sobota, marca 09, 2019

Zapisane w pamięci [recenzja]

Autor: Ewa Pirce
Opis: Jako nastolatka Eva podjęła kilka bardzo złych decyzji. Młoda, naiwna i zakochana, nie podejrzewała, że chłopak, którego obdarzyła bezgraniczną miłością, okaże się jej oprawcą, pozbawi marzeń oraz zaufania do ludzi. Zamiast miłości i ciepła poznała smak bólu i nienawiści. Przy odrobinie szczęścia i olbrzymiej ilości desperacji udało jej się od niego uciec i rozpocząć nowe życie. Lecz czy można uwolnić się od czegoś, co wypaliło w umyśle trwałe piętno, na każdym kroku przypomina o strachu i rzuca w wir wspomnień?
Alex to odnoszący wielkie sukcesy bokser, który za maską wrogości, zarozumialstwa i nonszalancji kryje więcej cierpienia, niż ktokolwiek zdołałby udźwignąć. Od najmłodszych lat przyjmował od życia bolesne ciosy. Tylko niesamowita wola walki i hart ducha pozwoliły mu przetrwać najtrudniejsze chwile. Jako dorosły wspiął się na wyżyny, zdobył wszystko, o czym nawet nie śmiał marzyć. Jednak nadal brakuje mu najważniejszego – miłości.


Romanse piętrzą się w mojej biblioteczce, bo takie książki lubię czytać i zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych gatunków. Najczęściej wybieram jednak powieści Young Adult lub New Adult, które są stosunkowo nowymi kategoriami.
Ewa Pirce była nieznaną dla mnie autorką, przynajmniej z doświadczenia, ponieważ jeśli chodzi o jej twórczość, to słyszałam o niej trochę. Starałam się nie kierować opiniami innych ludzi i podjęłam decyzję, że zrecenzuję nowość, czyli Zapisane w pamięci.
Zaznaczę, że powieść jest długa i może przerażać swoją grubością. Na pewno trzeba poświęcić trochę czasu na przeczytanie jej, chyba że wciągnie Was tak jak mnie.
Od pierwszych stron książki zostałam wchłonięta w świat przedstawiona i tutaj zauważę, że ogromną zaletą jest styl pisania autorki. Tworzy ładne zdania i choć brzmi to banalnie, jestem zauroczona konstrukcjami, jakie buduje. Zupełnie inaczej czyta się polskie książki, ale ucharakteryzowane na amerykańskie niż właśnie zagraniczne. Jestem fanką drugich, lecz sama piszę powieści, gdzie akcja toczy się w Stanach czy w Anglii, więc wiem jeszcze bardziej doceniam starania. Podoba mi się to, że autorka umiejscowiła bohaterów na innym kontynencie. A skoro jestem przy stylu amerykańskim, to napiszę o wadzie. Nie podobała mi się odmiana imion, oczywiście nie była błędna, ale trochę raziła mnie po oczach. Mówienie do bohaterki "Evo" lub do bohatera "Alexie", kiedy oboje są Amerykanami... No nie wiem, nie pasowało mi to. Ja bym zostawiła zwykłe "Eva, chodź do mnie", czy coś w tym stylu. Jest to zupełnie subiektywna opinia i każdy może odebrać ten akcent inaczej. Tutaj wspomnę też o typowych polskich zwrotach, których nie użyto, by w Ameryce, ale sama pisząc mam z tym problemy, więc to nie jest jakiś zarzut, tylko mała wada.
Cała koncepcja książki bardzo mi przypasowała. Ona i on – oboje z bliznami i demonami przeszłości, spotykają się, by być dla siebie ratunkiem. Pomysł jak najbardziej dobry. Dobrze mi się czytało historię Evy i Alexa, polubiłam ich już na początku, a nie zawsze udaje mi się mieć więź z postaciami. Gdybym miała męczyć się przez tyle stron z dwojgiem denerwujących bohaterów, rzuciłabym książką o ścianę.
Akcja toczy się szybko, czasem za szybko. Jeśli chodzi o poznanie – okej, jest to wiarygodne, że poznali się na lotnisku, rozmawiali, ale zaraz po tym Alex zaczął ją odwiedzać, uwodzić i dość pośpiesznie przeszli do związku. Biorąc pod uwagę fakt, że Eva przeszła przez piekło, nie wydaje mi się, że tak szybko zaufałaby innemu mężczyźnie. Ale jak już byli razem, to miło było o nich czytać. Tworzyli uroczą parą, taką, jaką da się lubić i wspierać.
Moja opinia zawiera i zalety i wady, dość przemiennie pojawiają się w tej recenzji. Teraz kolejny mały minus. Dotyczy słowa "aniele", którego było zdecydowanie za dużo. Non stop, ciągle, czasem zbyt wiele na jednej stronie, a co dopiero w rozdziale. Za bardzo słodziutkie i patetyczne. Oprócz tego, nie mam nic do zarzucenia.
Książka godna polecenia i dobra, jeśli chodzi o romanse. Świetnie napisana pod względem stylu i doboru dialogów. Każda powieść ma wady, nie można o nich zapominać, ale te tutaj da się wytrzymać i mile spędzić czas z Zapisane w pamięci. Przynajmniej w moim przypadku tak jest, bo nie żałuję, że zdecydowałam się sięgnąć po twórczość Ewy Pirce.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu
Znalezione obrazy dla zapytania niezwykłe wydawnictwo

