czwartek, września 10, 2026

Wrześniowy update

 


Nastał drugi tydzień września,  a ja bogatsza w Kindle'a czytam bardzo dużo, ale w języku angielskim. Ponieważ są to tytuły niewydane jeszcze w Polsce nie chcę zasypywać was nimi, bo być może po nie nie sięgniecie. 

Wczoraj dorwałam Bloodguarda w bardzo dobrej cenie. Myslałam o tej powieści od kilku miesięcy i w końcu, gdy nadażyła się okazja, kupiłam. Zaczytuję się w niej od wczorajszego wieczoru. Świat Gladiatorów przedstawiony w romantasy jest mi obcy. Bo wiadomo, kocham Gladiatora i mogłabym go oglądać w kółko, łącznie z częścią drugą, ale książka? Nigdy nie czytałam książki o Gladiatorze. 




Do tego przepadłam dla trzeciego tomu Murdle. Rozwiązuję kryminalne zagadki wieczorami, daję sobie kwadrans. Świetnie się przy tym bawię i naprawdę cieszę się, że dołączyłam do fanów zagadek. Dzięki temu mój mózg się relaksuje. Spróbowałam też robić Murdoku, ale tutaj czułam taką frustrację, gdy mi nie wychodziło, a niestety, nie wychodziło mi zbyt często... Podejmę kolejne próby, choć spodziewam się porażki.

Poza tym odnajduję się w nowej pracy. Mija półtora miesiąca, od kiedy zmieniłam wydawnictwo, w którym pracuję. Będąc tutaj, na blogu i przeglądając stare posty, nie mogę uwierzyć, że dziewczyna, która kiedyś marzyła o własnej książce, osiągnęła tak dużo. Ma książkę, jest w branży wydawniczej i wraca tutaj, do postowania recenzji na bloggerze. Dziękuję, że jesteście i wciąż odwiedzacie mój blog.

A jak wasz wrzesień? Obfituje w książkowe nowości? A może odkryliście nowe pasje?

środa, września 02, 2026

Jak przechytrzyć wroga - zabawna i spicy!


Autorka: Kyra Parsi

Wydawnictwo Ale!

Najtaniej kupisz tutaj: KUP

Wiedziałam, że się nie zawiodę. Zawsze, gdy sięgam po Kyrę Parsi, wiem, że czeka mnie kilka godzin naprawdę dobrej zabawy. Autorka daje mi dokładnie to, czego szukam w takich romansach: rozrywkę, świetnie wykreowanych bohaterów, ogromną dawkę humoru i fabułę, która może nie próbuje odkrywać Ameryki na nowo, ale sprawia, że nie mam najmniejszej ochoty odkładać książki.

Dobra, a teraz wejdźmy w to trochę głębiej.

Alice nienawidzi Dominica. Dominic nienawidzi Alice. I nie jest to jeden z tych romansów, w których bohaterowie rzucają sobie dwa złośliwe komentarze, a opis na okładce próbuje nam wmówić, że mamy do czynienia z enemies to lovers. Tutaj ta niechęć ma swoją historię.

Alice i Dominic wychowywali się razem. Ona była bogatą księżniczką z dobrego domu, on – synem gosposi mieszkającym na tej samej parceli co rodzina Alice. Mimo dzielących ich różnic byli nierozłączni. Chodzili razem do szkoły, robili sobie psikusy, spędzali ze sobą mnóstwo czasu, a nawet planowali, że kiedyś założą wspólny biznes.

Aż pewnego dnia wszystko się skończyło.

Dominic zniknął z życia Alice, przekonany, że to właśnie ona ponosi za to odpowiedzialność. Lata mijają, ale uraza nie znika. Wręcz przeciwnie – Dominic ma okazję się odegrać i zdecydowanie z niej korzysta. Alice natomiast próbuje stanąć na własnych nogach bez proszenia swojej zamożnej rodziny o pieniądze, co przez działania jej dawnego przyjaciela staje się coraz trudniejsze.

Kiedy po latach ich drogi ponownie się przecinają, Dominic proponuje Alice pewien układ. Ona się zgadza i wtedy… cóż. Najlepiej przygotować popcorn. Tylko ostrożnie, bo przy niektórych scenach istnieje realne zagrożenie zadławienia się ze śmiechu.

Uwielbiam ich razem! Alice i Dominic mają fantastyczną energię, a ich przekomarzanki są jednym z najmocniejszych punktów tej historii. Co najważniejsze, hate-love nie jest tutaj sztucznie nadmuchane tylko po to, żeby stworzyć między bohaterami napięcie. Ich konflikt ma konkretne podłoże, sięga wielu lat wstecz i rzeczywiście wpływa na to, jak na siebie patrzą. Alice ma powody, żeby nienawidzić Dominica. Dominic ma swoje powody, żeby nienawidzić Alice. A my stopniowo odkrywamy, co tak naprawdę wydarzyło się między nimi.

