sobota, marca 25, 2017

Miejsce ciszy. Book House. [Moje refleksje]



W zasadzie nie będzie dzisiaj recenzji. Chciałabym podzielić się z Wami moją refleksją na temat książkowego biznesu. Przeglądając zdjęcia z biblioteczkami w internecie, zaświtał mi w głowie pewien pomysł. Otóż interesującym i przyjemnym miejscem, lokalem, byłaby kawiarnio - herbaciarnia, w której półki zapełniałyby książki. Różnorakie, dla każdego. Na dodatek książkę mogłoby się wymienić. Przynieść jakąś w zamian i wziąć inną. 
Usiąść z dobrą, niedrogą herbatą przy drewnianym stoliku i zapaść w letarg, pochylając się nad stronicami pięknych książek, wypełnionych literami, które czekają, by je przeczytać. Wyobraziłam sobie wręcz Cmentarz Zapomnianych Książek z powieści Zafona – Cień Wiatru. Każda książka ma duszę, nie tylko tego, kto tą książkę napisał, a również tych, którzy tę książkę przeczytali.

Bardzo przyjemnie byłoby wprowadzić w życie choć trochę magii, która jest niezauważalna, bo każdy z nas goni za czasem, nie zwracając uwagi na szczegóły. 

Nie byłabym sobą, gdyby oprócz pomysłu na lokal, nie wpadł mi pomysł na książkę, bo własnie taki schemat, również mogłabym wykorzystać. Nie mam całego zarysu i nie mogę się nim z wami podzielić, ale widzicie mniej więcej, jakby to wyglądało. 

Oczywiście są to tylko moje przemyślenia, którymi chciałam się podzielić. Mam bardzo duża wyobraźnię i widzę każdy szczegół, łącznie z parą, unoszącą się nad filiżankami osób, które spoczywają na miękkich kanapach, czytając. 

Co sądzicie? 

czwartek, marca 23, 2017

Dary Anioła: Miasto kości. [recenzja]


Tytuł: „Miasto kości”.
Autor: Cassandra Clare.
Opis: Nocni Łowcy to Nephilim - rasa pół ludzi, pół aniołów, którą parę wieków temu stworzył Anioł Razjel, łącząc swoją krew z krwią mężczyzn. Przebywają wśród ludzi, strzegąc ich przed złem podróżującym między światami. Ich misją jest utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, krzyżówkami człowieka i demona - wilkołakami, wampirami, czarodziejami i wróżkami. Łowcy działają w ukryciu, przestrzegając zawsze praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Wspierają ich tajemniczy Cisi Bracia, rządzący miastem kości, nekropolią pod ulicami Manhattanu, miejscem spoczynku najdzielniejszych obrońców ludzkości. Cisi Braci mają również pieczę nad boskimi przedmiotami powierzonymi przez Anioła Razjela: Mieczem, Lustrem oraz Kielichem. Tak było do chwili, gdy wybucha wojna domowa pod wodzą Valentine'a, buntownika, który zniszczył niemal cały świat Łowców.