czwartek, marca 07, 2019

Marzycielki [recenzja]


Autor: Jessie Burton
Opis: Siostrzana miłość, siła wyobraźni, dziewczęca odwaga i walka o niezależność... Jessie Burton, autorka światowych bestsellerów „Miniaturzystka” oraz „Muza”, powraca z zachwycającą i przepięknie ilustrowaną baśnią dla tych, w których drzemie dziecko.
Dla dwunastu córek króla Alberta śmierć królowej Laurelii oznacza nie tylko utratę matki. Decyzją ojca dziewczęta zostają objęte ścisłą ochroną. Odbiera się im ukochane lekcje, przedmioty i – co najważniejsze – osobistą wolność.
Jednakże siostry, zwłaszcza najstarsza z nich, księżniczka Frida, nie zgadzają się na taki los. Jest coś, co nadal posiadają i czego ojciec nie może im odebrać: siła wyobraźni. Mogąc polegać wyłącznie na własnej pomysłowości, królewny podejmują walkę o życie na swoich warunkach.
„Marzycielki” są bajką przekorną – zapomnijcie o księciu, który przybędzie na ratunek i zdobędzie królestwo! – za to pełną odważnych, zaradnych i imponująco sprytnych młodych kobiet. Spodoba się najmłodszym i tym nieco starszym, którzy z na pozór dziecięcej opowieści potrafią wyczytać niejedną dorosłą prawdę.

Rzadko kiedy sięgam po książki dla dzieci, ale czasem chcę zatonąć w świecie wyidealizowanym, pięknym i poznać kolejny morał, by przypomnieć sobie co jest w życiu istotne. Dlatego miałam ogromną przyjemność z czytania i recenzowania Marzycielek, nowej książki Jessie Burton. Być może kojarzycie ją po sławnej Muzie, niestety ja tej powieści nie miałam w swoich rękach. 
Marzycielki to piękna opowieść o stracenie, sile sióstr, miłości i chęci spełniania marzeń. Ukazuje kobiety jako niezależne, mądre i waleczne. Fakt, że to nie książę przybywa na białym koniu jest bardzo ważny. Dzieci, które sięgną po tę książkę, spotkają się z bohaterkami mającymi swoje zdanie i poznają, czym jest odwaga. 
Spędziłam przy Marzycielkach cudowne chwile, ekscytując się prawdami zawartymi w całej historii. Przesłania są ujęte w ładne słowa, które dzieci powinny zrozumieć i wykorzystywać. Bajka musi zawierać odpowiedni morał i uczyć oraz bawić. Ta jak najbardziej to robi. Jest prawdziwa, szczera, ważna.
Muszę wspomnieć o przedstawieniu księżniczek. Istotne jest to, że każda potrafiła coś innego, czymś innym się interesowała i co innego lubiła. Była kompletna różnorodność, a to pokazuje dziecku, że nikt nie jest taki sam. Ludzie różnią się od siebie wyglądem, cechami charakteru, uprawianym hobby.
Jessie Burton świetnie zaprezentowała walkę o prawa, marzenia i równe traktowanie. Ukryła to między sukniami, komnatami w zamku i za królewską etykietą.
To bardzo mądra bajka, którą powinno się czytać i przekazywać dalej, bo odkrywa naprawdę wiele i może pozostawić istotne ślady w pamięci dziecka, które uczy się co to jest moralność.
Polecam z ręką na sercu, bo wiem, że to książka do czytania na dobranoc z pełną świadomością, że warto to robić. Język, którym maluje historię Jessie Burton jest bogaty, piękny i pozwala na wyobrażenie sobie wszystkiego, zwłaszcza dziecku.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie

sobota, marca 09, 2019

Zapisane w pamięci [recenzja]