Oczywiście wszystko robi się jeszcze ciekawsze, kiedy w grę wchodzi wspomniany układ. Bo czy Alice naprawdę wytrzyma, będąc gosposią Dominica? I to właściwie gosposią na „smyczy”? Czy to na pewno tylko przenośnia? Nie będę zdradzać szczegółów, ale Kyra Parsi bardzo dobrze wie, jak wykorzystać absurdalność niektórych sytuacji i wycisnąć z nich maksimum humoru.

Pod tą całą komediową warstwą kryje się jednak coś więcej. Alice i Dominic nie są sobie obojętni i chyba nigdy tak naprawdę nie byli. Ich wspólna przeszłość sprawia, że oprócz złości jest między nimi również żal za tym, co stracili. Z czasem coraz wyraźniej widać, że granica między nienawiścią a zupełnie innym uczuciem robi się niebezpiecznie cienka. A kiedy dochodzi do tego chemia między bohaterami… robi się naprawdę gorąco.

Książkę przeczytałam w dwa dni, ale właściwie nie spodziewałam się niczego innego. Podobnie było z „Jak poskromić diabła” i „Jak rozkochać gbura”. Romanse Kyry Parsi po prostu połyka się w całości. Jej humor jest bardzo charakterystyczny i myślę, że tutaj zasada jest prosta: albo poczujesz ten vibe i wejdziesz w ten trochę szalony świat bez zastanowienia, albo szybko zorientujesz się, że to nie dla ciebie. Ja zdecydowanie należę do pierwszej grupy.

Podoba mi się również to, że książki z tego uniwersum można czytać niezależnie. Oczywiście pojawiają się bohaterowie znani z poprzednich części i dla osób, które je czytały, jest to dodatkowa przyjemność, ale bez ich znajomości spokojnie można odnaleźć się w historii. Mimo wszystko zachęcam, żeby zacząć od „Jak poskromić diabła”, później sięgnąć po „Jak rozkochać gbura”, a „Jak usidlić wroga” zostawić sobie na koniec. Wtedy spotkania ze znanymi już bohaterami dają jeszcze więcej frajdy.

Kyra Parsi po raz kolejny mnie nie zawiodła. Dostałam enemies to lovers z prawdziwego zdarzenia, mnóstwo przekomarzanek, absurdalnie zabawne sytuacje, świetną chemię i odpowiednią dawkę spice'u. Jeśli macie ochotę na pikantny romans, przy którym będziecie się śmiać, irytować na bohaterów, a chwilę później im kibicować – zdecydowanie warto.

Ja już wiem jedno: jeśli Kyra Parsi napisze kolejną książkę w tym uniwersum, nie będę potrzebowała opisu. I tak ją przeczytam. 

czwartek, września 10, 2026

Wrześniowy update

 


Nastał drugi tydzień września,  a ja bogatsza w Kindle'a czytam bardzo dużo, ale w języku angielskim. Ponieważ są to tytuły niewydane jeszcze w Polsce nie chcę zasypywać was nimi, bo być może po nie nie sięgniecie. 

Wczoraj dorwałam Bloodguarda w bardzo dobrej cenie. Myslałam o tej powieści od kilku miesięcy i w końcu, gdy nadażyła się okazja, kupiłam. Zaczytuję się w niej od wczorajszego wieczoru. Świat Gladiatorów przedstawiony w romantasy jest mi obcy. Bo wiadomo, kocham Gladiatora i mogłabym go oglądać w kółko, łącznie z częścią drugą, ale książka? Nigdy nie czytałam książki o Gladiatorze. 




Do tego przepadłam dla trzeciego tomu Murdle. Rozwiązuję kryminalne zagadki wieczorami, daję sobie kwadrans. Świetnie się przy tym bawię i naprawdę cieszę się, że dołączyłam do fanów zagadek. Dzięki temu mój mózg się relaksuje. Spróbowałam też robić Murdoku, ale tutaj czułam taką frustrację, gdy mi nie wychodziło, a niestety, nie wychodziło mi zbyt często... Podejmę kolejne próby, choć spodziewam się porażki.

Poza tym odnajduję się w nowej pracy. Mija półtora miesiąca, od kiedy zmieniłam wydawnictwo, w którym pracuję. Będąc tutaj, na blogu i przeglądając stare posty, nie mogę uwierzyć, że dziewczyna, która kiedyś marzyła o własnej książce, osiągnęła tak dużo. Ma książkę, jest w branży wydawniczej i wraca tutaj, do postowania recenzji na bloggerze. Dziękuję, że jesteście i wciąż odwiedzacie mój blog.

A jak wasz wrzesień? Obfituje w książkowe nowości? A może odkryliście nowe pasje?

środa, września 02, 2026

Jak przechytrzyć wroga - zabawna i spicy!


Autorka: Kyra Parsi

Wydawnictwo Ale!

Najtaniej kupisz tutaj: KUP

Wiedziałam, że się nie zawiodę. Zawsze, gdy sięgam po Kyrę Parsi, wiem, że czeka mnie kilka godzin naprawdę dobrej zabawy. Autorka daje mi dokładnie to, czego szukam w takich romansach: rozrywkę, świetnie wykreowanych bohaterów, ogromną dawkę humoru i fabułę, która może nie próbuje odkrywać Ameryki na nowo, ale sprawia, że nie mam najmniejszej ochoty odkładać książki.

