sobota, grudnia 31, 2016

3 NAJLEPSZE KSIĄŻKI TEGO ROKU, czyli podsumowanie 2016.


Fajnie jest dodać taki post. Szczerze Wam powiem, że to był blog lifestylowy, który przejęłam i zrobiłam z niego bloga o książkach.
Z każdym miesiącem przybywa tutaj coraz więcej komentujących, obserwujących! Świetnie, bardzo się cieszę z tego, że zostajecie, znajdujecie tutaj miejsce dla siebie. 

Prowadzenie blogów od zawsze sprawiało mi radość. Nawet wtedy, gdy jedynie wstawiałam rozdziały kolejnych opowiadań. Teraz nieco zmieniłam styl i wstawiam recenzję. O tak. Koniec tej gadaniny. Przechodzimy do rankingu trzech najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku.


zanim się pojawiłeś. [Jojo Moyes]
Och, Boże, kocham tę książkę całym sercem. Uwielbiam Louise i Williama. Przede wszystkim ta historia porusza wiele ciężkich tematów. Pisana jest bardzo swobodnym stylem, lekko się czyta. Płakałam, płakałam i płakałam. Na pewno niedługo wrócę do Zanim się pojawiłeś. 
Muszę dodać, że film również stał się jednym z moich ulubionych filmów.

kiedy odszedłeś. [Jojo Moyes]
Kontynuacja okazała się bardzo trafna. Zabrakło Willa, to oczywiste, ale jednak książka wciąż tak samo dobra. Podobali mi się nowi bohaterowie i nowe problemy Lou. Zdecydowanie chcę ekranizacji.

teraz będzie inaczej. [Linda Miller]
Zabawna historia, która została mi w pamięci. Cieszę się, że ta książka trafiła do moich rąk. Przeżyłam ciekawą przygodę, choć nie za długą. Nie jest to książka bardzo wysokich lotów, ale potrafi umilić czas i zaciekawić. A przecież o to chodzi.



Wydarzenia
Myślę, że taką najważniejszą dla mnie sprawą, która wydarzyła się w tym roku jest wydanie książki. 365 dni. Zobaczymy się znów jest w moich rękach od kilku miesięcy i naprawdę to coś niesamowitego, kiedy mając kontakt z czytelnikami, wiem, co sądzą o książce, odpowiadają na moje szczegółowe pytania... To wszystko wydaje się takie niemożliwe. Spełniłam swoje marzenie. I chociaż ta książka była pisana, gdy miałam zaledwie 15 lat, moje poglądy były naiwne, to dobrze widzieć pozytywne opinie osób, którym historia Lullaby i Louisa pozostawiła kilka wspomnień.
Dziękuję za to wszystko mamie i Louisowi. I wierzę, że kiedyś go spotkam, by osobiście mógł usłyszeć te słowa.


Na pewno chciałabym pisać jeszcze więcej. Chciałabym czytać jeszcze więcej, ale nie wierzę, że rok 2017 będzie przełomem w moim życiu. Będzie zwykłym rokiem.
Jednakże życzę Wam udanego Sylwestra oraz dobrego Nowego Roku. Spełnijcie własne cele i marzenia. Niech wszystko się powiedzie!

środa, grudnia 28, 2016

Wypadki małżeńskie. Jak można zniszczyć drugą osobę? [Recenzja]

Książka stała na mojej półce od kilkunastu dni, ale miałam do nadrobienia inne lektury i nie mogłam po nią sięgnąć. W końcu się udało i mam to za sobą. Teraz przedstawię Wam moją opinię na temat Wypadków małżeńskich. 

