środa, sierpnia 16, 2017

Droga do ciebie. [Recenzja]



Tytuł: Droga do ciebie.
Autorka: J.P. Monninger
Opis: Romantyczna i malownicza opowieść, która dzieje się w wyjątkowym momencie życia młodej kobiety. Heather kończy naukę w college’u i wyrusza w podróż po Europie w towarzystwie dwójki najlepszych przyjaciół. Zostawia za sobą szkolne obowiązki, a dorosłość dopiero wisi w powietrzu. Przed nią już tylko to jedno jedyne lato, by być naprawdę wolną. Heather nawet nie oczekuje, że spotka kogoś takiego jak Jack. Nieoczekiwanie dostrzega w nim miłość swojego życia. Jack jest tajemniczym, starszym od Heather o kilka lat mężczyzną, który zainspirowany dziennikami dziadka postanawia odwiedzić różne miasta w Europie. Niecodzienna podróż staje się dla Heather przygodą życia. Jednak pewna tajemnica, którą skrywa Jack, zmienia dosłownie wszystko.

Heather wyrusza w podróż z przyjaciółkami. Jest po studiach i ma w planach pracę w banku, ale perspektywa zwiedzenia Europy bardzo ją kusi. Na jej drodze staje przystojny Jack, któremu od początku trudno się oprzeć.
Najbardziej urzekła mnie charyzma bohaterów. Nie byli bezbarwni, jednakowi i nie zlewali się z tłem. To doceniam w książkach, bo jestem wybredna i często postacie mi nie podchodzą, a wtedy czytanie idzie ciężko. Teraz było zupełnie inaczej. Chociaż Jack i Heather nie będą należeć do ulubionych, to i tak nie irytowali mnie, a nawet ich polubiłam.
W książce prawie cały czas tkwimy w podróży pociągiem po miastach Europy, nawet odwiedzamy Kraków, co jest miłym etapem. Autorka raczy nas bardzo ładnymi opisami, przez co wyobraźnia ciągle pracuje.
Myślę, że niektórych ta powieść poruszyła bardziej. Niestety, ja mimo PEWNEGO wprowadzonego wątku, którego nie chcę zdradzać, nie czułam się… wzruszona. Akurat tutaj muszę postawić minus. Sądzę, że ten wątek mógłby być bardziej rozbudowany pod względem emocji.
Styl pisania jest bardzo przyjemny, prosty. Łatwo mi się czytało. Zdziwiłam się, gdy prolog okazał się być napisany w drugo-osobowej perspektywie, bo to niespotykane, ale to było jedynie na początku.
Dialogi również zaliczam do udanych, przy niektórych potrafiłam się uśmiechnąć. Książkę pochłonęłam w ciągu dwóch dni, czyli była ciekawa. Na dodatek czytałam ją w podróży pociągiem, co dodawało uroku.

Idealna na wakacje, mówię tak już o którejś książce z rzędu, ale to prawda. Zresztą powieść zahacza o sporą część wakacji, więc wtedy najlepiej ją czytać, prawda? :) Zabierajcie się za nią, bo jest tego warta. Polecam!
5 Czytaj dalej »

sobota, sierpnia 12, 2017

Nasze nigdy. [Recenzja]


Tytuł: Nasze Nigdy.
Autorka: Aleksandra Troszczyńska.
Opis: Bree jest zagubioną i pełną kompleksów nastolatką. Nie akceptuje siebie i swojego ciała, nie ma przyjaciół ani oparcia w rodzicach. Ucieczki szuka w tabletkach i samotności.
Harry jest pedantem i bardzo tajemniczym człowiekiem. Stroni od ludzi, oddając się pielęgnacji swoich róż. I ukrywanych przed światem obsesji.
Kiedy tych dwoje się spotka, odkryją, że nie chcą bez siebie żyć. Że nie mogą bez siebie żyć. Ich utajone lęki, pragnienia i mroczne popędy znajdą ujście, a ich uczuciem zawładną wewnętrzne demony. Bree i Harry – stając się dla siebie całym światem – mogą się jednocześnie okazać swoim największym zagrożeniem.

