środa, września 05, 2018

WYNIKI KONKURSU

Uczestników było 14. Nie dawałam wam numerków, ale sami możecie sprawdzić kolejność pod postem konkursowym, nie usuwam go.

Wygrywa Lilly, która była 12, licząc od pierwszego zgłoszenia w dół.
Dziękuję za wzięcie udziału. :)

poniedziałek, września 03, 2018

The best of... SIERPIEŃ #1



Cześć! Nie wiem, czy ten pomysł przetrwa, ale spróbujmy. Chciałabym co miesiąc robić notkę z kilkoma rzeczami, które były świetne w danym miesiącu. Typu piosenka, film, książka. Oprócz tego może opowiem wam o jakimś wydarzeniu z mojego życia, które było warte wspomnienia, ale zobaczymy, co i jak. 

Zacznę od filmów, dlatego, że w tym miesiącu byłam w kinie aż cztery razy (dwie to bajki, więc pomińmy je XD).
Pierwszym filmem jaki Wam polecam, jest świetna kontynuacja Mamma Mii, czyli druga część z cudowną obsadą. To nie jest wybitny film, każdy to wie, ale miły, przyjemny, wciągający. Może rozbawić i poprawić humor. Jeżeli lubicie musicale, to nie wahajcie się, idźcie, póki jeszcze grają. Muszę przyznać, że zakochałam się w Jeremym Irvinie i Lily James. 

Podobny obraz

No i oczywiście tańczący Colin!



Oprócz tego nie mogłam odpuścić sobie Mission Impossible Fallout! Jestem fanką Toma Cruise, a ten cykl uwielbiam. Jak zwykle świetnie nakręcone sceny z jego kaskaderskim udziałem, humor i dużo, dużo Benjiego (jeśli oglądaliście poprzednie części, to you know what I mean). Wątek miłosny, zahaczający o Julie bardzo mi się spodobał, bo zakończył jakiś rozdział. Kocham, uwielbiam, mogę oglądać co jakiś czas i nawet ostatnio zrobiłam sobie maraton. Są tu jacyś fani Cruise'a?
Znalezione obrazy dla zapytania mission impossible fallout gif



A teraz wydarzenie z mojego życia!
12 sierpnia w Warszawie Ed Sheeran miał swój trzeci koncert w Polsce. Byłam na nim, przeżyłam, stałam godzinami przed stadionem, a później pod samą sceną, nogi odmawiały posłuszeństwa, ale było warto. Emocje doszły do mnie dopiero po kilku dniach, jednak pamiętam wiele, nie tak jak po koncercie Harry'ego Styles'a, tam po prostu...umarłam. Ed miał świetny support, BeMy (zespół z polskimi korzeniami) bardzo mnie zaskoczył i zakochałam się w Anne Marie, dlatego zaraz polecę Wam piosenkę miesiąca. 

Piosenka miesiąca: 


Na sam koniec przechodzimy do książki. W tym miesiącu nie przeczytałam ich tak wiele, bo nie bardzo miałam czas. Wahałam się pomiędzy Feel Again, a Posłuszną żoną i... wygrało to drugie! Jeśli nie czytaliście recenzji, tutaj podaję link klik.


No i to tyle w tym miesiącu. Dajcie znać, czy takie coś wam odpowiada i może we wrześniu pojawi się kolejny post. Miłego dnia!

sobota, września 01, 2018

wywiad z bookstagramowiczem #2 – Ver.reads.


Ten cykl pojawił sie ponad rok temu i wtedy udział wzięła w nim świetna Magical Reading. Zapomniałam o nim, porzuciłam go, aż nadszedł ten dzień, gdy wracam z wywiadami! Tym razem gościem jest Ver.reads z bloga https://ver-reads.blogspot.com/. Weronika prowadzi niesamowitego instagrama z cudownymi zdjęciami. Kto nie kojarzy, niech nadrobi straty. Dajcie znać, czy ten cykl Wam odpowiada. :)



1. Weronika, jesteś zadowolona z tego co osiągnęłaś?

Byłabym niewdzięczna, gdybym nie była. Przez ten nieco ponad rok nawiązałam kilka fajnych współprac, znalazłam swój własny styl robienia zdjęć, podszkoliłam się (przynajmniej mam taką nadzieję) w pisaniu opinii, a także objęłam patronatem parę świetnych książek. Jednak przede wszystkim poznałam całą masę wspaniałych ludzi, z którymi wciąż utrzymuję kontakt i mam nadzieję kiedyś się spotkać.


2. Czujesz swoją rozpoznawalność? Bo jednak twoje konta na instagramie jest popularnym kontem i bardzo docenianym.


Szczerze mówiąc nie widzę żadnej różnicy, może jedynie w ilości propozycji dotyczących współprac. Natomiast relacje z innymi osobami prowadzącymi książkowe konta pozostały bez zmian, zawsze też staram się odpowiadać na wszystkie wiadomości czy pytania. Słyszałam o dziwnych sytuacjach, kiedy to konta z większą ilością obserwujących ignorują pozostałe (raz nawet jedna dziewczyna podziękowała mi, że jej odpisałam, bo się tego nie spodziewała…) – kompletnie tego nie rozumiem.


3. Czy męczy cię coś w książkowym świecie? Masz czegoś dość? A może chciałabyś coś zmienić?

Niestety coraz częściej dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji, kiedy to błahe problemy zostają rozdmuchane do wielkich wojen i wzajemnego obrzucania się błotem, szczególnie na instastories. Szkoda, bo razem tworzymy naprawdę fajną, wartościową społeczność, a takie incydenty tylko niepotrzebnie psują atmosferę.

4. Podzielisz się z nami trzema nazwiskami, jeśli chodzi o ulubionych autorów?

Będzie trochę feministycznie, ale postawię na trzy Autorki, których książki kupuję w ciemno – Colleen Hoover, Kim Holden, Jennifer L. Armentrout.


5. Dlaczego postanowiłaś recenzować? Co skłoniło cię do otworzenia bloga oraz instagrama?

To był jeden wielki spontan! Przeglądając profile na prywatnym koncie trafiłam na jeden z zagranicznych bookstagramów i… przepadłam. Kolejnego dnia założyłam już swój, chociaż muszę przyznać, iż początkowo kompletnie nie wiedziałam z czym to się je. Teraz odrobinę żałuję, że nie wymyśliłam bardziej oryginalnej nazwy, no ale cóż, mówi się trudno. Blog był już bardziej przemyślaną decyzją, chciałam rozwijać swoje zdolności pisarskie i dzielić się z czytelnikami dłuższymi opiniami, niż pozwala na to instagram. No i tak już zostało – nie żałuję!

6. Teraz coś bardziej o tobie. Czy masz inne zainteresowania prócz czytania książek i robienia świetnych zdjęć?

Na początku dziękuję za komplement ;) Uwielbiam muzykę. Zarówno tę na żywo, jak i płynącą w słuchawkach. I szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie już bez niej życia. Za czasów gimnazjum/liceum sama trochę ‘grałam’ na gitarze, może kiedyś do tego wrócę. A w ten weekend wybieram się na Late Summer Festival do Poznania, już nie mogę się doczekać!

7. A na sam koniec: trójka ulubionych bohaterów to...?

Będzie trudno! Ale zdecydowałam się postawić na postaci, które najzwyczajniej chciałabym spotkać. A więc wybieram Sherlocka z kryminalnych opowiadań Doyle’a, Deamona z serii „Lux” Jennifer L. Armentrout oraz Elenę z książki „Twoje zdjęcie” autorstwa Melanie Moreland.

Bardzo dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tak ciekawym cyklu – będę go śledzić



I słowo ode mnie dla Weroniki: Bardzo dziękuję za chęć wzięcia udziału w moim poście. Postanowiłam, że wrócę do tej serii i od razu pomyślałam o tobie. Powodzenia! Rozwijaj się i spełniaj marzenia, jesteś świetną osobą i mam nadzieję, że kiedyś poznam cię na żywo.

środa, sierpnia 29, 2018

Feel Again. Czy s*ki tez mają serce?[recenzja]\\patronat\\


Autor: Mona Kasten
Opis: Sawyer Dixon jest młoda, twarda… i zawsze trzyma się na uboczu. Od śmierci rodziców z nikim nie nawiązuje bliższych relacji. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy poznaje Isaaca Granta. Isaac w nerdowskich okularkach stanowi całkowite przeciwieństwo mężczyzn, z którymi Sawyer umawiała się na szybkie randki. Isaac, który ma dosyć statusu wiecznego singla, prosi dziewczynę o pomoc. Zawierają umowę: Sawyer zrobi z niego prawdziwego bad boya, a w zamian może utrwalić jego przemianę na kliszy fotograficznej w ramach projektu artystycznego. Jednego tylko Sawyer nie wzięła pod uwagę – emocji, które stopniowo pojawiają się między nią a Isaakiem…

Uwielbiam pisać recenzje dla tej serii, bo zawsze czuję lekkie podekscytowanie. Wiedziałam, że nie było błędem sięgnięcie po Begin Again, a potem przeczytałam Trust Again i przepadłam. Teraz nadszedł czas na Feel Again. Co zaserwowała nam autorka?
Główną bohaterką jest Sawyer, którą we wcześniejszych częściach raczej nie polubimy. Wydawała się wrogo nastawiona, wredna i taka... hm, łatwa? Jednak w trzecim tomie poznajemy ją przez jej punkt widzenia i zmieniamy zdanie. Dziewczyna nie lubi się wiązać, nie w głowie jej miłość. Faceci ją chcą, a ona chce tylko przyjemności.
Ale, ale... Na jej drodze pojawia się nieporadny oraz nieśmiały Isaac Grant, z którym zawiera umowę. Bardzo podobał mi się fakt, że Isaac nie był zdobywcą, nie emanował pewnością siebie. Był raczej skryty, rumienił się i wbijał wzrok w podłogę. Autorka nie zaszufladkowała go pod etykietką "macho". 
Znalezione obrazy dla zapytania good idea gif
To, że cały czas fabuła idzie do przodu, poznajemy tajemnice i uczucia obojga bohaterów to oczywiste w książkach Kasten. Autorka lubi, gdy postacie coś skrywają. Moim zdaniem, jak zawsze ogromnym atutem jest humor, a on przelewa się w dialogach cały czas. Czujemy, że te postacie mogłyby być realne, moglibyśmy usiąść z nimi w barze i wypić drinka, pożartować. Jak dla mnie, nie da się ich nie lubić. Dlatego przy tej serii tak dobrze się bawię, bo jest naprawdę dobrze napisana. 
Jeszcze nigdy nie miałam przy tych tomach uczucia irytacji, nie chciałam rozszarpać książki, a takie coś czułam nieraz przy innych książkach. Mnie łatwo zdenerwować głupotą bohaterów, lecz tutaj tego nie ma. 
Znalezione obrazy dla zapytania aww gifTo lekka powieść, wciągająca, zabawna – idealna na dzień, czy dwa czytania. Dobry przerywnik w poważniejszej literaturze. Jeśli jesteście ciekawi, bo lubicie młodzieżówki, to tak powinna wam się spodobać. Zresztą, jak cała seria, bo autorka nie traci rezonu. 
Isaac to taki słodziak, muszę Wam to powiedzieć. Na początku, moim zdaniem, był takim uroczym, nieporadnym szczeniakiem, ale dzięki Sawyer zyskał pewność siebie i nauczył się ujmować kobiety. Może nie jest to diametralna zmiana w tak zwanego "Alvaro", mimo to widać, że coś tam podłapał i wie, jak zaczarować samą Sawyer. 
Są tu jacyś fani tej serii? Jeśli dwa pozostały tomy były dla was fajne i ciekawe, ten też będzie. A kto jeszcze nie zna serii Begin Again, a ma ochotę, to niech się zabiera za pierwszy tom, bo nie pożałuje.