Piętnaście lat później w spalonym słońcem Nowym Jorku tętni życie. Tymczasem podziemnym światem wstrząsa wiadomość - Valentine powrócił na czele armii wyklętych! Na domiar złego zniknął Kielich....
Już dawno zapoznałam się z historią Jace’a i Clary. Mam za sobie trzy książki, ale po roku postanowiłam wrócić do tej pary. A przy okazji dodam recenzję.
Lubię książki z wątkiem fantastycznym, a taki tutaj przeważa. Mamy do czynienia z wieloma szczegółami, które są istotne w całej historii, dlatego wszystko warto zapamiętywać. Autorka prowadza nas w magiczny świat, którego śmiertelnicy – na ogół – nie widzą. Oprócz Clary.
Clary jest świadkiem zabójstwa chłopaka przez tajemnicze osoby. Towarzyszy jej przyjaciel, który nie jest niczego świadomy. I tutaj już wiemy, że w tej książce dzieją się magiczne rzeczy.
Podoba mi się to, że akcja jest tak warta, że czytelnik czuje cały czas zaciekawienie. Nie ma, tak zwanej, nudy, która powoduje przysypianie. Tutaj jest zdarzenie za zdarzeniem. Czasem miałam wrażenie, że bohaterowie nie odpoczywają. Ogromnym plusem są dialogi, które przeważanie są zabawne. Ja się uśmiechałam, czytając książkę w pociągu.
Postacie również były bardzo barwne i ciekawe. Ale! Nie podobał mi się wiek Clary, jak dla mnie jest zdecydowanie za młoda w tej książce. Do tej historii pasuje jakaś dwudziestoletnia dziewczyna, a nie piętnastolatka, która wcześniej nie miała do czynienia z żadnymi czarami i światem nierzeczywistym. Do tego mogłabym się przyczepić. Jednakże Clary jest na tyle ciepłą, normalną bohaterką, że polubiłam ją od razu.
Mamy także Jace, który stworzony jest chyba w 60 procentach z sarkazmu i ironii. Lubiłam jego cięte riposty i żarty. A poza tym… W filmie jego rolę gra Jamie Campbell Bower i jestem w nim zakochana, więc wygląd Jace jak najbardziej mi odpowiadał. W mojej głowie był idealny.
Oprócz nich w książce występuje Simon – najlepszy przyjaciel Clary. Da się go lubić, choć czasem irytował mnie swoimi uwagami. Jest też Isabelle i Alec Lightwoodowie, którzy są rodzeństwem. Isabelle to ostra dziewczyna – stała się obiektem westchnień Simona. Natomiast Alec to chłopak o bardzo twardym charakterze, który był w stanie oddać życie za Jace’a. Dlaczego? Nie zdradzę.
Ogólnie książka nie jest górnolotna, ale moim zdaniem jest dobra. To znaczy – nie brakuje w niej logiki, nie widzę irytujących błędów i czy głupoty bohaterów. Wszystko jest raczej wyważone. Moim zdaniem wiele można jeszcze dodać, ale zostawmy to już. Historia sama w sobie jest ciekawą historią, wartą przeczytania. Już wkrótce zabieram się za następne tomy i będę sobie przypominać losy wszystkich bohaterów, bo jestem niecierpliwa. Tęskniłam za nimi.
Dużym plusem Miasta kości jest to, że czyta się go bardzo szybko. Bierzemy książkę i po dwóch dniach odkładamy. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Właśnie takie pozycje lubię. Uwielbiam, jeśli książka nie pozwala mi się od siebie odsunąć.

Gorąco polecam Miasto Kości!

sobota, marca 25, 2017

Miejsce ciszy. Book House. [Moje refleksje]



W zasadzie nie będzie dzisiaj recenzji. Chciałabym podzielić się z Wami moją refleksją na temat książkowego biznesu. Przeglądając zdjęcia z biblioteczkami w internecie, zaświtał mi w głowie pewien pomysł. Otóż interesującym i przyjemnym miejscem, lokalem, byłaby kawiarnio - herbaciarnia, w której półki zapełniałyby książki. Różnorakie, dla każdego. Na dodatek książkę mogłoby się wymienić. Przynieść jakąś w zamian i wziąć inną. 
Usiąść z dobrą, niedrogą herbatą przy drewnianym stoliku i zapaść w letarg, pochylając się nad stronicami pięknych książek, wypełnionych literami, które czekają, by je przeczytać. Wyobraziłam sobie wręcz Cmentarz Zapomnianych Książek z powieści Zafona – Cień Wiatru. Każda książka ma duszę, nie tylko tego, kto tą książkę napisał, a również tych, którzy tę książkę przeczytali.

Bardzo przyjemnie byłoby wprowadzić w życie choć trochę magii, która jest niezauważalna, bo każdy z nas goni za czasem, nie zwracając uwagi na szczegóły. 

Nie byłabym sobą, gdyby oprócz pomysłu na lokal, nie wpadł mi pomysł na książkę, bo własnie taki schemat, również mogłabym wykorzystać. Nie mam całego zarysu i nie mogę się nim z wami podzielić, ale widzicie mniej więcej, jakby to wyglądało. 

Oczywiście są to tylko moje przemyślenia, którymi chciałam się podzielić. Mam bardzo duża wyobraźnię i widzę każdy szczegół, łącznie z parą, unoszącą się nad filiżankami osób, które spoczywają na miękkich kanapach, czytając. 

Co sądzicie? 

czwartek, marca 23, 2017

Dary Anioła: Miasto kości. [recenzja]


Tytuł: „Miasto kości”.
Autor: Cassandra Clare.
Opis: Nocni Łowcy to Nephilim - rasa pół ludzi, pół aniołów, którą parę wieków temu stworzył Anioł Razjel, łącząc swoją krew z krwią mężczyzn. Przebywają wśród ludzi, strzegąc ich przed złem podróżującym między światami. Ich misją jest utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, krzyżówkami człowieka i demona - wilkołakami, wampirami, czarodziejami i wróżkami. Łowcy działają w ukryciu, przestrzegając zawsze praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Wspierają ich tajemniczy Cisi Bracia, rządzący miastem kości, nekropolią pod ulicami Manhattanu, miejscem spoczynku najdzielniejszych obrońców ludzkości. Cisi Braci mają również pieczę nad boskimi przedmiotami powierzonymi przez Anioła Razjela: Mieczem, Lustrem oraz Kielichem. Tak było do chwili, gdy wybucha wojna domowa pod wodzą Valentine'a, buntownika, który zniszczył niemal cały świat Łowców.

Piętnaście lat później w spalonym słońcem Nowym Jorku tętni życie. Tymczasem podziemnym światem wstrząsa wiadomość - Valentine powrócił na czele armii wyklętych! Na domiar złego zniknął Kielich....
Już dawno zapoznałam się z historią Jace’a i Clary. Mam za sobie trzy książki, ale po roku postanowiłam wrócić do tej pary. A przy okazji dodam recenzję.
Lubię książki z wątkiem fantastycznym, a taki tutaj przeważa. Mamy do czynienia z wieloma szczegółami, które są istotne w całej historii, dlatego wszystko warto zapamiętywać. Autorka prowadza nas w magiczny świat, którego śmiertelnicy – na ogół – nie widzą. Oprócz Clary.
Clary jest świadkiem zabójstwa chłopaka przez tajemnicze osoby. Towarzyszy jej przyjaciel, który nie jest niczego świadomy. I tutaj już wiemy, że w tej książce dzieją się magiczne rzeczy.
Podoba mi się to, że akcja jest tak warta, że czytelnik czuje cały czas zaciekawienie. Nie ma, tak zwanej, nudy, która powoduje przysypianie. Tutaj jest zdarzenie za zdarzeniem. Czasem miałam wrażenie, że bohaterowie nie odpoczywają. Ogromnym plusem są dialogi, które przeważanie są zabawne. Ja się uśmiechałam, czytając książkę w pociągu.
Postacie również były bardzo barwne i ciekawe. Ale! Nie podobał mi się wiek Clary, jak dla mnie jest zdecydowanie za młoda w tej książce. Do tej historii pasuje jakaś dwudziestoletnia dziewczyna, a nie piętnastolatka, która wcześniej nie miała do czynienia z żadnymi czarami i światem nierzeczywistym. Do tego mogłabym się przyczepić. Jednakże Clary jest na tyle ciepłą, normalną bohaterką, że polubiłam ją od razu.
Mamy także Jace, który stworzony jest chyba w 60 procentach z sarkazmu i ironii. Lubiłam jego cięte riposty i żarty. A poza tym… W filmie jego rolę gra Jamie Campbell Bower i jestem w nim zakochana, więc wygląd Jace jak najbardziej mi odpowiadał. W mojej głowie był idealny.
Oprócz nich w książce występuje Simon – najlepszy przyjaciel Clary. Da się go lubić, choć czasem irytował mnie swoimi uwagami. Jest też Isabelle i Alec Lightwoodowie, którzy są rodzeństwem. Isabelle to ostra dziewczyna – stała się obiektem westchnień Simona. Natomiast Alec to chłopak o bardzo twardym charakterze, który był w stanie oddać życie za Jace’a. Dlaczego? Nie zdradzę.
Ogólnie książka nie jest górnolotna, ale moim zdaniem jest dobra. To znaczy – nie brakuje w niej logiki, nie widzę irytujących błędów i czy głupoty bohaterów. Wszystko jest raczej wyważone. Moim zdaniem wiele można jeszcze dodać, ale zostawmy to już. Historia sama w sobie jest ciekawą historią, wartą przeczytania. Już wkrótce zabieram się za następne tomy i będę sobie przypominać losy wszystkich bohaterów, bo jestem niecierpliwa. Tęskniłam za nimi.
Dużym plusem Miasta kości jest to, że czyta się go bardzo szybko. Bierzemy książkę i po dwóch dniach odkładamy. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Właśnie takie pozycje lubię. Uwielbiam, jeśli książka nie pozwala mi się od siebie odsunąć.

Gorąco polecam Miasto Kości!
created by STRONG-POWER.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.