~Obsesja karmiona nieustannie rośnie, powiększa się z każdym gestem~
Aleksandra Troszczyńska to młoda studentka, która ma na swoim koncie dwie książki. W nowej powieści przedstawia nam psychozę oraz uzależnienia, których człowiek nie jest albo świadomy, albo nie jest w stanie ich pokonać. Ukazuje słabości i lęki, o których się nie mówi.
Bree kolejny raz przeprowadza się z rodzicami do nowego miejsca. Aspołeczna, cicha, uciekająca od ludzi, uczęszcza do liceum. Wszystko jest jak zawsze, brak kontaktu i opieki ze strony rodziców, choroba, z którą sobie nie radzi i ciało, na które nie chce patrzeć. To wszystko jest, dopóki nie poznaje Harry’ego, młodego sąsiada. Harry z niezwykłą czułością i dokładnością dba o swój ogród. Postrzegany jako dziwak, nie potrafi opanować ciekawości i podejmuje zdecydowane kroki, by poznać Bree.
~Miłość jest tchnieniem życia w więdnącą, opuszczoną duszę.~
Zderzamy się ze światem, o którym mało wiemy. Autorka przedstawia nam młodego mężczyznę, którego pochłania chora obsesja, pragnienia i lęki. Nie potrafi odciągnąć od siebie demonów – to one decydują o pewnych jego krokach. Przyciąga do siebie Bree, jak magnes. I co dalej?
~Kiedy odejdziesz, zabierzesz ze sobą mój ostatni oddech.~
Dzięki autorce, uświadamiamy sobie, że człowiek może być jednocześnie ratunkiem, ale i zgubą. Bree wie, że powinna chwycić wyciągniętą, pomocną dłoń, lecz z drugiej strony, nie ma pojęcia, że zostanie pociągnięta na dno.
W książce mamy do czynienia z wieloma opisami obłędu, obsesji, lęków bohaterów. Czytanie ułatwia nam narracja trzecio osobowa. Jestem zdania, że powinno się jej stosować zwłaszcza wtedy, gdy postacie nie odpowiadają za wszelkie swoje czyny. W tym przypadku, Harry i Bree nie byli świadomi każdego kroku, jaki wykonali.
Malutkim minusem były uciążliwe dla mnie powtórzenia „zwilżył wargę” albo „napiął mięśnie”. Miałam wrażenie, że Aleksandra Troszczyńska stosuje to w każdym rozdziale i trochę zaczęło mi to przeszkadzać. Mimo wszystko całość oceniam bardzo dobrze.
Książka jest krótka, w zasadzie można ją przeczytać w jeden wieczór, bo wciąga. Ten psychiczny, lecz krótki romans, zaprowadzi was w ciemność.
~Zbyt wiele zabiło tak niewiele.~
4/5

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Novae Res.

środa, sierpnia 09, 2017

Letnie czytanie, czyli moje bookwakacje


W wakacje nie czytam tak wiele książek, jak powinnam. W końcu mamy wolne, mamy czas, więc i książek powinno być więcej. Akurat u mnie się to nie sprawdza.
W tym roku na celowniku mam Zbrodnię i Karę. Wakacje spędzam z lekturami, które obowiązują do matury, niestety, bo przede mną trzecia klasa liceum.
W lipcu nie udało mi się przeczytać wiele. Mam za sobą:
Wielkiego Marynarza
Przeznaczenie puka do drzwi
Ogień, który ich spala

W sierpniu zamierzam przeczytać:
– Rozłąka.
– Nasze Nigdy.
– Zbrodnia i Kara.
– Bridget Jones' Baby po angielsku.
– Ostatni Don.
– Droga do ciebie.

Zdecydowanie w lipcu najlepszą książką był Ogień, który ich spala. Dopiero zapoznałam się z twórczością tej autorki i jestem jak najbardziej zadowolona. Tworzy dobre książki, idealne na wakacje. Zamierzam kupić następne części, ale jak przestanę mieć zakaz. Ostatnio nie mogłam się powstrzymać i kupiłam Drogę do ciebie, a jej recenzja niedługo ukaże się na blogu.

A jak u was? Co czytacie w sierpniu?

poniedziałek, sierpnia 07, 2017

Rozłąka. [recenzja]


Tytuł: Rozłąka.
Autorka: Dinah Jefferies.
Opis: Malaje Brytyjskie, 1955 rok.
W kraju trwa stan wyjątkowy z powodu powstania malajskiego. Lydia, żona brytyjskiego urzędnika, po powrocie z podróży dowiaduje się, że jej rodzina wyjechała na północ, więc wyrusza tam, by ich znaleźć. Ta informacja jest jednak fałszywa. W rzeczywistości mąż w tajemnicy wrócił z córkami do Anglii. Wkrótce Lydia odkrywa jego kolejne kłamstwa, zdrady i sekrety. Nie może ufać nikomu, nawet najlepszej przyjaciółce, ale nie chce zrezygnować z walki o dzieci. Odizolowana w egzotycznym, ogarniętym wojną kraju, nie daje za wygraną. Zrobi wszystko, by odzyskać córki.