Tytuł: Wypadki Małżeńskie. Autor: Randy Susan Meyers.
Opis: Cała prawda o ciemniejszej stronie małżeństwa i o tym, jak rodzina radzi sobie z nadzwyczajnym kryzysem.
Maddy jest pracownikiem socjalnym i stara się pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem trójki dzieci i obowiązkami żony. Jej mąż Ben raz po raz wybucha wściekłą złością.
Maddy jest rozdarta: czy ma chodzić wokół męża na paluszkach, czy też dla dobra dzieci zachować pewność siebie.
W rodzinie istnieje krucha równowaga. Pewnego deszczowego dnia Maddy wsiada z Benem do samochodu. Wybuchowy temperament męża sprawia, że dochodzi do wypadku, po którym Maddy ląduje w szpitalu. To początek zmian w jej życiu.
Meyers z sercem powieściopisarki i uporem dziennikarki śledczej bezbłędnie opisuje ewolucję i konsekwencje przemocy emocjonalnej. Jest mistrzynią perspektywy, wnikliwie pojmującą naturę ludzką.


Pierwsze wrażenie
Biorąc się za tą książkę, myślałam, że bardziej mnie wciągnie. Jednak trochę się zawiodłam. Okej, Meyers pisze dobrze, nawet bardzo dobrze, ale czułam niedosyt i lekkie znużenie już po pierwszych rozdziałach. Opis życia rodziny nieco mnie nudził. Do ostatniej strony miałam nadzieję, że się pobudzę. Rozumiecie, w książce działo się bardzo dużo rzeczy, a jednak to nie było to.

Styl pisania
Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Styl pisania autorki przypada czytelnikowi do gustu. Jedno co mi nie odpowiadało to perspektywa trzecioosobowa, którą nie za bardzo lubię, ale i to dałam radę ścierpieć. Może czasem w pewnych momentach chciałam przeczytać więcej opisów, a one nagle się urywały. Wtedy byłam rozczarowana. 

Zaciekawienie
Wiadomo, rodzinna sielanka. Przedstawienie bohaterów i ich losów. Apodyktyczny mąż, łatwo wpadający w złość i uległa mu żona, a także trójka dzieci, która musi znosić wszelkie awantury i kłótnie, nie za bardzo rozumiejąc, co się dzieje. 
Nie będzie tajemnicą, jeśli powiem, że w książce Maddy ma wypadek. Po tym zdarzeniu Ben, jej mąż, nieco zmienia nastawienie do wszystkiego, czuje się winny, bo w pewnym sensie, jest. Obowiązki spadają na barki dopiero czternastoletniej Emmy. Co chwila się coś dzieje. Jak nie zdrada Bena, to Emma i jej chłopak. A jednak i tak nie poruszyło mnie to zupełnie. Emocje bohaterów wydawały mi się stałe. Nie znalazłam punktu zaczepienia. Nie czułam się zaciekawiona. 
Jednym słowem: monotonność.

Kreowanie bohaterów
Chyba najbardziej żywą postacią w tej książce, była Emma. Moim zdaniem to ona zasłużyła tutaj na pochwalę. Była dzielną dziewczyną, która sprzątała, gotowała i zajmowała się rodzeństwem, chodząc także do szkoły.
Ben za to był skurczysynem, wrednym i złośliwym człowiekiem, który uważał, że zasługuje na wszystko. 
Maddy większą część książki przespała w śpiączce, ale ona również nie zostawiła śladu w mojej pamięci. Nie są to bohaterowie, którzy mnie poruszyli. 
Wiało nudą.

Podsumowując
Ksiązka nie jest źle napisana. jest w porządku. Jeśli ktoś lubi takie tematy, to proszę bardzo, niech czyta. Ja się czuję zniechęcona do tej autorki i raczej po nic więcej od niej, nie sięgnę.

Za egzemplarz dziękuję Bussines and Culture. 

sobota, grudnia 31, 2016

3 NAJLEPSZE KSIĄŻKI TEGO ROKU, czyli podsumowanie 2016.


Fajnie jest dodać taki post. Szczerze Wam powiem, że to był blog lifestylowy, który przejęłam i zrobiłam z niego bloga o książkach.
Z każdym miesiącem przybywa tutaj coraz więcej komentujących, obserwujących! Świetnie, bardzo się cieszę z tego, że zostajecie, znajdujecie tutaj miejsce dla siebie. 