To dla mnie przyjemność polecić Wam książkę, która mi się podobała i na dodatek patronować ją logiem "Polecam Goodbook". Za taką możliwość dziękuję wydawnictwu: 
Znalezione obrazy dla zapytania jaguar wydawnictwo

poniedziałek, sierpnia 27, 2018

KONKURS, wygraj FEEL AGAIN



Zasady są bardzo proste. Wystarczy, że obserwujesz bloga i dodasz komentarz z "biorę udział" oraz adresem mail. Odezwę się na niego.
Konkurs trwa do 03.09.2018 r.

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: POLECAM GOODBOOK
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Jaguar.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy zaobserwować blog i dodać komentarz z "biorę udział" oraz adresem mail.
4. Konkurs trwa od 03.09. 2018 roku.
5. Administrator wybierze zwycięzce i odezwie się na maila w sprawie adresu do wysyłki.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki "Feel Again".
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.

9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

sobota, sierpnia 25, 2018

Obserwuję cię. Czy już można zacząć się bać? [recenzja]


Autor: Teresa Driscoll
Opis: Kiedy Elle Longfield spotyka w pociągu dwóch młodych mężczyzn rozmawiających z nastoletnimi dziewczynami, nie widzi w tym nic niepokojącego, dopóki nie dowiaduje się, że właśnie opuścili więzienie. Natychmiast odzywa się w niej instynkt macierzyński, ma syna w podobnym wieku. Ostatecznie przenosi się do innego wagonu, nie chcąc się wtrącać. Nazajutrz okazuje się jednak, że jedna z dziewczyn, Anna, zaginęła. Elle zgłasza się na policję.
Po roku Anna ciągle jest uznana za zaginioną, a Elle zaczyna dostawać anonimowe pogróżki. Tropy prowadzą do matki zaginionej dziewczyny, jednak podejrzenia wynajętego detektywa skupiają się na innych członkach rodziny i przyjaciołach, którzy najwyraźniej mają coś do ukrycia. Za to wszyscy bacznie obserwują Elle.
Świetnie skonstruowana intryga i znakomicie zarysowani bohaterowie, którym mamy okazję zajrzeć na samo dno duszy. Wydarzenia pokazane są z punktu widzenia różnych osób, relacje z toku myślenia powodują, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, jak sam postąpiłby w tej sytuacji.


Miałam na początku spory problem z tą książką, chociaż byłam zaciekawiona opisem. Nie spodobał mi się styl pisania autorki. Chodzi mi o krótkie zdania, takie potoczne opisy. Czułam się, jakby przepisywała po prostu swoje myśli, czasem bez sensu. Do tego trudno było mi się przyzwyczaić i to był dla mnie duży minus. Jednak cała fabuła nadrabiała.
Elli przydarza się w sumie normalna rzecz – po prostu widzi coś niepokojącego, ale nie reaguje. Może wydaje jej się, że jej umysł to wyolbrzymia, że przesadza? Nie raz, nie dwa widzieliśmy coś, co postanowiliśmy zignorować. Jednak Ella ignoruje sytuację, która doprowadza do wyrzutów sumienia i oskarżeń.
Co się stało z Anną, którą widziała w pociągu, a która zniknęła? Czy gdyby Ella się odezwała, to Anna by nie zaginęła?
Moim zdaniem Ella zachowała się neutralnie, nie czyta w myślach i nie wiedziała, że spotykając dwie dziewczyny oraz dwóch facetów wracających z więzienia, następnego dnia jej życie zamieni się w koszmar.
Cała intryga jest bardzo dobrze skonstruowana i ciężko domyślić się nam o co tak naprawdę chodzi i kto jest winny. Kto obserwuje Ellę? Dopiero pod koniec zostajemy uświadomieni. Byłam w szoku, gdy dowiedziałam się kto za tym stał.
Jest wiele plusów, ale mam też drugi minus. Otóż nie podobała mi się narracja Sarah, wtedy miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno. Dawno mnie tak nie irytował bohater, a jej się to udało.
Nie jest to idealna powieść, ale na pewno taka, którą czyta się szybko i z lekkim dreszczykiem podniecenia. Wciąga, intryguje, manipuluje. Ma te kilka mankamentów, które mnie drażniły, lecz nie muszą drażnić innych. Zdecydowanie to dobra książka – może nie odkrywa niczego nowego, nie jest to pierwszorzędny pomysł na książkę, ale nie jestem zawiedziona. Podobała mi się.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: 
Znalezione obrazy dla zapytania sqn wydawnictwo

sobota, sierpnia 18, 2018

FEEL AGAIN [zapowiedź] PIERWSZY PATRONAT


Teraz mogę się tym pochwalić oficjalnie. Mam przyjemność patronować najnowszą część serii Begin Again, czyli Feel Again. Nie wiecie, jak się cieszę, bo mogę polecać coś swoją nazwą, wiedząc, że to jest dobre i to lubię. Kiedy polecałam Wam na blogu pierwszy tom, nie miałam pojęcia, że coś takiego się wydarzy. Przy drugim również, a oba pozytywnie mnie zaskoczyły. Jeśli chodzi o młodzieżówki, to naprawdę dobrze napisane, zabawne i przyjemne książki. 

Już 22 sierpnia premiera Feel Again
Trzymająca w napięciu, pikantna historia miłosna (New Adult), w której bohaterowie muszą zmierzyć się z demonami przeszłości.
Kontynuacja trylogii ze szczytów europejskich list bestsellerów.


On miał być tylko projektem…
Ale jej serce zdecydowało inaczej

Sawyer Dixon jest młoda, twarda… i zawsze trzyma się na uboczu. Od śmierci rodziców z nikim nie nawiązuje bliższych relacji. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy poznaje Isaaca Granta. Isaac w nerdowskich okularkach stanowi całkowite przeciwieństwo mężczyzn, z którymi Sawyer umawiała się na szybkie randki.
Isaac, który ma dosyć statusu wiecznego singla, prosi dziewczynę o pomoc. Zawierają umowę: Sawyer zrobi z niego prawdziwego bad boya, a w zamian może utrwalić jego przemianę na kliszy fotograficznej w ramach projektu artystycznego. Jednego tylko Sawyer nie wzięła pod uwagę – emocji, które stopniowo pojawiają się między nią a Isaakiem...


czwartek, sierpnia 16, 2018

Czas próby [recenzja]


Autor: Wioletta Sawicka.
Opis: Każdy ma swój czas próby. Pytanie tylko, jak z niego wyjdziemy… Mocniejsi czy słabsi? Razem czy osobno? Będziemy dalej budować czy zostawimy zgliszcza? Czego dowiemy się wtedy o sobie?
Pełna emocji opowieść, która złamie niejedno serce i sklei je na nowo.
Joanna i Wiktor próbują z dwóch nieszczęść stworzyć wspólne szczęście. Nie jest to łatwe, gdyż oboje niosą bagaż trudnych doświadczeń. Ona przechodzi przez rozwodowe piekło, on nie może do końca uporać się z przeszłością. Tomasz, mąż Joanny, manipuluje, oszukuje, prowadzi nieuczciwą walkę w sądzie. Joanna nie tylko musi stawić temu czoło, ale przede wszystkim chronić dziecko. Jej niełatwy związek z Wiktorem przejdzie niejedną próbę. Zwłaszcza gdy na drodze do szczęścia stanie wytrawny gracz, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć cel – Daniel.
Do czego zdolna jest kobieta, która kocha mężczyznę? Co zrobi mężczyzna z miłości do kobiety? Jak przejdą swój czas próby?

Polskie obyczajówki to nie mój konik. Od lat broniłam się przed czytaniem takiej literatury, ale w końcu spróbowałam. Może dojrzałam do tej decyzji. Czas próby jest już kolejną powieścią Polki, którą trzymam w swoich rękach w tym miesiącu. Czy była dobra? Czy wręcz zniechęciła mnie do czytania takiej literatury?
Muszę Was rozczarować, to nie będzie negatywna opinia, a wiem, że takie czyta się najlepiej. Książkę czytało mi się bardzo dobrze ze względu na ciekawą fabułę i realistyczne dialogi.
Joanna cały czas próbuje się rozwieść, jest też w związku z Wiktorem i opiekuje się Tosią. Przyznaję, że nie czytałam pierwszego tomu, ale jak widzicie, w niczym mi to nie przeszkodziło. Wszystko było przypomniane i w tej części. 
Joanna musi spłacać długi męża, Tomasza, który nie przyznaje się do niczego. Wiktor za wszelką cenę chce pomóc, chociaż ona się sprzeciwia i w tym momencie na ich drodze znowu pojawia się Daniel. Przypomina o swojej obecności i prosi o jedno – o Joannę, z którą bardzo chce spędzić noc.
Nie chciałabym zaspojlerować Wam powieści, dlatego nie mogę powiedzieć, czy ona się na to godzi, czy też kategorycznie odmawia, ale postać Daniela bardzo mnie intrygowała. Może dlatego, że był czarnym charakterem, przechodzącym przemianę. To on najbardziej zdobył moje serce, choć to ironia losu. Na sam koniec zostało one złamane. 
Czas próby czyta się lekko i przyjemnie, więc na leżaku jest to idealna powieść. Niby grubasek, a jednak wręcz się ją połyka, przynajmniej mi zajęło to dwa dni. Cieszę się, że zaryzykowałam i wzięłam się za taką, a nie inną książkę. Jestem coraz bardziej przechylna do polskiej literatury i mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję sięgnąć po coś od Wioletty Sawickiej. 
Polecam, jeżeli i wy gustujecie w takich książkach. Ta nie jest głupim zabijaczem czasu, nie jest też ambitna, ale plasuje się w naprawdę dobrym miejscu.

Dziękuję wydawnictwu:

Znalezione obrazy dla zapytania prószyński

środa, sierpnia 15, 2018

Osiem minut... Do czego?? [recenzja]


Autor: Darren O’Sullivan
Opis: Chris obiecał żonie, że wkrótce do niej dołączy. Wszystko dokładnie zaplanował, starannie wybrał czas i miejsce. Osiem minut przed przyjazdem pociągu stanął przy krawędzi peronu.
Sarah nie od razu zdaje sobie sprawę, że uratowała samobójcę. Powinna pójść swoją drogą, ale czuje się odpowiedzialna za mężczyznę, któremu ból i desperacja odebrały chęć do życia. Małomówny i tajemniczy Chris coraz bardziej ją intryguje, powoli staje się jej obsesją. Chociaż on wyraźnie jej unika, Sarah zaczyna go śledzić, a potem odwiedzać w domu. Dąży do zacieśnienia znajomości, nie wie, że byłoby lepiej, gdyby niektóre sekrety na zawsze pozostały nieodkryte. Nie wie też, że wkroczyła na śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę.



Thriller mają nas zaskakiwać i trzymać w napięciu. Chcemy poczuć zbudowaną przez autora atmosferę. Dlatego więc w tej książce wszystko poszło nie tak?

Osiem minut zaczyna się od sceny próby popełnienia samobójstwa. Główny bohater, stojąc na dworcu kolejowym i oczekując pociągu, który odbierze mu życie, wspomina przeszłość oraz żonę, do której zamierza dołączyć. To od razu daje nam do zrozumienia, że ona nie żyje, choć… później na jaw wychodzi wiele informacji, które świadczą o tym, że o śmierci wie jedynie Chris.

Sarah jest świadkiem jego próby, ale nie domyśla się, co Chris zamierza zrobić. To dla mnie irracjonalne, a mamy dopiero początek książki. Koleś stoi nad torami, portfel zostawił na ławce – który ona znalazła i podchodzi do niego mówiąc, że zapomniał. Trzymajcie mnie…

Tak niewiele dzieje się w tej powieści, akcja jest kompletnie rozwleczona na zbędne rozdziały, które powinny być usunięte. Ja bym nacisnęła „delete” i się nie wahała. Nie ma tego „mięcha”, w które można się wgryźć i poczuć jakieś wartości dobrego thrillera. Nie mam pojęcia, jak określić kategorię tej książki, bo tutaj wieje nudą i niedociągnięciami.

Osiem minut nie jest warte uwagi, nie trzyma w napięciu, a całego zakończenia i prawdy o Chrisie domyśliłam się na początku. Jakim cudem? Nie powinno tak być i jakoś nie wierzę, że to celowy zabieg autora. Po prostu coś nie wyszło mu w całej tej fabule, a niestety to „coś” było kluczowe.

Muszę być z Wami szczera, więc nie polecę tego, bo nie chciałabym, aby moi czytelnicy tracili czas. Jeśli spróbujecie, to wasza sprawa, nie zniechęcam, ale nie wiem czy jest sens.

za egzemplarz dziękuję wydawnictwu HarperCollins

sobota, sierpnia 11, 2018

Posłuszna żona. [recenzja]




Autor: Kerry Fisher.

OpisWielka miłość, wspaniała rodzina i kłamstwa za zamkniętymi drzwiami idealnych domów. Świetnie napisana i mocno angażująca emocjonalnie powieść o przyjaźni i solidarności „drugich żon”, lojalności, zdradzie i przebaczeniu….
Czy zaryzykowałabyś wszystko dla ukochanego? Nawet gdybyś wiedziała, że zrobił coś strasznego?

Życie Lary wydaje się doskonałe. Czuły mąż Massimo, cudowny synek Sandro i piękny dom. Lara jednak wie coś o swoim mężu. Coś, czego nie może nikomu wyznać. W przeciwnym razie Massimo straciłby wszystko, na co tak ciężko pracował przez całe życie: posadę, reputację i syna. Ten sekret sprawia, że małżeństwo staje się dla Lary więzieniem.

Maggie wyszła za mąż za Nico, brata Massimo. Mieszkają razem z dziećmi ze swoich pierwszych związków. Maggie wie wszystko o mężu. Pewnego dnia jednak na strychu znajduje list, z którego poznaje straszną prawdę o pierwszej żonie Nico, Caitlin. Czy ujawni to, czego właśnie się dowiedziała, czy też wybierze milczenie, aby ochronić tych, których kocha? W rodzinie, którą spajają same kłamstwa, za prawdę trzeba będzie zapłacić ogromną cenę.



Zobaczyłam tytuł tej książki i od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Teraz, zaraz. Gdy trafiła do moich rąk, okazało się, że to niezły grubasek o bardzo ładnej okładce. Ale co skrywał? 
Fabuła podzielona jest na dwie perspektywy między dwoma głównymi bohaterkami. To znaczy: Larę oraz Maggie. Obie kobiety są mężatkami i wszystko zostaje w rodzinie, bo wybrały sobie dwóch braci. Każda z nich jest inna, z zupełnie innym nastawieniem do świata. Lara to elegancka, posłuszna żona oraz matka pięcioletniego chłopca. chodzi jak w zegarku, nigdy nie sprzeciwia się mężowi, ani teściowej. Maggie odbiera ją negatywnie, co zostaje nam przedstawione w jej perspektywie. Uważa, że jest na smyczy i nie ma własnego zdania. Natomiast dopiero co upieczona żona, Maggie, jest bardzo przebojowa, spontaniczna i również wychowuje syna, ale nie jest to biologiczne dziecko Nico – jej męża. Wszystko komplikuje fakt, że Nico ma nastoletnią córkę, która nie akceptuje nowej macochy i trudzi się z traumą po śmierci swojej matki.
Nie zawsze miłość jest usprawiedliwieniem

Wszystko ma powiązania i tak jak powiedziałam, zostaje w rodzinie. Bo owa rodzina ma bardzo wiele tajemnic, które nie powinny wyjść na światło dzienne. Współczułam Larze, czytając jej opowieść i chciałam jej pomóc, przytulić. Natomiast Maggie zarażała optymizmem, choć była trochę naiwna i łatwo zaufała Massimo (mężowi Lary). Jednak co kryło się pod maską „idealnego faceta”? W ich małżeństwie było wiele toksycznego uczucia, które niszczyło ich oboje. Lara wracała, jak bumerang, ale walczyła dalej.
Jest to bardzo dobra opowieść o walce i sile psychicznej. Podziwiam Larę za to, jak się trzymała przez wszystkie lata oraz Maggie za to, że zacisnęła zęby, dając Francesscę (córka Nico) wyżyć się do woli, ale jednocześnie nie rezygnowała z prób nawiązania z nią kontaktu.
Fabuła opiera się na wielu wątkach, ma w sobie dużo sekretów do ujawnienia i to tak przyciąga uwagę czytelnika. Nie mogłam oderwać się od tej książki, bo tak bardzo mnie wciągała. Ogromny plus za wykreowanie bohaterów, którzy stali się żywi oraz za akcję, która nie zwalniała. Dla mnie to świetna powieść – powinniście odkryć jej tajemnice. 
Kerry Fisher dała nam w ręce bardzo dobry materiał, dlatego warto go przeczytać, bo nie będziecie się nudzić. I nie sądzę, by was rozczarowała.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie

piątek, sierpnia 10, 2018

Dziesięć płytkich oddechów [recenzja]



~Dziesięć płytkich oddechów... Przyjmij je. Poczuj je. Pokochaj je.~ 
(wybaczcie, że nie ma zdjęcia, a sama okładka, ale oddałam książkę do biblioteki i nie zdążyłam zrobić zdjęć)
Autor: K.A Tucker.
Opis: Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.
Piękna powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć, o winie, której nie da się odkupić i o światełku w tunelu, które sprawia, że nawet najbardziej poraniony człowiek szuka w sobie siły, która pozwoli mu wykonać dziesięć płytkich oddechów…
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i wydaje mi się udane. Czy mogła mnie zaczarować bardziej? Mogła, ale i wystarczająco oddałam się jej urokowi.
Dwie siostry o zupełnie innych charakterach, ale obie zaczynają od nowa, uciekając przed przeszłością. Kacey oraz Livii są zdane jedynie na siebie. Od razu wiedziałam, że to będzie taka typowa opowieść, w której bohaterka ma traumę po wypadku (i jak zawsze giną jej rodzice. Tak jest w prawie każdym fanfictions na wattpadzie), potem poznaje rycerza na białym koniu i wszystko jest dobrze. Mimo tej świadomości, chciałam przeczytać Dziesięć płytkich oddechów polecaną przez moje koleżanki z blogosfery. Poza tym mam słabość do romansów wydawanych przez Filię.
Przez kilka rozdziałów miałam duży problem z Kacey i jej charakterem, ale powiem Wam, że tak miało być. Ona była jak najbardziej realna. Chamska, kąśliwa, co chwila odszczekująca w wypowiedziach, ale przez to prawdziwa. Nie potrafiła poradzić sobie z wypadkiem, w którym tylko ona przeżyła i kryła to pod skorupą, nikomu się nie spowiadając. Dodam, że uwielbiam Livii za jej szczerość i optymizm – zdecydowanie była promyczkiem Kacey w tej smutnej rzeczywistości i motywowała ją do podejmowania dobrych decyzji. 
Kacey bierze na siebie dużą odpowiedzialność i staje się opiekunem prawnym Livii, na dodatek mieszkają w małym mieszkanku, a obok wprowadza się irytująco przystojny chłopak. Dla niej to zwiastuje problemy, ale jak się okazuje, bardzo chce się do niego zbliżyć. Trent nigdzie się nie śpieszy, po prostu jest obok i to mi się w nim podobało. 
Niestety jest słaby punkt tej książki. Mimo fajnych, zabawnych czasem bohaterów, problem wypadku był do przewidzenia. Przynajmniej ja od razu się domyśliłam o co chodzi, analizując zachowanie Trenta. Nic już nie mówię, nic nie zdradzam, ale to jedna ze słabszych stron powieści. 
Pomijając to, całość mi się podobała i była w jakiś sposób rozczulająca. Kacey w końcu uwierzyła, że będzie dobrze i nie musi spotykać ją wszystko, co najgorsze. 
Idealna na lato, wręcz się ją połyka. Mi zajęła dwa dni przez pracę, ale myślę, że na spokojnie można położyć się z nią na kilka godzin i zatonąć.

niedziela, lipca 29, 2018

Na plaży Chesil [recenzja]



Opis: Czerwiec 1962 roku. Para nowożeńców przybywa do hoteliku na południowym wybrzeżu Anglii, by spędzić tam noc poślubną. Florence, córka biznesmena i filozofki, jest utalentowaną skrzypaczką marzącą o założeniu własnego kwartetu smyczkowego. Edward to zdolny absolwent historii interesujący się wpływem wielkich ludzi na kształt dziejów.
Oboje z niepokojem myślą o chwili, gdy skonsumują małżeństwo – ona boi się fizycznego zbliżenia, on obawia się, że nie sprosta czekającemu go zadaniu. Niemożność pokonania barier i nieumiejętność rozmowy o wspólnych problemach doprowadzą do dramatu…

Ian McEwan jest już mi znanym autorem. Po tym co zrobił z moim sercem w Pokucie, bardzo chciałam przeczytać kolejne jego powieści. Tym razem padło na "Na plaży Chesil", ponieważ film niedawno wszedł do kin i głośno o tej książce.
Powieść jest krótka i opiera się na przestrzeni dwóch dni w teraźniejszości oraz kilku wspomnień z przeszłości. Retrospekcja wydarzeń umożliwia nam poznanie historii bohaterów. Są to czasy, kiedy ludzie poznawali się i decydowali na ślub bardzo szybko. W przypadku Florence i Edwarda było podobnie. Są zupełnie z innych światów, mają inne ambicje i poglądy.
Problem rodzi się w noc poślubną, kiedy to Florence nie potrafi dać Edwardowi tego, czego on pragnie. Dlaczego tak jest? Cóż, książka porusza bardzo ważny temat, czyli aseksualność. Nie uważam tego za chorobę, ani za problem. To świadomy wybór, decyzja każdego człowieka. Bohaterka nie czuje pociągu fizycznego, nie chce takiej bliskości o jakiej marzy Edward, wręcz odrzuca ją myśl o całkowitym zbliżeniu. Kocha go, chce być w jego ramionach i to jej wystarcza.
O tym nie mówiło się w tamtych czasach, zresztą teraz też nie jest to często omawiany temat. Jednak w książce, ukazany jest delikatnie, powoli, a zarazem dramatycznie.
Czym tak naprawdę jest ta miłość? Czy zawsze wiąże się z miłością fizyczną? Dla Florence absolutnie nie. A jak rozumie to Edward? Musicie się przekonać sami. Nie mogłabym więcej zdradzić, bo odebrałabym Wam przyjemność z tej krótkiej lektury. Jednak uważam, że o tej książce powinno być głośno, bo jest bardzo dobra. Styl autora jest niepowtarzalny i będę to podkreślać za każdym razem. Uwielbiam McEwana i Wam polecam zapoznanie się z jego twórczością.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania albatros wydawnictwo

sobota, lipca 21, 2018

kłamstwo doskonałe [recenzja]


Autor: Lisa Scottoline
Opis: Wszyscy przepadają za Chrisem Brennanem – uczniowie, zawodnicy drużyny baseballowej, ich matki, kadra pedagogiczna. Niedawno przeprowadził się do małego miasteczka w Pensylwanii i podjął pracę w miejscowym liceum. Przystojny kawaler sprawia wrażenie chodzącego ideału. Tymczasem wszystko na jego temat jest kłamstwem – nigdy nie był nauczycielem ani trenerem, manipuluje uczniami, by zrealizować swój tajemniczy cel. Wspólnika szuka wśród nastoletnich baseballistów…


Kolejna nowość, kolejny thriller w moich rękach. Zostajemy rzuceni na głęboką wodę, bo już na początku autorka przedstawia nam szczegóły postępowania głównego bohatera. Przez to sądzimy, że zagadka szybko wyjdzie na jaw i akcja straci sens. 
Błąd.
Autorka wszystko dobrze sobie zaplanowała. Wiedziała, jak nas podpuścić i sprowadzić do mylnego myślenia. Zupełny zwrot akcji i inne światło rzucane na bohaterów. Zaskoczenie? Bardzo duże. Tego nie będzie Wam tu brakować. Cała fabuła bardzo dobrze przemyślana i rozplanowana. Na dodatek ciekawa wątki nastolatków i zaufania oraz naiwności. 
Postacie są ogromny atutem powieści. Zostały nam wyraźnie przedstawione i z każdym możemy nawiązać nić porozumienia, współczucia, możemy zyskać empatię dla nich. Nie są nam obojętni, co jest bardzo ważnym aspektem. 
Przez to, jak manipuluje nami Lisa Scottoline, nie możemy oderwać się od książki, bo jesteśmy spragnieni wiedzy, chcemy rozwiać wątpliwości i znaleźć się na właściwym tropie. Chris Brennan robi rozeznanie w mieście, w szkole, a nam zostaje przybliżona historia trzech matek oraz ich synów. To własnie oni są celem Brennana. Po co? Dlaczego? Na początku wydaje nam się, że już wiemy, że już zagadka została rozwiązana, a potem wszystko nabiera innego sensu. 
Chciałabym to jakoś dobrze podsumować. Podobała mi się dynamika i kreacja bohaterów oraz zwroty akcji. Jest to thriller, który bierzecie do pociągu, autobusu, czy samolotu i czytacie przez długie godziny, nie odrywając się od stron. Fani romansu też znajdą coś dla siebie, nie martwcie się. Nie zmarnujecie czasu. Będziecie się dobrze bawić, czytając tę powieść. Dlatego, że was wciągnie i zaciekawi. Nie wszystko jest takie jasne, jak się nam wydaje na pierwszy rzut oka. O tej książce jest sporo dobrych opinii, a ja popieram je rękoma i nogami. Niebanalna historia i dobre dialogi oraz lekkie pióro autorki to cały sekret. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania prószyński

poniedziałek, lipca 16, 2018

IDEALNE KSIĄŻKI NA LATO [part II]



Tym razem to blogerzy polecają! Dziewczyny pomogły mi ze stworzeniem tego posta. Jestem bardzo wdzięczna, a Was zachęcam do przeczytania. :D

@nastepnastrona 
Zwiadowcy opowiadają historię młodego Willa, który jako dziecko trafił do sierocińca i teraz stoi przed wyborem swojego przyszłego zawodu. Will od dziecka chciał zostać rycerzem bo słyszał, że jego ojciec był bardzo odważny i właśnie sam był rycerzem, ale niestety jego prośba zostaje odrzucona i ku zaskoczeniu wszystkich Halt- zwiadowca chce go na swojego ucznia.
Wraz z nauką Willa na zwiadowcę rozpoczyna się jego zupełnie nowe życie pełne przygód, a zarazem bardzo niebezpieczne. Jako uczeń zwiadowcy będzie musiał nauczyć się między innymi jak skradać się niepostrzeżenie czy perfekcyjnie strzelać z łuku, a później wszystkie lata nauki wykorzystać aby przetrwać.
Autor Zwiadowców John Flanagan słynie z tego, że jego serie są bardzo długie przez co wiele osób je na samym początku skreśla (sami Zwiadowcy jak na razie mają 13 tomów). Moim zdaniem jest to jego największy plus bo Zwiadowcy czy jego druga seria Drużyna (osadzona również w tym samym świecie) są cudowne przez ilość tomów. Jeżeli chodzi o samych Zwiadowców w tej książce nie da się nudzić, aby potwierdzić moje słowa powtórzę jeszcze raz- nie da się nudzić. W tych książkach jest cały czas akcja, a z strony na stronę coś się dzieje przez co jesteśmy pochłonięci przez ten świat. Sama czytałam tę serię w okresie wakacyjnym i uważam, że jest to idealna przygoda właśnie na ten czas. A dla osób, którym szkoda wydawać tyle pieniędzy na tak długą serię polecam jeszcze biblioteki. 

@zaczytana_angelika
Według mnie dobra książka na lato to "The Kissing booth" autorstwa Beth Reekles. Jest to lekka i przyjemna młodzieżówka, przy której łatwo się zrelaksować i umilić sobie czas np. podczas podróży czy leniuchowania na plaży lub w ogrodzie. Jest to naprawdę świetna opowieść o przyjaźni damsko- męskiej, obala mity, że taka przyjaźń nie istnieje. Do tego, to także historia o miłości- tej pierwszej, długo wyczekiwanej, lekko zakręconej, momentami trudnej, lecz pięknej. Spotykamy się tutaj z rozsterkami młodej dziewczyny, dla której zarówno przyjaźń jak i miłość są ważne. Staje ona przed trudnym wyborem i nie jest łatwo jej wybrać. Książka napisana jest w przyjemnym stylu, czyta się ją szybko, a tematyka w niej poruszona na pierwszy rzut oka wydaje się oklepana, jednak ma w sobie coś, co odróżnia ją od reszty. Pełna humoru i uczuć opowieść. Myślę, że warto sięgnąć po nią w te wakacyjne dni, ponieważ wydaje mi się ona idealna na lato.

@ksiazkoholiczkaklaudia
Lekka, przyjemna i można poryczeć się przy ludziach czyli "Poza rytmem". Porywająca książka o przyjaźni, miłości, ambicjach rodziców, rodzinie, którą tworzy się samemu. Po prostu piękna historia, od której nie sposób się oderwać. Bohaterów nie sposób nie kochać albo nienawidzić. Zależy których oczywiście. Ostrzegam parę chusteczek na pewno się przyda.

@booksofsouls
Lato to doskonały czas, aby zaczerpnąć inspiracji i zmienić się na lepsze. Obydwie rzeczy umożliwi Wam jedna wyjątkowa bohaterka, jaką jest Amber Appleton z ,,Prawie jak gwiazda rocka" Matthew Quicka. Jest to dziewczyna, która odznacza się potężną wolą walki i pozytywnym nastawieniem do życia, szczególnie w sytuacjach, gdy mocniej daje w kość. Czytając powieść Matthew Quicka najczęściej będziecie się śmiali - czy to z walk słownych Amber i Sędziwej Joan, czy to z zajęć śpiewu Chrystusowych Diw z Korei prowadzonych przez główną bohaterkę - ale nie przejdziecie przez tą lekturę niezmienieni. ,,Prawie jak gwiazda rocka" wzrusza i bawi, ale przede wszystkim uczy: uprzejmości, dobroci i wiary w lepsze jutro.

@stoppelowna
Idealna lektura na wakacje powinna być lekka, wciągająca, zabawna i jednocześnie inteligentna. Taka właśnie jest historia Travisa, "Chłopaka, który stracił głowę". Szesnastolatek został oddzielony od swojego ciała, od szyi w dół, następnie po kilku latach hibernacji  przywrócono go do życia. Ta skomplikowana operacja była jednocześnie pożegnaniem z życiem nastolatka i bolesnym wkroczeniem w dorosłość. Pęka bańka oczekiwań, a oswajanie się Travisa z nowym światem i ciałem jest tak rozczulające, po tuż po skończeniu lektury miałam ochotę na jej ponowne przeczytanie. To idealny przykład bolesnego dorastania przy zachowaniu pogody ducha i pozytywnego nastawienia do życia.

środa, lipca 11, 2018

niewiarygodność.

Piszę ten post bardzo spontanicznie i nie wiem, czy ktokolwiek się nim zainteresuje. Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat blogosfery. I nie tylko. 
Ten temat był poruszany przez wiele osób, więc nie odkrywam Ameryki, nie jestem też Sherlockiem. Jednak uważam, że chciałabym się wypowiedzieć.

Na pewno zauważyliście, że od roku prowadzę współpracę z rożnymi wydawnictwami. Większość z Was sama to robi, a jak nie, to wiecie jak to działa. My serwujemy recenzję i zdjęcia, a w zamian dostajemy książkę. I wszystko jest w porządku, dopóki jesteśmy szczerzy.
W moich recenzjach nigdy nie znajdziecie fałszywego polecenia, nawet JEŚLI książkę dostałam od wydawnictwa. Wielokrotnie jakaś mi się nie spodobała, choć sięgnęłam po nią skuszona przez opis. Nie bałam się napisać opinii, w której zarzucę książce parę rzeczy, a potem podesłać linki wydawnictwu. Nigdy nie zerwano ze mną współpracy, bo może robię uczciwie i konstruktywnie? No nie wiem. Staram się nikogo nie obrażać, a poruszać tylko negatywne kwestie w danych powieściach, które np. mnie irytowały. 
Znalezione obrazy dla zapytania i dont know gif
Ale nie chodzi tutaj o moje recenzje, bo myślę, że skoro je czytacie, to się domyśliliście, że nie przesładzam każdej, również wtedy, gdy wstawiam logo wydawnictwa na sam koniec. 
Czytam wiele blogów, obserwuję mnóstwo kont na instagramie oraz oglądam booktuba. Za często pojawia się zjawisko niewiarygodności wśród blogerów i to jest się w stanie wyłapać. Przesłodzone recenzje, brak konkretów, dużo uroczych epitetów, nawet jeśli książka naprawdę jest kiepska. Bo wiecie, co innego gust, a co innego warsztat. Grey się może podobać, ale czy jest dobrze napisany? Niestety jest kilka znanych osób w naszym książkowym świecie i nie chodzi tutaj o wytykanie palcami, ale o zauważanie problemu, które wypierają fakt, że coś w książce jest nieudane, coś nie wyszło i na siłę wciskają czytelnikom "dobry produkt", bo z tyłu jest ich logo. Zastanawiam się ilu z nich czyta te książki przed premierą, ale ich nazwy już widnieją na okładkach. 
Znalezione obrazy dla zapytania rolls eyes gif
Boże, po prostu nie lubię hipokryzji. Nie podoba ci się? To powiedz o tym szczerze, napisz. A nie pieprzysz na prawo i lewo jakie to dobre, cudowne, przewspaniałe i lepszej nie czytałeś/aś. To samo z tymi skrzydełkami, na których są polecajki. Te same osoby powtarzają prawie te same słowa i mam uwierzyć, że zawsze im się te książki podobają? Oczywiście.
Znalezione obrazy dla zapytania say true gif
Szczerość. Stawiajcie na szczerość w swoich recenzjach, w filmach, nagraniach. W czym chcecie. Nie bójcie się zerwania współprac, bo jeśli tak się stanie, to nie wy stracicie wiarygodność. Przekonałam się, że są blogerzy/booktuberzy, którym zaufam ze względu na szczerość, a są tacy, którzy wcisną WSZYSTKO.

środa, września 05, 2018

WYNIKI KONKURSU

Uczestników było 14. Nie dawałam wam numerków, ale sami możecie sprawdzić kolejność pod postem konkursowym, nie usuwam go.

Wygrywa Lilly, która była 12, licząc od pierwszego zgłoszenia w dół.
Dziękuję za wzięcie udziału. :)

poniedziałek, września 03, 2018

The best of... SIERPIEŃ #1



Cześć! Nie wiem, czy ten pomysł przetrwa, ale spróbujmy. Chciałabym co miesiąc robić notkę z kilkoma rzeczami, które były świetne w danym miesiącu. Typu piosenka, film, książka. Oprócz tego może opowiem wam o jakimś wydarzeniu z mojego życia, które było warte wspomnienia, ale zobaczymy, co i jak. 

Zacznę od filmów, dlatego, że w tym miesiącu byłam w kinie aż cztery razy (dwie to bajki, więc pomińmy je XD).
Pierwszym filmem jaki Wam polecam, jest świetna kontynuacja Mamma Mii, czyli druga część z cudowną obsadą. To nie jest wybitny film, każdy to wie, ale miły, przyjemny, wciągający. Może rozbawić i poprawić humor. Jeżeli lubicie musicale, to nie wahajcie się, idźcie, póki jeszcze grają. Muszę przyznać, że zakochałam się w Jeremym Irvinie i Lily James. 

Podobny obraz

No i oczywiście tańczący Colin!



Oprócz tego nie mogłam odpuścić sobie Mission Impossible Fallout! Jestem fanką Toma Cruise, a ten cykl uwielbiam. Jak zwykle świetnie nakręcone sceny z jego kaskaderskim udziałem, humor i dużo, dużo Benjiego (jeśli oglądaliście poprzednie części, to you know what I mean). Wątek miłosny, zahaczający o Julie bardzo mi się spodobał, bo zakończył jakiś rozdział. Kocham, uwielbiam, mogę oglądać co jakiś czas i nawet ostatnio zrobiłam sobie maraton. Są tu jacyś fani Cruise'a?
Znalezione obrazy dla zapytania mission impossible fallout gif



A teraz wydarzenie z mojego życia!
12 sierpnia w Warszawie Ed Sheeran miał swój trzeci koncert w Polsce. Byłam na nim, przeżyłam, stałam godzinami przed stadionem, a później pod samą sceną, nogi odmawiały posłuszeństwa, ale było warto. Emocje doszły do mnie dopiero po kilku dniach, jednak pamiętam wiele, nie tak jak po koncercie Harry'ego Styles'a, tam po prostu...umarłam. Ed miał świetny support, BeMy (zespół z polskimi korzeniami) bardzo mnie zaskoczył i zakochałam się w Anne Marie, dlatego zaraz polecę Wam piosenkę miesiąca. 

Piosenka miesiąca: 


Na sam koniec przechodzimy do książki. W tym miesiącu nie przeczytałam ich tak wiele, bo nie bardzo miałam czas. Wahałam się pomiędzy Feel Again, a Posłuszną żoną i... wygrało to drugie! Jeśli nie czytaliście recenzji, tutaj podaję link klik.


No i to tyle w tym miesiącu. Dajcie znać, czy takie coś wam odpowiada i może we wrześniu pojawi się kolejny post. Miłego dnia!

sobota, września 01, 2018

wywiad z bookstagramowiczem #2 – Ver.reads.


Ten cykl pojawił sie ponad rok temu i wtedy udział wzięła w nim świetna Magical Reading. Zapomniałam o nim, porzuciłam go, aż nadszedł ten dzień, gdy wracam z wywiadami! Tym razem gościem jest Ver.reads z bloga https://ver-reads.blogspot.com/. Weronika prowadzi niesamowitego instagrama z cudownymi zdjęciami. Kto nie kojarzy, niech nadrobi straty. Dajcie znać, czy ten cykl Wam odpowiada. :)



1. Weronika, jesteś zadowolona z tego co osiągnęłaś?

Byłabym niewdzięczna, gdybym nie była. Przez ten nieco ponad rok nawiązałam kilka fajnych współprac, znalazłam swój własny styl robienia zdjęć, podszkoliłam się (przynajmniej mam taką nadzieję) w pisaniu opinii, a także objęłam patronatem parę świetnych książek. Jednak przede wszystkim poznałam całą masę wspaniałych ludzi, z którymi wciąż utrzymuję kontakt i mam nadzieję kiedyś się spotkać.


2. Czujesz swoją rozpoznawalność? Bo jednak twoje konta na instagramie jest popularnym kontem i bardzo docenianym.


Szczerze mówiąc nie widzę żadnej różnicy, może jedynie w ilości propozycji dotyczących współprac. Natomiast relacje z innymi osobami prowadzącymi książkowe konta pozostały bez zmian, zawsze też staram się odpowiadać na wszystkie wiadomości czy pytania. Słyszałam o dziwnych sytuacjach, kiedy to konta z większą ilością obserwujących ignorują pozostałe (raz nawet jedna dziewczyna podziękowała mi, że jej odpisałam, bo się tego nie spodziewała…) – kompletnie tego nie rozumiem.


3. Czy męczy cię coś w książkowym świecie? Masz czegoś dość? A może chciałabyś coś zmienić?

Niestety coraz częściej dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji, kiedy to błahe problemy zostają rozdmuchane do wielkich wojen i wzajemnego obrzucania się błotem, szczególnie na instastories. Szkoda, bo razem tworzymy naprawdę fajną, wartościową społeczność, a takie incydenty tylko niepotrzebnie psują atmosferę.

4. Podzielisz się z nami trzema nazwiskami, jeśli chodzi o ulubionych autorów?

Będzie trochę feministycznie, ale postawię na trzy Autorki, których książki kupuję w ciemno – Colleen Hoover, Kim Holden, Jennifer L. Armentrout.


5. Dlaczego postanowiłaś recenzować? Co skłoniło cię do otworzenia bloga oraz instagrama?

To był jeden wielki spontan! Przeglądając profile na prywatnym koncie trafiłam na jeden z zagranicznych bookstagramów i… przepadłam. Kolejnego dnia założyłam już swój, chociaż muszę przyznać, iż początkowo kompletnie nie wiedziałam z czym to się je. Teraz odrobinę żałuję, że nie wymyśliłam bardziej oryginalnej nazwy, no ale cóż, mówi się trudno. Blog był już bardziej przemyślaną decyzją, chciałam rozwijać swoje zdolności pisarskie i dzielić się z czytelnikami dłuższymi opiniami, niż pozwala na to instagram. No i tak już zostało – nie żałuję!

6. Teraz coś bardziej o tobie. Czy masz inne zainteresowania prócz czytania książek i robienia świetnych zdjęć?

Na początku dziękuję za komplement ;) Uwielbiam muzykę. Zarówno tę na żywo, jak i płynącą w słuchawkach. I szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie już bez niej życia. Za czasów gimnazjum/liceum sama trochę ‘grałam’ na gitarze, może kiedyś do tego wrócę. A w ten weekend wybieram się na Late Summer Festival do Poznania, już nie mogę się doczekać!

7. A na sam koniec: trójka ulubionych bohaterów to...?

Będzie trudno! Ale zdecydowałam się postawić na postaci, które najzwyczajniej chciałabym spotkać. A więc wybieram Sherlocka z kryminalnych opowiadań Doyle’a, Deamona z serii „Lux” Jennifer L. Armentrout oraz Elenę z książki „Twoje zdjęcie” autorstwa Melanie Moreland.

Bardzo dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tak ciekawym cyklu – będę go śledzić



I słowo ode mnie dla Weroniki: Bardzo dziękuję za chęć wzięcia udziału w moim poście. Postanowiłam, że wrócę do tej serii i od razu pomyślałam o tobie. Powodzenia! Rozwijaj się i spełniaj marzenia, jesteś świetną osobą i mam nadzieję, że kiedyś poznam cię na żywo.

środa, sierpnia 29, 2018

Feel Again. Czy s*ki tez mają serce?[recenzja]\\patronat\\


Autor: Mona Kasten
Opis: Sawyer Dixon jest młoda, twarda… i zawsze trzyma się na uboczu. Od śmierci rodziców z nikim nie nawiązuje bliższych relacji. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy poznaje Isaaca Granta. Isaac w nerdowskich okularkach stanowi całkowite przeciwieństwo mężczyzn, z którymi Sawyer umawiała się na szybkie randki. Isaac, który ma dosyć statusu wiecznego singla, prosi dziewczynę o pomoc. Zawierają umowę: Sawyer zrobi z niego prawdziwego bad boya, a w zamian może utrwalić jego przemianę na kliszy fotograficznej w ramach projektu artystycznego. Jednego tylko Sawyer nie wzięła pod uwagę – emocji, które stopniowo pojawiają się między nią a Isaakiem…

Uwielbiam pisać recenzje dla tej serii, bo zawsze czuję lekkie podekscytowanie. Wiedziałam, że nie było błędem sięgnięcie po Begin Again, a potem przeczytałam Trust Again i przepadłam. Teraz nadszedł czas na Feel Again. Co zaserwowała nam autorka?
Główną bohaterką jest Sawyer, którą we wcześniejszych częściach raczej nie polubimy. Wydawała się wrogo nastawiona, wredna i taka... hm, łatwa? Jednak w trzecim tomie poznajemy ją przez jej punkt widzenia i zmieniamy zdanie. Dziewczyna nie lubi się wiązać, nie w głowie jej miłość. Faceci ją chcą, a ona chce tylko przyjemności.
Ale, ale... Na jej drodze pojawia się nieporadny oraz nieśmiały Isaac Grant, z którym zawiera umowę. Bardzo podobał mi się fakt, że Isaac nie był zdobywcą, nie emanował pewnością siebie. Był raczej skryty, rumienił się i wbijał wzrok w podłogę. Autorka nie zaszufladkowała go pod etykietką "macho". 
Znalezione obrazy dla zapytania good idea gif
To, że cały czas fabuła idzie do przodu, poznajemy tajemnice i uczucia obojga bohaterów to oczywiste w książkach Kasten. Autorka lubi, gdy postacie coś skrywają. Moim zdaniem, jak zawsze ogromnym atutem jest humor, a on przelewa się w dialogach cały czas. Czujemy, że te postacie mogłyby być realne, moglibyśmy usiąść z nimi w barze i wypić drinka, pożartować. Jak dla mnie, nie da się ich nie lubić. Dlatego przy tej serii tak dobrze się bawię, bo jest naprawdę dobrze napisana. 
Jeszcze nigdy nie miałam przy tych tomach uczucia irytacji, nie chciałam rozszarpać książki, a takie coś czułam nieraz przy innych książkach. Mnie łatwo zdenerwować głupotą bohaterów, lecz tutaj tego nie ma. 
Znalezione obrazy dla zapytania aww gifTo lekka powieść, wciągająca, zabawna – idealna na dzień, czy dwa czytania. Dobry przerywnik w poważniejszej literaturze. Jeśli jesteście ciekawi, bo lubicie młodzieżówki, to tak powinna wam się spodobać. Zresztą, jak cała seria, bo autorka nie traci rezonu. 
Isaac to taki słodziak, muszę Wam to powiedzieć. Na początku, moim zdaniem, był takim uroczym, nieporadnym szczeniakiem, ale dzięki Sawyer zyskał pewność siebie i nauczył się ujmować kobiety. Może nie jest to diametralna zmiana w tak zwanego "Alvaro", mimo to widać, że coś tam podłapał i wie, jak zaczarować samą Sawyer. 
Są tu jacyś fani tej serii? Jeśli dwa pozostały tomy były dla was fajne i ciekawe, ten też będzie. A kto jeszcze nie zna serii Begin Again, a ma ochotę, to niech się zabiera za pierwszy tom, bo nie pożałuje.

To dla mnie przyjemność polecić Wam książkę, która mi się podobała i na dodatek patronować ją logiem "Polecam Goodbook". Za taką możliwość dziękuję wydawnictwu: 
Znalezione obrazy dla zapytania jaguar wydawnictwo

poniedziałek, sierpnia 27, 2018

KONKURS, wygraj FEEL AGAIN



Zasady są bardzo proste. Wystarczy, że obserwujesz bloga i dodasz komentarz z "biorę udział" oraz adresem mail. Odezwę się na niego.
Konkurs trwa do 03.09.2018 r.

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: POLECAM GOODBOOK
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Jaguar.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy zaobserwować blog i dodać komentarz z "biorę udział" oraz adresem mail.
4. Konkurs trwa od 03.09. 2018 roku.
5. Administrator wybierze zwycięzce i odezwie się na maila w sprawie adresu do wysyłki.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki "Feel Again".
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.

9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

sobota, sierpnia 25, 2018

Obserwuję cię. Czy już można zacząć się bać? [recenzja]


Autor: Teresa Driscoll
Opis: Kiedy Elle Longfield spotyka w pociągu dwóch młodych mężczyzn rozmawiających z nastoletnimi dziewczynami, nie widzi w tym nic niepokojącego, dopóki nie dowiaduje się, że właśnie opuścili więzienie. Natychmiast odzywa się w niej instynkt macierzyński, ma syna w podobnym wieku. Ostatecznie przenosi się do innego wagonu, nie chcąc się wtrącać. Nazajutrz okazuje się jednak, że jedna z dziewczyn, Anna, zaginęła. Elle zgłasza się na policję.
Po roku Anna ciągle jest uznana za zaginioną, a Elle zaczyna dostawać anonimowe pogróżki. Tropy prowadzą do matki zaginionej dziewczyny, jednak podejrzenia wynajętego detektywa skupiają się na innych członkach rodziny i przyjaciołach, którzy najwyraźniej mają coś do ukrycia. Za to wszyscy bacznie obserwują Elle.
Świetnie skonstruowana intryga i znakomicie zarysowani bohaterowie, którym mamy okazję zajrzeć na samo dno duszy. Wydarzenia pokazane są z punktu widzenia różnych osób, relacje z toku myślenia powodują, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, jak sam postąpiłby w tej sytuacji.


Miałam na początku spory problem z tą książką, chociaż byłam zaciekawiona opisem. Nie spodobał mi się styl pisania autorki. Chodzi mi o krótkie zdania, takie potoczne opisy. Czułam się, jakby przepisywała po prostu swoje myśli, czasem bez sensu. Do tego trudno było mi się przyzwyczaić i to był dla mnie duży minus. Jednak cała fabuła nadrabiała.
Elli przydarza się w sumie normalna rzecz – po prostu widzi coś niepokojącego, ale nie reaguje. Może wydaje jej się, że jej umysł to wyolbrzymia, że przesadza? Nie raz, nie dwa widzieliśmy coś, co postanowiliśmy zignorować. Jednak Ella ignoruje sytuację, która doprowadza do wyrzutów sumienia i oskarżeń.
Co się stało z Anną, którą widziała w pociągu, a która zniknęła? Czy gdyby Ella się odezwała, to Anna by nie zaginęła?
Moim zdaniem Ella zachowała się neutralnie, nie czyta w myślach i nie wiedziała, że spotykając dwie dziewczyny oraz dwóch facetów wracających z więzienia, następnego dnia jej życie zamieni się w koszmar.
Cała intryga jest bardzo dobrze skonstruowana i ciężko domyślić się nam o co tak naprawdę chodzi i kto jest winny. Kto obserwuje Ellę? Dopiero pod koniec zostajemy uświadomieni. Byłam w szoku, gdy dowiedziałam się kto za tym stał.
Jest wiele plusów, ale mam też drugi minus. Otóż nie podobała mi się narracja Sarah, wtedy miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno. Dawno mnie tak nie irytował bohater, a jej się to udało.
Nie jest to idealna powieść, ale na pewno taka, którą czyta się szybko i z lekkim dreszczykiem podniecenia. Wciąga, intryguje, manipuluje. Ma te kilka mankamentów, które mnie drażniły, lecz nie muszą drażnić innych. Zdecydowanie to dobra książka – może nie odkrywa niczego nowego, nie jest to pierwszorzędny pomysł na książkę, ale nie jestem zawiedziona. Podobała mi się.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: 
Znalezione obrazy dla zapytania sqn wydawnictwo

sobota, sierpnia 18, 2018

FEEL AGAIN [zapowiedź] PIERWSZY PATRONAT


Teraz mogę się tym pochwalić oficjalnie. Mam przyjemność patronować najnowszą część serii Begin Again, czyli Feel Again. Nie wiecie, jak się cieszę, bo mogę polecać coś swoją nazwą, wiedząc, że to jest dobre i to lubię. Kiedy polecałam Wam na blogu pierwszy tom, nie miałam pojęcia, że coś takiego się wydarzy. Przy drugim również, a oba pozytywnie mnie zaskoczyły. Jeśli chodzi o młodzieżówki, to naprawdę dobrze napisane, zabawne i przyjemne książki. 

Już 22 sierpnia premiera Feel Again
Trzymająca w napięciu, pikantna historia miłosna (New Adult), w której bohaterowie muszą zmierzyć się z demonami przeszłości.
Kontynuacja trylogii ze szczytów europejskich list bestsellerów.


On miał być tylko projektem…
Ale jej serce zdecydowało inaczej

Sawyer Dixon jest młoda, twarda… i zawsze trzyma się na uboczu. Od śmierci rodziców z nikim nie nawiązuje bliższych relacji. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy poznaje Isaaca Granta. Isaac w nerdowskich okularkach stanowi całkowite przeciwieństwo mężczyzn, z którymi Sawyer umawiała się na szybkie randki.
Isaac, który ma dosyć statusu wiecznego singla, prosi dziewczynę o pomoc. Zawierają umowę: Sawyer zrobi z niego prawdziwego bad boya, a w zamian może utrwalić jego przemianę na kliszy fotograficznej w ramach projektu artystycznego. Jednego tylko Sawyer nie wzięła pod uwagę – emocji, które stopniowo pojawiają się między nią a Isaakiem...


czwartek, sierpnia 16, 2018

Czas próby [recenzja]


Autor: Wioletta Sawicka.
Opis: Każdy ma swój czas próby. Pytanie tylko, jak z niego wyjdziemy… Mocniejsi czy słabsi? Razem czy osobno? Będziemy dalej budować czy zostawimy zgliszcza? Czego dowiemy się wtedy o sobie?
Pełna emocji opowieść, która złamie niejedno serce i sklei je na nowo.
Joanna i Wiktor próbują z dwóch nieszczęść stworzyć wspólne szczęście. Nie jest to łatwe, gdyż oboje niosą bagaż trudnych doświadczeń. Ona przechodzi przez rozwodowe piekło, on nie może do końca uporać się z przeszłością. Tomasz, mąż Joanny, manipuluje, oszukuje, prowadzi nieuczciwą walkę w sądzie. Joanna nie tylko musi stawić temu czoło, ale przede wszystkim chronić dziecko. Jej niełatwy związek z Wiktorem przejdzie niejedną próbę. Zwłaszcza gdy na drodze do szczęścia stanie wytrawny gracz, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć cel – Daniel.
Do czego zdolna jest kobieta, która kocha mężczyznę? Co zrobi mężczyzna z miłości do kobiety? Jak przejdą swój czas próby?

Polskie obyczajówki to nie mój konik. Od lat broniłam się przed czytaniem takiej literatury, ale w końcu spróbowałam. Może dojrzałam do tej decyzji. Czas próby jest już kolejną powieścią Polki, którą trzymam w swoich rękach w tym miesiącu. Czy była dobra? Czy wręcz zniechęciła mnie do czytania takiej literatury?
Muszę Was rozczarować, to nie będzie negatywna opinia, a wiem, że takie czyta się najlepiej. Książkę czytało mi się bardzo dobrze ze względu na ciekawą fabułę i realistyczne dialogi.
Joanna cały czas próbuje się rozwieść, jest też w związku z Wiktorem i opiekuje się Tosią. Przyznaję, że nie czytałam pierwszego tomu, ale jak widzicie, w niczym mi to nie przeszkodziło. Wszystko było przypomniane i w tej części. 
Joanna musi spłacać długi męża, Tomasza, który nie przyznaje się do niczego. Wiktor za wszelką cenę chce pomóc, chociaż ona się sprzeciwia i w tym momencie na ich drodze znowu pojawia się Daniel. Przypomina o swojej obecności i prosi o jedno – o Joannę, z którą bardzo chce spędzić noc.
Nie chciałabym zaspojlerować Wam powieści, dlatego nie mogę powiedzieć, czy ona się na to godzi, czy też kategorycznie odmawia, ale postać Daniela bardzo mnie intrygowała. Może dlatego, że był czarnym charakterem, przechodzącym przemianę. To on najbardziej zdobył moje serce, choć to ironia losu. Na sam koniec zostało one złamane. 
Czas próby czyta się lekko i przyjemnie, więc na leżaku jest to idealna powieść. Niby grubasek, a jednak wręcz się ją połyka, przynajmniej mi zajęło to dwa dni. Cieszę się, że zaryzykowałam i wzięłam się za taką, a nie inną książkę. Jestem coraz bardziej przechylna do polskiej literatury i mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję sięgnąć po coś od Wioletty Sawickiej. 
Polecam, jeżeli i wy gustujecie w takich książkach. Ta nie jest głupim zabijaczem czasu, nie jest też ambitna, ale plasuje się w naprawdę dobrym miejscu.

Dziękuję wydawnictwu:

Znalezione obrazy dla zapytania prószyński

środa, sierpnia 15, 2018

Osiem minut... Do czego?? [recenzja]


Autor: Darren O’Sullivan
Opis: Chris obiecał żonie, że wkrótce do niej dołączy. Wszystko dokładnie zaplanował, starannie wybrał czas i miejsce. Osiem minut przed przyjazdem pociągu stanął przy krawędzi peronu.
Sarah nie od razu zdaje sobie sprawę, że uratowała samobójcę. Powinna pójść swoją drogą, ale czuje się odpowiedzialna za mężczyznę, któremu ból i desperacja odebrały chęć do życia. Małomówny i tajemniczy Chris coraz bardziej ją intryguje, powoli staje się jej obsesją. Chociaż on wyraźnie jej unika, Sarah zaczyna go śledzić, a potem odwiedzać w domu. Dąży do zacieśnienia znajomości, nie wie, że byłoby lepiej, gdyby niektóre sekrety na zawsze pozostały nieodkryte. Nie wie też, że wkroczyła na śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę.



Thriller mają nas zaskakiwać i trzymać w napięciu. Chcemy poczuć zbudowaną przez autora atmosferę. Dlatego więc w tej książce wszystko poszło nie tak?

Osiem minut zaczyna się od sceny próby popełnienia samobójstwa. Główny bohater, stojąc na dworcu kolejowym i oczekując pociągu, który odbierze mu życie, wspomina przeszłość oraz żonę, do której zamierza dołączyć. To od razu daje nam do zrozumienia, że ona nie żyje, choć… później na jaw wychodzi wiele informacji, które świadczą o tym, że o śmierci wie jedynie Chris.

Sarah jest świadkiem jego próby, ale nie domyśla się, co Chris zamierza zrobić. To dla mnie irracjonalne, a mamy dopiero początek książki. Koleś stoi nad torami, portfel zostawił na ławce – który ona znalazła i podchodzi do niego mówiąc, że zapomniał. Trzymajcie mnie…

Tak niewiele dzieje się w tej powieści, akcja jest kompletnie rozwleczona na zbędne rozdziały, które powinny być usunięte. Ja bym nacisnęła „delete” i się nie wahała. Nie ma tego „mięcha”, w które można się wgryźć i poczuć jakieś wartości dobrego thrillera. Nie mam pojęcia, jak określić kategorię tej książki, bo tutaj wieje nudą i niedociągnięciami.

Osiem minut nie jest warte uwagi, nie trzyma w napięciu, a całego zakończenia i prawdy o Chrisie domyśliłam się na początku. Jakim cudem? Nie powinno tak być i jakoś nie wierzę, że to celowy zabieg autora. Po prostu coś nie wyszło mu w całej tej fabule, a niestety to „coś” było kluczowe.

Muszę być z Wami szczera, więc nie polecę tego, bo nie chciałabym, aby moi czytelnicy tracili czas. Jeśli spróbujecie, to wasza sprawa, nie zniechęcam, ale nie wiem czy jest sens.

za egzemplarz dziękuję wydawnictwu HarperCollins

sobota, sierpnia 11, 2018

Posłuszna żona. [recenzja]




Autor: Kerry Fisher.

OpisWielka miłość, wspaniała rodzina i kłamstwa za zamkniętymi drzwiami idealnych domów. Świetnie napisana i mocno angażująca emocjonalnie powieść o przyjaźni i solidarności „drugich żon”, lojalności, zdradzie i przebaczeniu….
Czy zaryzykowałabyś wszystko dla ukochanego? Nawet gdybyś wiedziała, że zrobił coś strasznego?

Życie Lary wydaje się doskonałe. Czuły mąż Massimo, cudowny synek Sandro i piękny dom. Lara jednak wie coś o swoim mężu. Coś, czego nie może nikomu wyznać. W przeciwnym razie Massimo straciłby wszystko, na co tak ciężko pracował przez całe życie: posadę, reputację i syna. Ten sekret sprawia, że małżeństwo staje się dla Lary więzieniem.

Maggie wyszła za mąż za Nico, brata Massimo. Mieszkają razem z dziećmi ze swoich pierwszych związków. Maggie wie wszystko o mężu. Pewnego dnia jednak na strychu znajduje list, z którego poznaje straszną prawdę o pierwszej żonie Nico, Caitlin. Czy ujawni to, czego właśnie się dowiedziała, czy też wybierze milczenie, aby ochronić tych, których kocha? W rodzinie, którą spajają same kłamstwa, za prawdę trzeba będzie zapłacić ogromną cenę.



Zobaczyłam tytuł tej książki i od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Teraz, zaraz. Gdy trafiła do moich rąk, okazało się, że to niezły grubasek o bardzo ładnej okładce. Ale co skrywał? 
Fabuła podzielona jest na dwie perspektywy między dwoma głównymi bohaterkami. To znaczy: Larę oraz Maggie. Obie kobiety są mężatkami i wszystko zostaje w rodzinie, bo wybrały sobie dwóch braci. Każda z nich jest inna, z zupełnie innym nastawieniem do świata. Lara to elegancka, posłuszna żona oraz matka pięcioletniego chłopca. chodzi jak w zegarku, nigdy nie sprzeciwia się mężowi, ani teściowej. Maggie odbiera ją negatywnie, co zostaje nam przedstawione w jej perspektywie. Uważa, że jest na smyczy i nie ma własnego zdania. Natomiast dopiero co upieczona żona, Maggie, jest bardzo przebojowa, spontaniczna i również wychowuje syna, ale nie jest to biologiczne dziecko Nico – jej męża. Wszystko komplikuje fakt, że Nico ma nastoletnią córkę, która nie akceptuje nowej macochy i trudzi się z traumą po śmierci swojej matki.
Nie zawsze miłość jest usprawiedliwieniem

Wszystko ma powiązania i tak jak powiedziałam, zostaje w rodzinie. Bo owa rodzina ma bardzo wiele tajemnic, które nie powinny wyjść na światło dzienne. Współczułam Larze, czytając jej opowieść i chciałam jej pomóc, przytulić. Natomiast Maggie zarażała optymizmem, choć była trochę naiwna i łatwo zaufała Massimo (mężowi Lary). Jednak co kryło się pod maską „idealnego faceta”? W ich małżeństwie było wiele toksycznego uczucia, które niszczyło ich oboje. Lara wracała, jak bumerang, ale walczyła dalej.
Jest to bardzo dobra opowieść o walce i sile psychicznej. Podziwiam Larę za to, jak się trzymała przez wszystkie lata oraz Maggie za to, że zacisnęła zęby, dając Francesscę (córka Nico) wyżyć się do woli, ale jednocześnie nie rezygnowała z prób nawiązania z nią kontaktu.
Fabuła opiera się na wielu wątkach, ma w sobie dużo sekretów do ujawnienia i to tak przyciąga uwagę czytelnika. Nie mogłam oderwać się od tej książki, bo tak bardzo mnie wciągała. Ogromny plus za wykreowanie bohaterów, którzy stali się żywi oraz za akcję, która nie zwalniała. Dla mnie to świetna powieść – powinniście odkryć jej tajemnice. 
Kerry Fisher dała nam w ręce bardzo dobry materiał, dlatego warto go przeczytać, bo nie będziecie się nudzić. I nie sądzę, by was rozczarowała.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie

piątek, sierpnia 10, 2018

Dziesięć płytkich oddechów [recenzja]



~Dziesięć płytkich oddechów... Przyjmij je. Poczuj je. Pokochaj je.~ 
(wybaczcie, że nie ma zdjęcia, a sama okładka, ale oddałam książkę do biblioteki i nie zdążyłam zrobić zdjęć)
Autor: K.A Tucker.
Opis: Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.
Piękna powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć, o winie, której nie da się odkupić i o światełku w tunelu, które sprawia, że nawet najbardziej poraniony człowiek szuka w sobie siły, która pozwoli mu wykonać dziesięć płytkich oddechów…
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i wydaje mi się udane. Czy mogła mnie zaczarować bardziej? Mogła, ale i wystarczająco oddałam się jej urokowi.
Dwie siostry o zupełnie innych charakterach, ale obie zaczynają od nowa, uciekając przed przeszłością. Kacey oraz Livii są zdane jedynie na siebie. Od razu wiedziałam, że to będzie taka typowa opowieść, w której bohaterka ma traumę po wypadku (i jak zawsze giną jej rodzice. Tak jest w prawie każdym fanfictions na wattpadzie), potem poznaje rycerza na białym koniu i wszystko jest dobrze. Mimo tej świadomości, chciałam przeczytać Dziesięć płytkich oddechów polecaną przez moje koleżanki z blogosfery. Poza tym mam słabość do romansów wydawanych przez Filię.
Przez kilka rozdziałów miałam duży problem z Kacey i jej charakterem, ale powiem Wam, że tak miało być. Ona była jak najbardziej realna. Chamska, kąśliwa, co chwila odszczekująca w wypowiedziach, ale przez to prawdziwa. Nie potrafiła poradzić sobie z wypadkiem, w którym tylko ona przeżyła i kryła to pod skorupą, nikomu się nie spowiadając. Dodam, że uwielbiam Livii za jej szczerość i optymizm – zdecydowanie była promyczkiem Kacey w tej smutnej rzeczywistości i motywowała ją do podejmowania dobrych decyzji. 
Kacey bierze na siebie dużą odpowiedzialność i staje się opiekunem prawnym Livii, na dodatek mieszkają w małym mieszkanku, a obok wprowadza się irytująco przystojny chłopak. Dla niej to zwiastuje problemy, ale jak się okazuje, bardzo chce się do niego zbliżyć. Trent nigdzie się nie śpieszy, po prostu jest obok i to mi się w nim podobało. 
Niestety jest słaby punkt tej książki. Mimo fajnych, zabawnych czasem bohaterów, problem wypadku był do przewidzenia. Przynajmniej ja od razu się domyśliłam o co chodzi, analizując zachowanie Trenta. Nic już nie mówię, nic nie zdradzam, ale to jedna ze słabszych stron powieści. 
Pomijając to, całość mi się podobała i była w jakiś sposób rozczulająca. Kacey w końcu uwierzyła, że będzie dobrze i nie musi spotykać ją wszystko, co najgorsze. 
Idealna na lato, wręcz się ją połyka. Mi zajęła dwa dni przez pracę, ale myślę, że na spokojnie można położyć się z nią na kilka godzin i zatonąć.

niedziela, lipca 29, 2018

Na plaży Chesil [recenzja]



Opis: Czerwiec 1962 roku. Para nowożeńców przybywa do hoteliku na południowym wybrzeżu Anglii, by spędzić tam noc poślubną. Florence, córka biznesmena i filozofki, jest utalentowaną skrzypaczką marzącą o założeniu własnego kwartetu smyczkowego. Edward to zdolny absolwent historii interesujący się wpływem wielkich ludzi na kształt dziejów.
Oboje z niepokojem myślą o chwili, gdy skonsumują małżeństwo – ona boi się fizycznego zbliżenia, on obawia się, że nie sprosta czekającemu go zadaniu. Niemożność pokonania barier i nieumiejętność rozmowy o wspólnych problemach doprowadzą do dramatu…

Ian McEwan jest już mi znanym autorem. Po tym co zrobił z moim sercem w Pokucie, bardzo chciałam przeczytać kolejne jego powieści. Tym razem padło na "Na plaży Chesil", ponieważ film niedawno wszedł do kin i głośno o tej książce.
Powieść jest krótka i opiera się na przestrzeni dwóch dni w teraźniejszości oraz kilku wspomnień z przeszłości. Retrospekcja wydarzeń umożliwia nam poznanie historii bohaterów. Są to czasy, kiedy ludzie poznawali się i decydowali na ślub bardzo szybko. W przypadku Florence i Edwarda było podobnie. Są zupełnie z innych światów, mają inne ambicje i poglądy.
Problem rodzi się w noc poślubną, kiedy to Florence nie potrafi dać Edwardowi tego, czego on pragnie. Dlaczego tak jest? Cóż, książka porusza bardzo ważny temat, czyli aseksualność. Nie uważam tego za chorobę, ani za problem. To świadomy wybór, decyzja każdego człowieka. Bohaterka nie czuje pociągu fizycznego, nie chce takiej bliskości o jakiej marzy Edward, wręcz odrzuca ją myśl o całkowitym zbliżeniu. Kocha go, chce być w jego ramionach i to jej wystarcza.
O tym nie mówiło się w tamtych czasach, zresztą teraz też nie jest to często omawiany temat. Jednak w książce, ukazany jest delikatnie, powoli, a zarazem dramatycznie.
Czym tak naprawdę jest ta miłość? Czy zawsze wiąże się z miłością fizyczną? Dla Florence absolutnie nie. A jak rozumie to Edward? Musicie się przekonać sami. Nie mogłabym więcej zdradzić, bo odebrałabym Wam przyjemność z tej krótkiej lektury. Jednak uważam, że o tej książce powinno być głośno, bo jest bardzo dobra. Styl autora jest niepowtarzalny i będę to podkreślać za każdym razem. Uwielbiam McEwana i Wam polecam zapoznanie się z jego twórczością.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania albatros wydawnictwo

sobota, lipca 21, 2018

kłamstwo doskonałe [recenzja]