Na początku książki miałam lęk przed nieznanym. Bałam się, że pogubię się w jakiś faktach, bo było ich tutaj całkiem sporo. Wszystko musiałam zapamiętywać i układać w głowie. Inaczej całość nie miałaby sensu. Autorka od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę, stawiając pytanie „czemu ojciec uprowadza swoje dzieci?”. Tak naprawdę dopiero pod koniec otrzymujemy odpowiedź, ale tego Wam nie zdradzę.
Jefferies urzekła mnie lekkim stylem pisania, opisami i swobodnymi dialogami, po których nie czułam sztuczności. Fabuła została stworzona nietuzinkowo. Wręcz podziwiam ją za taką dokładność w szczegółach, ponieważ było ich całkiem sporo. Poznajemy losy matki, która wraca do pustego domu i dowiaduje się, że jej dzieci oraz mąż wyjechały. Podąża w ślad za nimi za odpowiednimi wskazówkami. Ale okazuje się, że nie wszystko jest takie proste, a droga do rodziny będzie dłuższa niż sądziła.
Książka napisana jest z perspektywy pierwszoosobowej – Emmy, córki Lydii oraz z perspektywy trzecio osobowej, w której występuje Lydia. Lydia została przedstawiona jako osoba bardzo silna, zmotywowana, uparta i gotowa do działania. Do samego końca nie pozwoliła odejść nadziei, zresztą jej córka, Emma, odziedziczyła wszystkie te cechy.
Akcja toczy się na przestrzeni kilku lat. Zawiera kłótnie, intrygi, romanse, zdrady i cierpienie oraz tęsknotę. Parę razy ścisnęło mnie za serce, lecz nie płakałam. Naprawdę lubię książki, które budzą we mnie silne emocje. W tym przypadku tak było i mogę Wam ręczyć, że autorka świetnie pisze i potrafi oczarować czytelnika.

Nie chcę streszczać powieści. Mniej więcej zahaczyłam o fabułę i mam nadzieję, że Was choć trochę zachęciłam, BO TA KSIĄŻKA JEST TEGO WARTA.

sobota, sierpnia 05, 2017

5 książek, które kocham


1. Cień Wiatru.
Niewątpliwie Cień Wiatru znajduje się najwyżej na mojej liście ulubionych książek. Nie potrafiłabym zrobić inaczej. Często polecam tę książkę moim czytelnikom i obserwującym na instagramie. Uważam, że jest warta zachwytu. Fabuła – perfekcyjnie stworzona. Na dodatek Zafon operuje cudownym słownictwem i tworzy piękne opisy. Nieraz znalazłam ucieczkę w Cieniu Wiatru. Za każdym razem, jak czytam tę książkę, odkrywam nowe rzeczy, dlatego uważam, że Cień Wiatru jest magiczny. 

2. Jesienna Miłość.
Uwielbiam Nicholasa Sparksa, lecz to jest moja ulubiona jego powieść. Bardzo cienka, ale wzruszająca i romantyczna. Moja miłość zaczęła się od filmu "Szkoła Uczuć", który jest przepiękny, lecz muszę przyznać, że sporo różni się od książki. I ekranizacja, i powieść wycisnęły ze mnie litry łez. Cholernie kocham tę historię. Chciałabym takiego Landona w swoim życiu. 

3. Cyrk Nocy.
Magiczna książka, ktora nieco przypominała mi Cień Wiatru stylem pisania. Jeśli jeszcze nie czytaliście, gorąco zachęcam!

4. Ania z Zielonego wzgórza. (seria).
Bez wątpienia musiałam wspomnieć o Ani! Pokochałam ją w szkole podstawowej, gdy była moją lektura. Autorka stworzyła tak piękne opisy. Wyobraźnia Ani nie ma granic i w sumie utożsamiam się z nią. W jakiś sposób jesteśmy do siebie podobne i dzielimy tę samą pasję – czytanie oraz pisanie. 

5. Zanim się pojawiłeś.
Wzruszająca i romantyczna książka, która złapała mnie za serce. Zresztą, film również. Tak zaczęła się moja przygoda z Jojo Moyes. Nie żałuję.

czwartek, sierpnia 03, 2017

Ogień, który ich spala. [recenzja]


Tytuł: Ogień, który ich spala.
Autorka: Brittainy C. Cherry.

~Dusza chłopaka stała w płomieniach, spalał każdego, kto się do niego zbliżył. Dziewczyna podeszła, nietrwożna popiołów, którymi przeznaczone było im się stać. ~
Sięgnęłam po tę książkę zmotywowana do czytania. Już dawno miałam w planach przeczytanie czegoś od tej autorki i w końcu się udało. Bardzo się cieszę, bo tematyka od razu przypadła mi do gustu.
Książki młodzieżowe często witają na mojej półce, nie zawsze są tak dobre, jakbym tego chciała, ale w przypadku Cherry, nie zawiodłam się. Stworzyła bardzo ciekawą i dopracowaną historię, którą czytałam przez dwa dni z zapartym tchem.
~Ona wierzyła w Boga, a ja tańczyłem z demonami. Ją czekała przyszłość, podczas gdy ja zdawałem się tkwić w przeszłości.~
Autorka przedstawiła nam dwójkę bohaterów – Logana i Alyssę, zupełnie dwa przeciwieństwa. Obydwoje nie mają szczęścia, jeśli chodzi o rodziców, choć to Logan trafił gorzej. Musi radzić sobie z matką narkomanką i ojcem psychopatą oraz dilerem, a także własnymi uzależnieniami. Bardzo dobrze jest tu ukazana więź między nim, a jego przyrodnim bratem, gotowym do pomocy w każdej chwili. Podobała mi się ta braterska relacja.
Można się spodziewać typowego schematu: on jest zły, ona zostaje jego ratunkiem. To prawda, na tym opiera się fabuła, ale Cherry zadbała o to, aby czytelnik znalazł coś nowego, świeżego i nie zanudził się. Przynajmniej ze mną tak było. Pokochałam Logana, tak jak on kochał Alyssę.
~Miej w dupie ludzi, kup sobie zwierzaka~
Dużym plusem są zabawne dialogi, ale i romantyczne oraz ciekawe. Nie jest to mdłe. Nie miałam ochoty rzucić książką. Wręcz przeciwnie. Kilka razy prawie zapłakałam. Książka wzbudziła we mnie sporo emocji, co jest pozytywne. Tak powinny działać powieści na czytelnika. Cherry w zupełności się to udało. Logan miał ciekawy charakter, był upartym chłopakiem, lecz posiadał urok, który przyciągał do siebie. Nie dziwiłam się więc Alyssie, że go pokochała i chciała trzymać przy sobie do końca swoich dni.
Jedyne co nie denerwowało to, to że autorka używała zabiegu ukazywania imienia i nazwiska bohaterów. To brzmiało sztucznie, gdy mówili do siebie np. Logan Francis Silverstone, wszystko jest okej.
Nie chciałabym Wam za dużo zdradzać. W książce jest parę ciekawych i niespodziewanych zwrotów akcji. Myślę, że będziecie zaskoczeni, jeśli sięgnięcie po tę powieść. Nie będziecie żałować, tak mi się wydaje. Na lato jest to idealna książka, bo czyta się ją szybko i przyjemnie.
~Karmiłem ją malinami, a ona mnie marzeniami. Ona karmiła mnie malinami, a ja ją obawami~

Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejne książki tej autorki. Podobno są równie dobre! Zobaczymy, przekonam się. Wam też polecam!

wtorek, sierpnia 01, 2017

Przeznaczenie puka do drzwi NUDY [recenzja]


Tytuł: Przeznaczenie puka do drzwi.
Autorka: Susane Colasanti
Opis: Erin i Lani są najlepszymi przyjaciółkami, choć wszystko je różni. Kiedy jednak Lani pozna chłopaka Erin, Jasona, od pierwszej chwili poczuje do niego coś niezaprzeczalnie wyjątkowego. Co się stanie, gdy Erin wyjedzie na całe wakacje, a Lani pozostanie na miejscu... z Jasonem. Czy uda jej się przedłożyć przyjaźń nad miłość? Czy też ulegnie chłopakowi, który może być miłością jej życia?
Zdobyłam tę książkę na wymianie podczas Targów Książek w Warszawie. I jestem załamana.
To nie będzie dobra opinia. Przeznaczenie puka do drzwi jest powieścią dziecinną, nawet jak dla nastolatek, to szanujmy się, ale uważam, że ta książka nie powinna zostać wydana. Jest bardzo, bardzo, bardzo nudna i bezsensowna.
Mogłabym powiedzieć, że przygody Erin i Lani to Moda na Sukces. Jedna zakochała się w chłopaku drugiej i co począć? Otóż Lani i Jason przez długi czas utrzymują to w tajemnicy, aż prawda wychodzi na jaw. Wiecie co się dzieje, prawda? Erin zachowuje się jak wredna su**, którą nic nie obchodzą uczucia Lani. Rozsyła plotki na jej temat i pozwala, aby była obiektem kpin i wyzwisk przez całą szkołę. Dla mnie ta książka była bardzo infantylna i nie wniosła w moje życie kompletnie nic. Nie potrafię nic powiedzieć o bohaterach. Są bezbarwni. Ba! Nawet nie wiem, jak wygląda Jason. Może to przeoczyłam, bo kilka stron omijałam z nudy, ale nie sądzę.
Jeśli nie chcecie marnować czasu i dnia, to nie bierzcie się za tę książkę. Nie ma najmniejszego sensu, bo nie sprawi wam przyjemności. Przynajmniej ja tak ją odbieram, mnie jedynie zirytowała.