Autor: Ewa Pirce
Opis: Jako nastolatka Eva podjęła kilka bardzo złych decyzji. Młoda, naiwna i zakochana, nie podejrzewała, że chłopak, którego obdarzyła bezgraniczną miłością, okaże się jej oprawcą, pozbawi marzeń oraz zaufania do ludzi. Zamiast miłości i ciepła poznała smak bólu i nienawiści. Przy odrobinie szczęścia i olbrzymiej ilości desperacji udało jej się od niego uciec i rozpocząć nowe życie. Lecz czy można uwolnić się od czegoś, co wypaliło w umyśle trwałe piętno, na każdym kroku przypomina o strachu i rzuca w wir wspomnień?
Alex to odnoszący wielkie sukcesy bokser, który za maską wrogości, zarozumialstwa i nonszalancji kryje więcej cierpienia, niż ktokolwiek zdołałby udźwignąć. Od najmłodszych lat przyjmował od życia bolesne ciosy. Tylko niesamowita wola walki i hart ducha pozwoliły mu przetrwać najtrudniejsze chwile. Jako dorosły wspiął się na wyżyny, zdobył wszystko, o czym nawet nie śmiał marzyć. Jednak nadal brakuje mu najważniejszego – miłości.


Romanse piętrzą się w mojej biblioteczce, bo takie książki lubię czytać i zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych gatunków. Najczęściej wybieram jednak powieści Young Adult lub New Adult, które są stosunkowo nowymi kategoriami.
Ewa Pirce była nieznaną dla mnie autorką, przynajmniej z doświadczenia, ponieważ jeśli chodzi o jej twórczość, to słyszałam o niej trochę. Starałam się nie kierować opiniami innych ludzi i podjęłam decyzję, że zrecenzuję nowość, czyli Zapisane w pamięci.
Zaznaczę, że powieść jest długa i może przerażać swoją grubością. Na pewno trzeba poświęcić trochę czasu na przeczytanie jej, chyba że wciągnie Was tak jak mnie.
Od pierwszych stron książki zostałam wchłonięta w świat przedstawiona i tutaj zauważę, że ogromną zaletą jest styl pisania autorki. Tworzy ładne zdania i choć brzmi to banalnie, jestem zauroczona konstrukcjami, jakie buduje. Zupełnie inaczej czyta się polskie książki, ale ucharakteryzowane na amerykańskie niż właśnie zagraniczne. Jestem fanką drugich, lecz sama piszę powieści, gdzie akcja toczy się w Stanach czy w Anglii, więc wiem jeszcze bardziej doceniam starania. Podoba mi się to, że autorka umiejscowiła bohaterów na innym kontynencie. A skoro jestem przy stylu amerykańskim, to napiszę o wadzie. Nie podobała mi się odmiana imion, oczywiście nie była błędna, ale trochę raziła mnie po oczach. Mówienie do bohaterki "Evo" lub do bohatera "Alexie", kiedy oboje są Amerykanami... No nie wiem, nie pasowało mi to. Ja bym zostawiła zwykłe "Eva, chodź do mnie", czy coś w tym stylu. Jest to zupełnie subiektywna opinia i każdy może odebrać ten akcent inaczej. Tutaj wspomnę też o typowych polskich zwrotach, których nie użyto, by w Ameryce, ale sama pisząc mam z tym problemy, więc to nie jest jakiś zarzut, tylko mała wada.
Cała koncepcja książki bardzo mi przypasowała. Ona i on – oboje z bliznami i demonami przeszłości, spotykają się, by być dla siebie ratunkiem. Pomysł jak najbardziej dobry. Dobrze mi się czytało historię Evy i Alexa, polubiłam ich już na początku, a nie zawsze udaje mi się mieć więź z postaciami. Gdybym miała męczyć się przez tyle stron z dwojgiem denerwujących bohaterów, rzuciłabym książką o ścianę.
Akcja toczy się szybko, czasem za szybko. Jeśli chodzi o poznanie – okej, jest to wiarygodne, że poznali się na lotnisku, rozmawiali, ale zaraz po tym Alex zaczął ją odwiedzać, uwodzić i dość pośpiesznie przeszli do związku. Biorąc pod uwagę fakt, że Eva przeszła przez piekło, nie wydaje mi się, że tak szybko zaufałaby innemu mężczyźnie. Ale jak już byli razem, to miło było o nich czytać. Tworzyli uroczą parą, taką, jaką da się lubić i wspierać.
Moja opinia zawiera i zalety i wady, dość przemiennie pojawiają się w tej recenzji. Teraz kolejny mały minus. Dotyczy słowa "aniele", którego było zdecydowanie za dużo. Non stop, ciągle, czasem zbyt wiele na jednej stronie, a co dopiero w rozdziale. Za bardzo słodziutkie i patetyczne. Oprócz tego, nie mam nic do zarzucenia.
Książka godna polecenia i dobra, jeśli chodzi o romanse. Świetnie napisana pod względem stylu i doboru dialogów. Każda powieść ma wady, nie można o nich zapominać, ale te tutaj da się wytrzymać i mile spędzić czas z Zapisane w pamięci. Przynajmniej w moim przypadku tak jest, bo nie żałuję, że zdecydowałam się sięgnąć po twórczość Ewy Pirce.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu
Znalezione obrazy dla zapytania niezwykłe wydawnictwo

