
1. Ana Steele. (50 Twarzy Greya)
Czytałam Pięćdziesiąt Twarzy Greya więcej niż dwa razy. Nigdy nie uważałam, że to dobra książka, ale kiedy byłam w gimnazjum, była popularna i jakimś cudem do niej wracałam. Ale! zauważałam bardzo dużo błędów i głupot. Zwłaszcza zwróciłam uwagę na Anastasię, która okazała się, nie tyle co głupia, ale dziecinna, naiwna i pusta. Nie wiem, co ona miała w głowie, najwidoczniej nic. Autorka wykreowała ją na bardzo płytką postać.
Najbardziej bawiło mnie, jak gadała ze swoją wewnętrzną boginią.
Najgłupszy dialog w książce? Nie można wybrac jednego, jest ich zbyt dużo, ale podam przykład:
"– [...]Chodź, chcę ci pokazać swój pokój zabaw.
Otwieram szeroko buzię. Pieprzy się ostro! Cholera, to brzmi tak... podniecająco. Ale dlaczego mamy oglądać pokój zabaw?
– Chcesz pograć na Xboksie? – pytam."
Głupia, czy palcem robiona, bo nie rozumiem za bardzo. To miało być pewnie zabawne, a raczej pokazało jak tępa jest bohaterka. Zastanawiam się, co w niej widział Christian i to chyba pozostanie zagadką.

2. Tessa Young. (After)
Och, Boże, dlaczego to w ogóle powstało? Przerysowana Ana, trochę przerobiona, ale wciąż ta sama Ana Steele z Greya. Na dodatek studiująca LITERATURĘ ANGIELSKĄ, nie ma innego kierunku, prawda? To koniecznie musi być akurat literatura! Równie naiwna, mdła, niezdecydowana i dziecinna, co bohaterka nr 1. Bo, to co zrobiła wobec Hardina i to, że mu wybaczyła (nie powiem co), to szczyt głupoty. A to, że zamieszkali razem po dwóch miesiącach znajomości, zwaliło mnie z nóg. Wiecie, że ona nawet nie przeczytała UMOWY, którą podpisywała pod wynajem? Chryste, kto to strugał?

3. Bella Swan. (Zmierzch)
Bardzo lubię Zmierzch i wiele razy o tym wspominałam. To jednak nie zmienia faktu, że Bella nie była zbyt dobrą postacią. Często mnie irytowała i była taka... Trochę jak poprzedniczki, zresztą E.L. James inspirowała się Zmierzchem, więc nie dziwię się, że istnieją podobieństwa. Natomiast Todd wzięła wiele z Greya i tak powstała kolejna kopia Zmierzchu. Wszystkie trzy postacie są podobne, wręcz... takie same. Jeszcze to niezdecydowanie Belli między Edwardem i Jacobem. Chciała mieć ciastko i zjeść ciastko.
Ps. Kocham Kristen Stewart, ale nie w tym filmie. XD
4. Anna Spencer. (Nic do stracenia)
Bohaterka książki "Nic do stracenia". Uważam, że ta książka w ogóle nie powinna powstać, bo jest tak fatalnie niedopracowana. Wracając do bohaterki... Nie wiem, czy ona jest taką kretynką, czy... Nawet brakuje mi słów. Dziewczyna przeszła wiele, została pokazana jako zbuntowana, zamknięta w sobie i nie dająca się dotknąć. To czemu, do cholery, idzie do łóżka z facetem, którego zna trzy dni? Jej początkowe opisy przyniosły mi na myśl słowa "NIE MÓW DO MNIE TERAZ", ale jak widać niedługo wytrzymała w tym postanowieniu.
5. Greta. (przyrodni brat)
Postać z Przyrodniego Brata. Naprawdę zastanawiam się, co ona w sobie miała, co mogłoby przyciągnąć do siebie Eleca, ale na nic nie wpadłam. Kompletnie pusta postać, nie mająca żadnych barw, żadnych ciekawych faktów. Była cieniem w książce. Jakąś dziecinną i naiwną nastolatką, która ma zboczone myśli i pragnie "złego chłopca". To brzmiało trochę jak piosenka Zenka Martyniuka, a tekst jej to "I chcę cię bardzo i nie mogę mieć".