Dzisiaj post nie jest recenzją. Nie będzie także notką o autorze. Nic z tych rzeczy. Niedługo przygotuję podsumowanie miesiąca, na razie nie mam czasu zabrać się za to, ale w końcu dodam. Obiecuję.
Proszę, odpowiedzcie na pytanie na dole.
Powracając do tematu postu. Tak, skończyłam drugą książkę. Opowiadań napisałam w życiu bardzo wiele i jestem zadowolona z tego, że uczyłam się na błędach. Kiedy byłam skupiona na wydawaniu 365 Dni. Zobaczymy się znów, pisałam już FEAR.
O czym?
Strach - jedna z podstawowych cech pierwotnych (nie tylko ludzka) mających swe źródło w instynkcie przetrwania.
Aby zapanować nad człowiekiem, trzeba sprawić, by zaczął się bać.
Niech nienawidzą. Byleby się bali.
W niej był strach.
W nim była obsesja.
"Nigdy mnie nie zostawisz, Valerie. Na zawsze będziesz tylko moja".
Valerie przeprowadza się z rodzicami do Seattle, gdzie ojciec otwiera nowe biuro architektoniczne. Wśród nowych znajomych, których poznaje, znajduje się William. Na przekór nieidealny. Mający podporządkowane dzielnice Seattle, wygrywający nielegalne walki. Dlaczego grzeczna dziewczyna z dobrego domu, interesuje się takim chłopakiem? William ma dar przekonywania ludzi i fałszowania rzeczywistości. Jego celem było złamanie psychiki Valerie.
Obsesja. Chora, wzrastająca każdego dnia. Nie pozwalająca mu dobrze funkcjonować.
Agresja. Zawsze silniejsza. Mocne ciosy, wygrana nad przeciwnikiem.
Miłość. Bezgraniczna, ale zbyt niebezpieczna, aby mogła istnieć.
Nie jestem w stanie dokładnie Wam opisać tego opowiadania. Ma w sobie bardzo dużo wątków. Nie tylko historia Williama i Valerie jest istotna, ale także i jego brata – Damona oraz przyjaciółki Val – Alyssy.
Książka sama w sobie jest ewidentnie Psycho. Do końca William pozostaje nie zmieniony, co mnie cieszy. Przeważnie zły bohater staje się idealny, dobry, kochany. Udało mi się utrzymać jego nietypowy charakter i jestem zadowolona.
Skąd pomysł?
Pomysł narodził się po kolejnym obejrzeniu filmu FEAR. Jest to moja inspiracja, jednak starałam się nie kopiować fabuły i sądzę, że się udało. Ta książka jest dostępna na Wattpadzie w wersji fanfiction, zawierającej błędy, za które zabrałam się już, przerabiając FEAR na historię Williama i Valerie. Pierwotnie był to Louis i Maybelly.
Zwiastuny
Spojlery
"Wymierzył prawego sierpowego prosto w twarz Badgleya i pod wpływem ogromnej siły, głowa bruneta obróciła się w bok. Z ust publiczności wydobyło się krótkie "uuu", kiedy krew popłynęła z wargi chłopaka. Otarł przedramieniem usta, patrząc gniewnie na niebieskookiego, w którym furia powoli się budziła, a adrenalina zaczynała płynąć w jego żyłach. Nim Wren zdążył się zorientować, poleciała na niego fala uderzeń, mocnych i precyzyjnych, bo właśnie z tego słynął Shadow. Nigdy nie odpuszczał, a w tym momencie miał Badgleya w garści i wiedział, że był na zwycięskiej pozycji. Kiedy okładał swojego rywala, kątem oka dostrzegł drobną szatynkę, która stała blisko ringu. Zakrywała dłonią oczy i spomiędzy rozszerzonych palców, oglądała całe widowisko. Wren wykorzystał jego nieuwagę i kontratakował, przez co William został odepchnięty i prawie wylądował na deskach. Stracił na moment równowagę, sam nie mogąc w to uwierzyć. Co się właśnie, kurwa, stało? – pomyślał ze złością. Zapatrzył się, kiedy musiał myśleć o walce! Wściekły na siebie, a jeszcze bardziej na Wrena, znów rozpoczął serię ciosów, okładając żebra rywala. Uderzył go, później kolejny raz i kolejny i kolejny. Nie mógł nad sobą zapanować, wyładowywał na nim swoje emocje, których było wiele. Najwięcej tych złych. Skumulował cały gniew i tym walczył. W podświadomości pragnął nie tylko wygranej, ale i pewności, że Wren będzie czuł do niego strach. Chciał, żeby bał się jak mała, bezbronna dziewczynka, której trzęsły się kolana. Właśnie tak sobie to wyobrażał, a ta wizja napędzała go coraz bardziej. Wszystko słyszał jak za mgłą. Ktoś wrzeszczał jego imię, ktoś inny próbował go odsunąć od przeciwnika, jednak nadal bił wroga po twarzy, szarpiąc się z rękoma owiniętymi wokół ramion. Nie mógł ujrzeć twarzy Badgleya, bowiem cała była we krwi, spływała po skroni, górnej i dolnej wardze. William kolejny raz osiągnął czego chciał, widział zbliżającą się porażkę przeciwnika. Chciał go zabić, tak tego pragnął… Nim zadał ostateczny cios, ktoś unieruchomił jego ręce, zawzięcie i nieustępliwe, tym razem nie mógł się wyrwać i znów zaatakować."
"Podszedł do białej ściany, zniszczonej od ciosów, jakie czasem zadawał w furii. Na wielu rzeczach w pokoju zdążył się już wyżyć i ledwo się trzymały, tak jak półka nad łóżkiem i drzwi od szafy, urwane i przechylone. Krzesło, które chybotało się na nogach, po tym jak miesiąc temu rzucił nim w ścianę… Na niej wisiało kilka zdjęć, od paru dni stały się dla Williama obiektem największych westchnień. To te zdjęcia były powodem dla których Val nie mogła tutaj przyjść. Przedstawiały ją w różnych porach dniach. Było ich jak na razie kilka, ale William dopiero zaczął je tu umieszczać. Zamierzał poszerzyć kolekcje z kolejnymi dniami.
Niektóre przedstawiały Valerie wraz z przyjaciółmi. Niektóre ją samą. Wszystkie zostały zrobione z ukrycia, tak by nigdy się nie dowiedziała, że William ją śledzi. Przesunął palcami po fotografii i zwilżył językiem dolną wargę. Czuł przypływ euforii, gdy patrzył na jej anielską twarz. Tak jakby był po zażyciu ekstazy. Wszędzie istniała tylko Valerie. Niedługo jego..."
Mam nadzieję, że zapoznaliście się z całym postem.
Teraz pytanie do was.
CO SĄDZICIE O FEAR? O POMYŚLĘ. CZY WAS ZACHĘCA DO PRZECZYTANIA?




