landon, nie będę ukrywać. Jamie jest za to przykładem dobrej dziewczyny, która ma ogromny wpływ na drugą osobę. Kochałam ich od początku do końca i wypłakałam bardzo dużo...


Znalezione obrazy dla zapytania anne and gilbert gif
Ania i Gilbert
Tej pary nie mogło zabraknąć. Jestem ogromną fanką serii Ani z Zielonego Wzgórza. Jednak moje serce skradły losy Ani i Gilberta. Wciąż wierzę, że gdzieś na tym pokręconym świecie, taki Gilbert na mnie czeka.

Znalezione obrazy dla zapytania jace and clary gif
Jace i Clary
Przyznaję się bez bicia, że nie czytałam całej serii Darów Anioła. To były bodajże trzy pierwsze części. Mimo tego historia Jace i Clary mnie urzekła. Jest nietypowa, a oni przyciągają się do siebie, jak dwa magnesy. Poza tym nie mogę nie uznać, że charakter Jace jest świetny. Uwielbiam jego teksty i humor, poprawiają mi nastrój. Shippuję tę parę od samego początku. 

Znalezione obrazy dla zapytania will and lou gif me before you
William i Lou
No uwielbiam. Historia Zanim się pojawiłeś jest cudowna. Od książki aż po film. Will był złośliwy, ale miał w sobie coś takiego, co przyciągało. Za to Lou jest taką pozytywną i wesoła osobą! Razem "byli" fajną parą, zestawieniem. Nie chcę zaspojlerować, ale napiszę jedynie, że dla mnie byli idealni.

Znalezione obrazy dla zapytania ronnie and william gif last song
Ronnie i William
To była jedna z pierwszych par, w których się zakochałam na ekranie. Zresztą moja miłość trwa do dziś, bo Miley i Liam są razem. Wracając do Ostatniej Piosenki, w książce i w filmie są dla mnie bardzo podobni. Przeciwieństwa się przyciągają. Na miejscu Ronnie mocno trzymałabym się takiego faceta, jak Will.