czwartek, marca 07, 2019

Marzycielki [recenzja]


Autor: Jessie Burton
Opis: Siostrzana miłość, siła wyobraźni, dziewczęca odwaga i walka o niezależność... Jessie Burton, autorka światowych bestsellerów „Miniaturzystka” oraz „Muza”, powraca z zachwycającą i przepięknie ilustrowaną baśnią dla tych, w których drzemie dziecko.
Dla dwunastu córek króla Alberta śmierć królowej Laurelii oznacza nie tylko utratę matki. Decyzją ojca dziewczęta zostają objęte ścisłą ochroną. Odbiera się im ukochane lekcje, przedmioty i – co najważniejsze – osobistą wolność.
Jednakże siostry, zwłaszcza najstarsza z nich, księżniczka Frida, nie zgadzają się na taki los. Jest coś, co nadal posiadają i czego ojciec nie może im odebrać: siła wyobraźni. Mogąc polegać wyłącznie na własnej pomysłowości, królewny podejmują walkę o życie na swoich warunkach.
„Marzycielki” są bajką przekorną – zapomnijcie o księciu, który przybędzie na ratunek i zdobędzie królestwo! – za to pełną odważnych, zaradnych i imponująco sprytnych młodych kobiet. Spodoba się najmłodszym i tym nieco starszym, którzy z na pozór dziecięcej opowieści potrafią wyczytać niejedną dorosłą prawdę.

Rzadko kiedy sięgam po książki dla dzieci, ale czasem chcę zatonąć w świecie wyidealizowanym, pięknym i poznać kolejny morał, by przypomnieć sobie co jest w życiu istotne. Dlatego miałam ogromną przyjemność z czytania i recenzowania Marzycielek, nowej książki Jessie Burton. Być może kojarzycie ją po sławnej Muzie, niestety ja tej powieści nie miałam w swoich rękach. 
Marzycielki to piękna opowieść o stracenie, sile sióstr, miłości i chęci spełniania marzeń. Ukazuje kobiety jako niezależne, mądre i waleczne. Fakt, że to nie książę przybywa na białym koniu jest bardzo ważny. Dzieci, które sięgną po tę książkę, spotkają się z bohaterkami mającymi swoje zdanie i poznają, czym jest odwaga. 
Spędziłam przy Marzycielkach cudowne chwile, ekscytując się prawdami zawartymi w całej historii. Przesłania są ujęte w ładne słowa, które dzieci powinny zrozumieć i wykorzystywać. Bajka musi zawierać odpowiedni morał i uczyć oraz bawić. Ta jak najbardziej to robi. Jest prawdziwa, szczera, ważna.
Muszę wspomnieć o przedstawieniu księżniczek. Istotne jest to, że każda potrafiła coś innego, czymś innym się interesowała i co innego lubiła. Była kompletna różnorodność, a to pokazuje dziecku, że nikt nie jest taki sam. Ludzie różnią się od siebie wyglądem, cechami charakteru, uprawianym hobby.
Jessie Burton świetnie zaprezentowała walkę o prawa, marzenia i równe traktowanie. Ukryła to między sukniami, komnatami w zamku i za królewską etykietą.
To bardzo mądra bajka, którą powinno się czytać i przekazywać dalej, bo odkrywa naprawdę wiele i może pozostawić istotne ślady w pamięci dziecka, które uczy się co to jest moralność.
Polecam z ręką na sercu, bo wiem, że to książka do czytania na dobranoc z pełną świadomością, że warto to robić. Język, którym maluje historię Jessie Burton jest bogaty, piękny i pozwala na wyobrażenie sobie wszystkiego, zwłaszcza dziecku.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie