Autorka: Elsie Silver
Wydawnictwo Editio Red
Najtaniej kupicie tutaj: DO KOSZYKA
Dzięki tej serii pokochałam kowbojskie romanse. Zatonęłam w świecie rancza i nie chcę z niego wychodzić, choć wiem, że jest ryzyko przesytu. Mimo to... Elsie Silver pisz dalej! Więcej!
Książkę trochę czytałam, trochę słuchałam, a było to w marcu. Od tego czasu Rhett Eaton i Summer Hamilton wciąż są ze mną. Oni byli tak cudownie napisanymi postaciami. Rozumiecie, o co mi chodzi? Bez żadnej pompy, nie byli płascy, naszkicowani ołówkiem. Tam było tyle barw i emocji, głębi... Że żałuję, że tak szybko ją przeczytałam.
Rhett jest gwiazdą rodeo, ale jego kariera zaczyna wisieć na włosku po pewnym skandalu. Na ratunek przychodzi Summer, córka jego agenta, która ma zająć się jego wizerunkiem. Problem? Rhett nie jest najłatwiejszym człowiekiem we współpracy. Jest uparty, irytujący i zdecydowanie przyzwyczajony do tego, że wszystko robi po swojemu. Summer również nie należy do osób, które pozwolą sobie wejść na głowę.
Możecie więc sobie wyobrazić, co dzieje się, kiedy tych dwoje zostaje ze sobą na dłużej.
Podobało mi się również to, jak Elsie Silver wykorzystała świat rancza. Rodeo, konie, rodzina, niewielka społeczność i codzienność zupełnie inna od tej, którą znamy z typowych romansów. Chestnut Springs ma swój klimat i bardzo łatwo się w nim zatracić. Czytając, naprawdę miałam wrażenie, że zaglądam do świata, z którego nie chcę jeszcze wychodzić.
A przy tym wszystkim dostajemy oczywiście romans. Pełen napięcia, emocji i momentów, w których człowiek tylko przewraca kolejną stronę, bo absolutnie musi wiedzieć, co będzie dalej. Relacja Rhetta i Summer rozwija się w sposób, który naprawdę chciałam obserwować.
Chciałabym móc jeszcze raz wejść do Chestnut Springs bez znajomości historii. Poznać Rhetta i Summer od początku, obserwować ich pierwsze spotkania i jeszcze raz przeżywać wszystkie te emocje.
I właśnie dlatego wiem, że ta seria może być dla mnie niebezpieczna. Bo jeśli każda kolejna para będzie miała w sobie tyle charakteru co Rhett i Summer, istnieje spore ryzyko, że naprawdę nie będę chciała opuszczać tego rancza.
Elsie Silver, ostrzegam: chcę więcej.
Post nie powstał we współpracy



Dawno już nie czytałam kowbojskich romansów. W sumie to na ten mogłabym się skusić. ;)
OdpowiedzUsuńCudownie czyta się recenzję pisaną z tak prawdziwą pasją, bo te emocje po prostu udzielają się czytelnikowi. Pięknie ujęłaś to, jak dobrze napisane postaci i dopracowany klimat potrafią całkowicie wciągnąć człowieka w swój świat i zostać w głowie na tak długo. Aż nabiera się ochoty, żeby samej zajrzeć na to ranczo i przekonać się, czym tak mocno Cię urzekli.
OdpowiedzUsuń