1/5

środa, sierpnia 16, 2017

Droga do ciebie. [Recenzja]



Tytuł: Droga do ciebie.
Autorka: J.P. Monninger
Opis: Romantyczna i malownicza opowieść, która dzieje się w wyjątkowym momencie życia młodej kobiety. Heather kończy naukę w college’u i wyrusza w podróż po Europie w towarzystwie dwójki najlepszych przyjaciół. Zostawia za sobą szkolne obowiązki, a dorosłość dopiero wisi w powietrzu. Przed nią już tylko to jedno jedyne lato, by być naprawdę wolną. Heather nawet nie oczekuje, że spotka kogoś takiego jak Jack. Nieoczekiwanie dostrzega w nim miłość swojego życia. Jack jest tajemniczym, starszym od Heather o kilka lat mężczyzną, który zainspirowany dziennikami dziadka postanawia odwiedzić różne miasta w Europie. Niecodzienna podróż staje się dla Heather przygodą życia. Jednak pewna tajemnica, którą skrywa Jack, zmienia dosłownie wszystko.

Heather wyrusza w podróż z przyjaciółkami. Jest po studiach i ma w planach pracę w banku, ale perspektywa zwiedzenia Europy bardzo ją kusi. Na jej drodze staje przystojny Jack, któremu od początku trudno się oprzeć.
Najbardziej urzekła mnie charyzma bohaterów. Nie byli bezbarwni, jednakowi i nie zlewali się z tłem. To doceniam w książkach, bo jestem wybredna i często postacie mi nie podchodzą, a wtedy czytanie idzie ciężko. Teraz było zupełnie inaczej. Chociaż Jack i Heather nie będą należeć do ulubionych, to i tak nie irytowali mnie, a nawet ich polubiłam.
W książce prawie cały czas tkwimy w podróży pociągiem po miastach Europy, nawet odwiedzamy Kraków, co jest miłym etapem. Autorka raczy nas bardzo ładnymi opisami, przez co wyobraźnia ciągle pracuje.
Myślę, że niektórych ta powieść poruszyła bardziej. Niestety, ja mimo PEWNEGO wprowadzonego wątku, którego nie chcę zdradzać, nie czułam się… wzruszona. Akurat tutaj muszę postawić minus. Sądzę, że ten wątek mógłby być bardziej rozbudowany pod względem emocji.
Styl pisania jest bardzo przyjemny, prosty. Łatwo mi się czytało. Zdziwiłam się, gdy prolog okazał się być napisany w drugo-osobowej perspektywie, bo to niespotykane, ale to było jedynie na początku.
Dialogi również zaliczam do udanych, przy niektórych potrafiłam się uśmiechnąć. Książkę pochłonęłam w ciągu dwóch dni, czyli była ciekawa. Na dodatek czytałam ją w podróży pociągiem, co dodawało uroku.

Idealna na wakacje, mówię tak już o którejś książce z rzędu, ale to prawda. Zresztą powieść zahacza o sporą część wakacji, więc wtedy najlepiej ją czytać, prawda? :) Zabierajcie się za nią, bo jest tego warta. Polecam!

sobota, sierpnia 12, 2017

Nasze nigdy. [Recenzja]


Tytuł: Nasze Nigdy.
Autorka: Aleksandra Troszczyńska.
Opis: Bree jest zagubioną i pełną kompleksów nastolatką. Nie akceptuje siebie i swojego ciała, nie ma przyjaciół ani oparcia w rodzicach. Ucieczki szuka w tabletkach i samotności.
Harry jest pedantem i bardzo tajemniczym człowiekiem. Stroni od ludzi, oddając się pielęgnacji swoich róż. I ukrywanych przed światem obsesji.
Kiedy tych dwoje się spotka, odkryją, że nie chcą bez siebie żyć. Że nie mogą bez siebie żyć. Ich utajone lęki, pragnienia i mroczne popędy znajdą ujście, a ich uczuciem zawładną wewnętrzne demony. Bree i Harry – stając się dla siebie całym światem – mogą się jednocześnie okazać swoim największym zagrożeniem.

~Obsesja karmiona nieustannie rośnie, powiększa się z każdym gestem~
Aleksandra Troszczyńska to młoda studentka, która ma na swoim koncie dwie książki. W nowej powieści przedstawia nam psychozę oraz uzależnienia, których człowiek nie jest albo świadomy, albo nie jest w stanie ich pokonać. Ukazuje słabości i lęki, o których się nie mówi.
Bree kolejny raz przeprowadza się z rodzicami do nowego miejsca. Aspołeczna, cicha, uciekająca od ludzi, uczęszcza do liceum. Wszystko jest jak zawsze, brak kontaktu i opieki ze strony rodziców, choroba, z którą sobie nie radzi i ciało, na które nie chce patrzeć. To wszystko jest, dopóki nie poznaje Harry’ego, młodego sąsiada. Harry z niezwykłą czułością i dokładnością dba o swój ogród. Postrzegany jako dziwak, nie potrafi opanować ciekawości i podejmuje zdecydowane kroki, by poznać Bree.
~Miłość jest tchnieniem życia w więdnącą, opuszczoną duszę.~
Zderzamy się ze światem, o którym mało wiemy. Autorka przedstawia nam młodego mężczyznę, którego pochłania chora obsesja, pragnienia i lęki. Nie potrafi odciągnąć od siebie demonów – to one decydują o pewnych jego krokach. Przyciąga do siebie Bree, jak magnes. I co dalej?
~Kiedy odejdziesz, zabierzesz ze sobą mój ostatni oddech.~
Dzięki autorce, uświadamiamy sobie, że człowiek może być jednocześnie ratunkiem, ale i zgubą. Bree wie, że powinna chwycić wyciągniętą, pomocną dłoń, lecz z drugiej strony, nie ma pojęcia, że zostanie pociągnięta na dno.
W książce mamy do czynienia z wieloma opisami obłędu, obsesji, lęków bohaterów. Czytanie ułatwia nam narracja trzecio osobowa. Jestem zdania, że powinno się jej stosować zwłaszcza wtedy, gdy postacie nie odpowiadają za wszelkie swoje czyny. W tym przypadku, Harry i Bree nie byli świadomi każdego kroku, jaki wykonali.
Malutkim minusem były uciążliwe dla mnie powtórzenia „zwilżył wargę” albo „napiął mięśnie”. Miałam wrażenie, że Aleksandra Troszczyńska stosuje to w każdym rozdziale i trochę zaczęło mi to przeszkadzać. Mimo wszystko całość oceniam bardzo dobrze.
Książka jest krótka, w zasadzie można ją przeczytać w jeden wieczór, bo wciąga. Ten psychiczny, lecz krótki romans, zaprowadzi was w ciemność.
~Zbyt wiele zabiło tak niewiele.~
4/5

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Novae Res.

środa, sierpnia 09, 2017

Letnie czytanie, czyli moje bookwakacje


W wakacje nie czytam tak wiele książek, jak powinnam. W końcu mamy wolne, mamy czas, więc i książek powinno być więcej. Akurat u mnie się to nie sprawdza.
W tym roku na celowniku mam Zbrodnię i Karę. Wakacje spędzam z lekturami, które obowiązują do matury, niestety, bo przede mną trzecia klasa liceum.
W lipcu nie udało mi się przeczytać wiele. Mam za sobą:
Wielkiego Marynarza
Przeznaczenie puka do drzwi
Ogień, który ich spala

W sierpniu zamierzam przeczytać:
– Rozłąka.
– Nasze Nigdy.
– Zbrodnia i Kara.
– Bridget Jones' Baby po angielsku.
– Ostatni Don.
– Droga do ciebie.

Zdecydowanie w lipcu najlepszą książką był Ogień, który ich spala. Dopiero zapoznałam się z twórczością tej autorki i jestem jak najbardziej zadowolona. Tworzy dobre książki, idealne na wakacje. Zamierzam kupić następne części, ale jak przestanę mieć zakaz. Ostatnio nie mogłam się powstrzymać i kupiłam Drogę do ciebie, a jej recenzja niedługo ukaże się na blogu.

A jak u was? Co czytacie w sierpniu?

poniedziałek, sierpnia 07, 2017

Rozłąka. [recenzja]


Tytuł: Rozłąka.
Autorka: Dinah Jefferies.
Opis: Malaje Brytyjskie, 1955 rok.
W kraju trwa stan wyjątkowy z powodu powstania malajskiego. Lydia, żona brytyjskiego urzędnika, po powrocie z podróży dowiaduje się, że jej rodzina wyjechała na północ, więc wyrusza tam, by ich znaleźć. Ta informacja jest jednak fałszywa. W rzeczywistości mąż w tajemnicy wrócił z córkami do Anglii. Wkrótce Lydia odkrywa jego kolejne kłamstwa, zdrady i sekrety. Nie może ufać nikomu, nawet najlepszej przyjaciółce, ale nie chce zrezygnować z walki o dzieci. Odizolowana w egzotycznym, ogarniętym wojną kraju, nie daje za wygraną. Zrobi wszystko, by odzyskać córki.

Na początku książki miałam lęk przed nieznanym. Bałam się, że pogubię się w jakiś faktach, bo było ich tutaj całkiem sporo. Wszystko musiałam zapamiętywać i układać w głowie. Inaczej całość nie miałaby sensu. Autorka od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę, stawiając pytanie „czemu ojciec uprowadza swoje dzieci?”. Tak naprawdę dopiero pod koniec otrzymujemy odpowiedź, ale tego Wam nie zdradzę.
Jefferies urzekła mnie lekkim stylem pisania, opisami i swobodnymi dialogami, po których nie czułam sztuczności. Fabuła została stworzona nietuzinkowo. Wręcz podziwiam ją za taką dokładność w szczegółach, ponieważ było ich całkiem sporo. Poznajemy losy matki, która wraca do pustego domu i dowiaduje się, że jej dzieci oraz mąż wyjechały. Podąża w ślad za nimi za odpowiednimi wskazówkami. Ale okazuje się, że nie wszystko jest takie proste, a droga do rodziny będzie dłuższa niż sądziła.
Książka napisana jest z perspektywy pierwszoosobowej – Emmy, córki Lydii oraz z perspektywy trzecio osobowej, w której występuje Lydia. Lydia została przedstawiona jako osoba bardzo silna, zmotywowana, uparta i gotowa do działania. Do samego końca nie pozwoliła odejść nadziei, zresztą jej córka, Emma, odziedziczyła wszystkie te cechy.
Akcja toczy się na przestrzeni kilku lat. Zawiera kłótnie, intrygi, romanse, zdrady i cierpienie oraz tęsknotę. Parę razy ścisnęło mnie za serce, lecz nie płakałam. Naprawdę lubię książki, które budzą we mnie silne emocje. W tym przypadku tak było i mogę Wam ręczyć, że autorka świetnie pisze i potrafi oczarować czytelnika.

Nie chcę streszczać powieści. Mniej więcej zahaczyłam o fabułę i mam nadzieję, że Was choć trochę zachęciłam, BO TA KSIĄŻKA JEST TEGO WARTA.

sobota, sierpnia 05, 2017

5 książek, które kocham


1. Cień Wiatru.
Niewątpliwie Cień Wiatru znajduje się najwyżej na mojej liście ulubionych książek. Nie potrafiłabym zrobić inaczej. Często polecam tę książkę moim czytelnikom i obserwującym na instagramie. Uważam, że jest warta zachwytu. Fabuła – perfekcyjnie stworzona. Na dodatek Zafon operuje cudownym słownictwem i tworzy piękne opisy. Nieraz znalazłam ucieczkę w Cieniu Wiatru. Za każdym razem, jak czytam tę książkę, odkrywam nowe rzeczy, dlatego uważam, że Cień Wiatru jest magiczny. 

2. Jesienna Miłość.
Uwielbiam Nicholasa Sparksa, lecz to jest moja ulubiona jego powieść. Bardzo cienka, ale wzruszająca i romantyczna. Moja miłość zaczęła się od filmu "Szkoła Uczuć", który jest przepiękny, lecz muszę przyznać, że sporo różni się od książki. I ekranizacja, i powieść wycisnęły ze mnie litry łez. Cholernie kocham tę historię. Chciałabym takiego Landona w swoim życiu. 

3. Cyrk Nocy.
Magiczna książka, ktora nieco przypominała mi Cień Wiatru stylem pisania. Jeśli jeszcze nie czytaliście, gorąco zachęcam!

4. Ania z Zielonego wzgórza. (seria).
Bez wątpienia musiałam wspomnieć o Ani! Pokochałam ją w szkole podstawowej, gdy była moją lektura. Autorka stworzyła tak piękne opisy. Wyobraźnia Ani nie ma granic i w sumie utożsamiam się z nią. W jakiś sposób jesteśmy do siebie podobne i dzielimy tę samą pasję – czytanie oraz pisanie. 

5. Zanim się pojawiłeś.
Wzruszająca i romantyczna książka, która złapała mnie za serce. Zresztą, film również. Tak zaczęła się moja przygoda z Jojo Moyes. Nie żałuję.

czwartek, sierpnia 03, 2017

Ogień, który ich spala. [recenzja]


Tytuł: Ogień, który ich spala.
Autorka: Brittainy C. Cherry.