Autor: Lisa Scottoline
Opis: Wszyscy przepadają za Chrisem Brennanem – uczniowie, zawodnicy drużyny baseballowej, ich matki, kadra pedagogiczna. Niedawno przeprowadził się do małego miasteczka w Pensylwanii i podjął pracę w miejscowym liceum. Przystojny kawaler sprawia wrażenie chodzącego ideału. Tymczasem wszystko na jego temat jest kłamstwem – nigdy nie był nauczycielem ani trenerem, manipuluje uczniami, by zrealizować swój tajemniczy cel. Wspólnika szuka wśród nastoletnich baseballistów…


Kolejna nowość, kolejny thriller w moich rękach. Zostajemy rzuceni na głęboką wodę, bo już na początku autorka przedstawia nam szczegóły postępowania głównego bohatera. Przez to sądzimy, że zagadka szybko wyjdzie na jaw i akcja straci sens. 
Błąd.
Autorka wszystko dobrze sobie zaplanowała. Wiedziała, jak nas podpuścić i sprowadzić do mylnego myślenia. Zupełny zwrot akcji i inne światło rzucane na bohaterów. Zaskoczenie? Bardzo duże. Tego nie będzie Wam tu brakować. Cała fabuła bardzo dobrze przemyślana i rozplanowana. Na dodatek ciekawa wątki nastolatków i zaufania oraz naiwności. 
Postacie są ogromny atutem powieści. Zostały nam wyraźnie przedstawione i z każdym możemy nawiązać nić porozumienia, współczucia, możemy zyskać empatię dla nich. Nie są nam obojętni, co jest bardzo ważnym aspektem. 
Przez to, jak manipuluje nami Lisa Scottoline, nie możemy oderwać się od książki, bo jesteśmy spragnieni wiedzy, chcemy rozwiać wątpliwości i znaleźć się na właściwym tropie. Chris Brennan robi rozeznanie w mieście, w szkole, a nam zostaje przybliżona historia trzech matek oraz ich synów. To własnie oni są celem Brennana. Po co? Dlaczego? Na początku wydaje nam się, że już wiemy, że już zagadka została rozwiązana, a potem wszystko nabiera innego sensu. 
Chciałabym to jakoś dobrze podsumować. Podobała mi się dynamika i kreacja bohaterów oraz zwroty akcji. Jest to thriller, który bierzecie do pociągu, autobusu, czy samolotu i czytacie przez długie godziny, nie odrywając się od stron. Fani romansu też znajdą coś dla siebie, nie martwcie się. Nie zmarnujecie czasu. Będziecie się dobrze bawić, czytając tę powieść. Dlatego, że was wciągnie i zaciekawi. Nie wszystko jest takie jasne, jak się nam wydaje na pierwszy rzut oka. O tej książce jest sporo dobrych opinii, a ja popieram je rękoma i nogami. Niebanalna historia i dobre dialogi oraz lekkie pióro autorki to cały sekret. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania prószyński

poniedziałek, lipca 16, 2018

IDEALNE KSIĄŻKI NA LATO [part II]



Tym razem to blogerzy polecają! Dziewczyny pomogły mi ze stworzeniem tego posta. Jestem bardzo wdzięczna, a Was zachęcam do przeczytania. :D

@nastepnastrona 
Zwiadowcy opowiadają historię młodego Willa, który jako dziecko trafił do sierocińca i teraz stoi przed wyborem swojego przyszłego zawodu. Will od dziecka chciał zostać rycerzem bo słyszał, że jego ojciec był bardzo odważny i właśnie sam był rycerzem, ale niestety jego prośba zostaje odrzucona i ku zaskoczeniu wszystkich Halt- zwiadowca chce go na swojego ucznia.
Wraz z nauką Willa na zwiadowcę rozpoczyna się jego zupełnie nowe życie pełne przygód, a zarazem bardzo niebezpieczne. Jako uczeń zwiadowcy będzie musiał nauczyć się między innymi jak skradać się niepostrzeżenie czy perfekcyjnie strzelać z łuku, a później wszystkie lata nauki wykorzystać aby przetrwać.
Autor Zwiadowców John Flanagan słynie z tego, że jego serie są bardzo długie przez co wiele osób je na samym początku skreśla (sami Zwiadowcy jak na razie mają 13 tomów). Moim zdaniem jest to jego największy plus bo Zwiadowcy czy jego druga seria Drużyna (osadzona również w tym samym świecie) są cudowne przez ilość tomów. Jeżeli chodzi o samych Zwiadowców w tej książce nie da się nudzić, aby potwierdzić moje słowa powtórzę jeszcze raz- nie da się nudzić. W tych książkach jest cały czas akcja, a z strony na stronę coś się dzieje przez co jesteśmy pochłonięci przez ten świat. Sama czytałam tę serię w okresie wakacyjnym i uważam, że jest to idealna przygoda właśnie na ten czas. A dla osób, którym szkoda wydawać tyle pieniędzy na tak długą serię polecam jeszcze biblioteki. 

@zaczytana_angelika
Według mnie dobra książka na lato to "The Kissing booth" autorstwa Beth Reekles. Jest to lekka i przyjemna młodzieżówka, przy której łatwo się zrelaksować i umilić sobie czas np. podczas podróży czy leniuchowania na plaży lub w ogrodzie. Jest to naprawdę świetna opowieść o przyjaźni damsko- męskiej, obala mity, że taka przyjaźń nie istnieje. Do tego, to także historia o miłości- tej pierwszej, długo wyczekiwanej, lekko zakręconej, momentami trudnej, lecz pięknej. Spotykamy się tutaj z rozsterkami młodej dziewczyny, dla której zarówno przyjaźń jak i miłość są ważne. Staje ona przed trudnym wyborem i nie jest łatwo jej wybrać. Książka napisana jest w przyjemnym stylu, czyta się ją szybko, a tematyka w niej poruszona na pierwszy rzut oka wydaje się oklepana, jednak ma w sobie coś, co odróżnia ją od reszty. Pełna humoru i uczuć opowieść. Myślę, że warto sięgnąć po nią w te wakacyjne dni, ponieważ wydaje mi się ona idealna na lato.

@ksiazkoholiczkaklaudia
Lekka, przyjemna i można poryczeć się przy ludziach czyli "Poza rytmem". Porywająca książka o przyjaźni, miłości, ambicjach rodziców, rodzinie, którą tworzy się samemu. Po prostu piękna historia, od której nie sposób się oderwać. Bohaterów nie sposób nie kochać albo nienawidzić. Zależy których oczywiście. Ostrzegam parę chusteczek na pewno się przyda.

@booksofsouls
Lato to doskonały czas, aby zaczerpnąć inspiracji i zmienić się na lepsze. Obydwie rzeczy umożliwi Wam jedna wyjątkowa bohaterka, jaką jest Amber Appleton z ,,Prawie jak gwiazda rocka" Matthew Quicka. Jest to dziewczyna, która odznacza się potężną wolą walki i pozytywnym nastawieniem do życia, szczególnie w sytuacjach, gdy mocniej daje w kość. Czytając powieść Matthew Quicka najczęściej będziecie się śmiali - czy to z walk słownych Amber i Sędziwej Joan, czy to z zajęć śpiewu Chrystusowych Diw z Korei prowadzonych przez główną bohaterkę - ale nie przejdziecie przez tą lekturę niezmienieni. ,,Prawie jak gwiazda rocka" wzrusza i bawi, ale przede wszystkim uczy: uprzejmości, dobroci i wiary w lepsze jutro.

@stoppelowna
Idealna lektura na wakacje powinna być lekka, wciągająca, zabawna i jednocześnie inteligentna. Taka właśnie jest historia Travisa, "Chłopaka, który stracił głowę". Szesnastolatek został oddzielony od swojego ciała, od szyi w dół, następnie po kilku latach hibernacji  przywrócono go do życia. Ta skomplikowana operacja była jednocześnie pożegnaniem z życiem nastolatka i bolesnym wkroczeniem w dorosłość. Pęka bańka oczekiwań, a oswajanie się Travisa z nowym światem i ciałem jest tak rozczulające, po tuż po skończeniu lektury miałam ochotę na jej ponowne przeczytanie. To idealny przykład bolesnego dorastania przy zachowaniu pogody ducha i pozytywnego nastawienia do życia.

środa, lipca 11, 2018

niewiarygodność.

Piszę ten post bardzo spontanicznie i nie wiem, czy ktokolwiek się nim zainteresuje. Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat blogosfery. I nie tylko. 
Ten temat był poruszany przez wiele osób, więc nie odkrywam Ameryki, nie jestem też Sherlockiem. Jednak uważam, że chciałabym się wypowiedzieć.

Na pewno zauważyliście, że od roku prowadzę współpracę z rożnymi wydawnictwami. Większość z Was sama to robi, a jak nie, to wiecie jak to działa. My serwujemy recenzję i zdjęcia, a w zamian dostajemy książkę. I wszystko jest w porządku, dopóki jesteśmy szczerzy.
W moich recenzjach nigdy nie znajdziecie fałszywego polecenia, nawet JEŚLI książkę dostałam od wydawnictwa. Wielokrotnie jakaś mi się nie spodobała, choć sięgnęłam po nią skuszona przez opis. Nie bałam się napisać opinii, w której zarzucę książce parę rzeczy, a potem podesłać linki wydawnictwu. Nigdy nie zerwano ze mną współpracy, bo może robię uczciwie i konstruktywnie? No nie wiem. Staram się nikogo nie obrażać, a poruszać tylko negatywne kwestie w danych powieściach, które np. mnie irytowały. 
Znalezione obrazy dla zapytania i dont know gif
Ale nie chodzi tutaj o moje recenzje, bo myślę, że skoro je czytacie, to się domyśliliście, że nie przesładzam każdej, również wtedy, gdy wstawiam logo wydawnictwa na sam koniec. 
Czytam wiele blogów, obserwuję mnóstwo kont na instagramie oraz oglądam booktuba. Za często pojawia się zjawisko niewiarygodności wśród blogerów i to jest się w stanie wyłapać. Przesłodzone recenzje, brak konkretów, dużo uroczych epitetów, nawet jeśli książka naprawdę jest kiepska. Bo wiecie, co innego gust, a co innego warsztat. Grey się może podobać, ale czy jest dobrze napisany? Niestety jest kilka znanych osób w naszym książkowym świecie i nie chodzi tutaj o wytykanie palcami, ale o zauważanie problemu, które wypierają fakt, że coś w książce jest nieudane, coś nie wyszło i na siłę wciskają czytelnikom "dobry produkt", bo z tyłu jest ich logo. Zastanawiam się ilu z nich czyta te książki przed premierą, ale ich nazwy już widnieją na okładkach. 
Znalezione obrazy dla zapytania rolls eyes gif
Boże, po prostu nie lubię hipokryzji. Nie podoba ci się? To powiedz o tym szczerze, napisz. A nie pieprzysz na prawo i lewo jakie to dobre, cudowne, przewspaniałe i lepszej nie czytałeś/aś. To samo z tymi skrzydełkami, na których są polecajki. Te same osoby powtarzają prawie te same słowa i mam uwierzyć, że zawsze im się te książki podobają? Oczywiście.
Znalezione obrazy dla zapytania say true gif
Szczerość. Stawiajcie na szczerość w swoich recenzjach, w filmach, nagraniach. W czym chcecie. Nie bójcie się zerwania współprac, bo jeśli tak się stanie, to nie wy stracicie wiarygodność. Przekonałam się, że są blogerzy/booktuberzy, którym zaufam ze względu na szczerość, a są tacy, którzy wcisną WSZYSTKO.