Dobra, a teraz wejdźmy w to trochę głębiej.

Alice nienawidzi Dominica. Dominic nienawidzi Alice. I nie jest to jeden z tych romansów, w których bohaterowie rzucają sobie dwa złośliwe komentarze, a opis na okładce próbuje nam wmówić, że mamy do czynienia z enemies to lovers. Tutaj ta niechęć ma swoją historię.

Alice i Dominic wychowywali się razem. Ona była bogatą księżniczką z dobrego domu, on – synem gosposi mieszkającym na tej samej parceli co rodzina Alice. Mimo dzielących ich różnic byli nierozłączni. Chodzili razem do szkoły, robili sobie psikusy, spędzali ze sobą mnóstwo czasu, a nawet planowali, że kiedyś założą wspólny biznes.

Aż pewnego dnia wszystko się skończyło.

Dominic zniknął z życia Alice, przekonany, że to właśnie ona ponosi za to odpowiedzialność. Lata mijają, ale uraza nie znika. Wręcz przeciwnie – Dominic ma okazję się odegrać i zdecydowanie z niej korzysta. Alice natomiast próbuje stanąć na własnych nogach bez proszenia swojej zamożnej rodziny o pieniądze, co przez działania jej dawnego przyjaciela staje się coraz trudniejsze.

Kiedy po latach ich drogi ponownie się przecinają, Dominic proponuje Alice pewien układ. Ona się zgadza i wtedy… cóż. Najlepiej przygotować popcorn. Tylko ostrożnie, bo przy niektórych scenach istnieje realne zagrożenie zadławienia się ze śmiechu.

Uwielbiam ich razem! Alice i Dominic mają fantastyczną energię, a ich przekomarzanki są jednym z najmocniejszych punktów tej historii. Co najważniejsze, hate-love nie jest tutaj sztucznie nadmuchane tylko po to, żeby stworzyć między bohaterami napięcie. Ich konflikt ma konkretne podłoże, sięga wielu lat wstecz i rzeczywiście wpływa na to, jak na siebie patrzą. Alice ma powody, żeby nienawidzić Dominica. Dominic ma swoje powody, żeby nienawidzić Alice. A my stopniowo odkrywamy, co tak naprawdę wydarzyło się między nimi.

Oczywiście wszystko robi się jeszcze ciekawsze, kiedy w grę wchodzi wspomniany układ. Bo czy Alice naprawdę wytrzyma, będąc gosposią Dominica? I to właściwie gosposią na „smyczy”? Czy to na pewno tylko przenośnia? Nie będę zdradzać szczegółów, ale Kyra Parsi bardzo dobrze wie, jak wykorzystać absurdalność niektórych sytuacji i wycisnąć z nich maksimum humoru.

Pod tą całą komediową warstwą kryje się jednak coś więcej. Alice i Dominic nie są sobie obojętni i chyba nigdy tak naprawdę nie byli. Ich wspólna przeszłość sprawia, że oprócz złości jest między nimi również żal za tym, co stracili. Z czasem coraz wyraźniej widać, że granica między nienawiścią a zupełnie innym uczuciem robi się niebezpiecznie cienka. A kiedy dochodzi do tego chemia między bohaterami… robi się naprawdę gorąco.

Książkę przeczytałam w dwa dni, ale właściwie nie spodziewałam się niczego innego. Podobnie było z „Jak poskromić diabła” i „Jak rozkochać gbura”. Romanse Kyry Parsi po prostu połyka się w całości. Jej humor jest bardzo charakterystyczny i myślę, że tutaj zasada jest prosta: albo poczujesz ten vibe i wejdziesz w ten trochę szalony świat bez zastanowienia, albo szybko zorientujesz się, że to nie dla ciebie. Ja zdecydowanie należę do pierwszej grupy.

Podoba mi się również to, że książki z tego uniwersum można czytać niezależnie. Oczywiście pojawiają się bohaterowie znani z poprzednich części i dla osób, które je czytały, jest to dodatkowa przyjemność, ale bez ich znajomości spokojnie można odnaleźć się w historii. Mimo wszystko zachęcam, żeby zacząć od „Jak poskromić diabła”, później sięgnąć po „Jak rozkochać gbura”, a „Jak usidlić wroga” zostawić sobie na koniec. Wtedy spotkania ze znanymi już bohaterami dają jeszcze więcej frajdy.

Kyra Parsi po raz kolejny mnie nie zawiodła. Dostałam enemies to lovers z prawdziwego zdarzenia, mnóstwo przekomarzanek, absurdalnie zabawne sytuacje, świetną chemię i odpowiednią dawkę spice'u. Jeśli macie ochotę na pikantny romans, przy którym będziecie się śmiać, irytować na bohaterów, a chwilę później im kibicować – zdecydowanie warto.

Ja już wiem jedno: jeśli Kyra Parsi napisze kolejną książkę w tym uniwersum, nie będę potrzebowała opisu. I tak ją przeczytam.