~Dusza chłopaka stała w płomieniach, spalał każdego, kto się do niego zbliżył. Dziewczyna podeszła, nietrwożna popiołów, którymi przeznaczone było im się stać. ~
Sięgnęłam po tę książkę zmotywowana do czytania. Już dawno miałam w planach przeczytanie czegoś od tej autorki i w końcu się udało. Bardzo się cieszę, bo tematyka od razu przypadła mi do gustu.
Książki młodzieżowe często witają na mojej półce, nie zawsze są tak dobre, jakbym tego chciała, ale w przypadku Cherry, nie zawiodłam się. Stworzyła bardzo ciekawą i dopracowaną historię, którą czytałam przez dwa dni z zapartym tchem.
~Ona wierzyła w Boga, a ja tańczyłem z demonami. Ją czekała przyszłość, podczas gdy ja zdawałem się tkwić w przeszłości.~
Autorka przedstawiła nam dwójkę bohaterów – Logana i Alyssę, zupełnie dwa przeciwieństwa. Obydwoje nie mają szczęścia, jeśli chodzi o rodziców, choć to Logan trafił gorzej. Musi radzić sobie z matką narkomanką i ojcem psychopatą oraz dilerem, a także własnymi uzależnieniami. Bardzo dobrze jest tu ukazana więź między nim, a jego przyrodnim bratem, gotowym do pomocy w każdej chwili. Podobała mi się ta braterska relacja.
Można się spodziewać typowego schematu: on jest zły, ona zostaje jego ratunkiem. To prawda, na tym opiera się fabuła, ale Cherry zadbała o to, aby czytelnik znalazł coś nowego, świeżego i nie zanudził się. Przynajmniej ze mną tak było. Pokochałam Logana, tak jak on kochał Alyssę.
~Miej w dupie ludzi, kup sobie zwierzaka~
Dużym plusem są zabawne dialogi, ale i romantyczne oraz ciekawe. Nie jest to mdłe. Nie miałam ochoty rzucić książką. Wręcz przeciwnie. Kilka razy prawie zapłakałam. Książka wzbudziła we mnie sporo emocji, co jest pozytywne. Tak powinny działać powieści na czytelnika. Cherry w zupełności się to udało. Logan miał ciekawy charakter, był upartym chłopakiem, lecz posiadał urok, który przyciągał do siebie. Nie dziwiłam się więc Alyssie, że go pokochała i chciała trzymać przy sobie do końca swoich dni.
Jedyne co nie denerwowało to, to że autorka używała zabiegu ukazywania imienia i nazwiska bohaterów. To brzmiało sztucznie, gdy mówili do siebie np. Logan Francis Silverstone, wszystko jest okej.
Nie chciałabym Wam za dużo zdradzać. W książce jest parę ciekawych i niespodziewanych zwrotów akcji. Myślę, że będziecie zaskoczeni, jeśli sięgnięcie po tę powieść. Nie będziecie żałować, tak mi się wydaje. Na lato jest to idealna książka, bo czyta się ją szybko i przyjemnie.
~Karmiłem ją malinami, a ona mnie marzeniami. Ona karmiła mnie malinami, a ja ją obawami~

Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejne książki tej autorki. Podobno są równie dobre! Zobaczymy, przekonam się. Wam też polecam!

wtorek, sierpnia 01, 2017

Przeznaczenie puka do drzwi NUDY [recenzja]


Tytuł: Przeznaczenie puka do drzwi.
Autorka: Susane Colasanti
Opis: Erin i Lani są najlepszymi przyjaciółkami, choć wszystko je różni. Kiedy jednak Lani pozna chłopaka Erin, Jasona, od pierwszej chwili poczuje do niego coś niezaprzeczalnie wyjątkowego. Co się stanie, gdy Erin wyjedzie na całe wakacje, a Lani pozostanie na miejscu... z Jasonem. Czy uda jej się przedłożyć przyjaźń nad miłość? Czy też ulegnie chłopakowi, który może być miłością jej życia?
Zdobyłam tę książkę na wymianie podczas Targów Książek w Warszawie. I jestem załamana.
To nie będzie dobra opinia. Przeznaczenie puka do drzwi jest powieścią dziecinną, nawet jak dla nastolatek, to szanujmy się, ale uważam, że ta książka nie powinna zostać wydana. Jest bardzo, bardzo, bardzo nudna i bezsensowna.
Mogłabym powiedzieć, że przygody Erin i Lani to Moda na Sukces. Jedna zakochała się w chłopaku drugiej i co począć? Otóż Lani i Jason przez długi czas utrzymują to w tajemnicy, aż prawda wychodzi na jaw. Wiecie co się dzieje, prawda? Erin zachowuje się jak wredna su**, którą nic nie obchodzą uczucia Lani. Rozsyła plotki na jej temat i pozwala, aby była obiektem kpin i wyzwisk przez całą szkołę. Dla mnie ta książka była bardzo infantylna i nie wniosła w moje życie kompletnie nic. Nie potrafię nic powiedzieć o bohaterach. Są bezbarwni. Ba! Nawet nie wiem, jak wygląda Jason. Może to przeoczyłam, bo kilka stron omijałam z nudy, ale nie sądzę.
Jeśli nie chcecie marnować czasu i dnia, to nie bierzcie się za tę książkę. Nie ma najmniejszego sensu, bo nie sprawi wam przyjemności. Przynajmniej ja tak ją odbieram, mnie jedynie zirytowała.

1/5
created by STRONG-POWER.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Powróć do góry