Prowadzenie blogów od zawsze sprawiało mi radość. Nawet wtedy, gdy jedynie wstawiałam rozdziały kolejnych opowiadań. Teraz nieco zmieniłam styl i wstawiam recenzję. O tak. Koniec tej gadaniny. Przechodzimy do rankingu trzech najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku.


zanim się pojawiłeś. [Jojo Moyes]
Och, Boże, kocham tę książkę całym sercem. Uwielbiam Louise i Williama. Przede wszystkim ta historia porusza wiele ciężkich tematów. Pisana jest bardzo swobodnym stylem, lekko się czyta. Płakałam, płakałam i płakałam. Na pewno niedługo wrócę do Zanim się pojawiłeś. 
Muszę dodać, że film również stał się jednym z moich ulubionych filmów.

kiedy odszedłeś. [Jojo Moyes]
Kontynuacja okazała się bardzo trafna. Zabrakło Willa, to oczywiste, ale jednak książka wciąż tak samo dobra. Podobali mi się nowi bohaterowie i nowe problemy Lou. Zdecydowanie chcę ekranizacji.

teraz będzie inaczej. [Linda Miller]
Zabawna historia, która została mi w pamięci. Cieszę się, że ta książka trafiła do moich rąk. Przeżyłam ciekawą przygodę, choć nie za długą. Nie jest to książka bardzo wysokich lotów, ale potrafi umilić czas i zaciekawić. A przecież o to chodzi.



Wydarzenia
Myślę, że taką najważniejszą dla mnie sprawą, która wydarzyła się w tym roku jest wydanie książki. 365 dni. Zobaczymy się znów jest w moich rękach od kilku miesięcy i naprawdę to coś niesamowitego, kiedy mając kontakt z czytelnikami, wiem, co sądzą o książce, odpowiadają na moje szczegółowe pytania... To wszystko wydaje się takie niemożliwe. Spełniłam swoje marzenie. I chociaż ta książka była pisana, gdy miałam zaledwie 15 lat, moje poglądy były naiwne, to dobrze widzieć pozytywne opinie osób, którym historia Lullaby i Louisa pozostawiła kilka wspomnień.
Dziękuję za to wszystko mamie i Louisowi. I wierzę, że kiedyś go spotkam, by osobiście mógł usłyszeć te słowa.


Na pewno chciałabym pisać jeszcze więcej. Chciałabym czytać jeszcze więcej, ale nie wierzę, że rok 2017 będzie przełomem w moim życiu. Będzie zwykłym rokiem.
Jednakże życzę Wam udanego Sylwestra oraz dobrego Nowego Roku. Spełnijcie własne cele i marzenia. Niech wszystko się powiedzie!

środa, grudnia 28, 2016

Wypadki małżeńskie. Jak można zniszczyć drugą osobę? [Recenzja]

Książka stała na mojej półce od kilkunastu dni, ale miałam do nadrobienia inne lektury i nie mogłam po nią sięgnąć. W końcu się udało i mam to za sobą. Teraz przedstawię Wam moją opinię na temat Wypadków małżeńskich. 

Tytuł: Wypadki Małżeńskie. Autor: Randy Susan Meyers.
Opis: Cała prawda o ciemniejszej stronie małżeństwa i o tym, jak rodzina radzi sobie z nadzwyczajnym kryzysem.
Maddy jest pracownikiem socjalnym i stara się pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem trójki dzieci i obowiązkami żony. Jej mąż Ben raz po raz wybucha wściekłą złością.
Maddy jest rozdarta: czy ma chodzić wokół męża na paluszkach, czy też dla dobra dzieci zachować pewność siebie.
W rodzinie istnieje krucha równowaga. Pewnego deszczowego dnia Maddy wsiada z Benem do samochodu. Wybuchowy temperament męża sprawia, że dochodzi do wypadku, po którym Maddy ląduje w szpitalu. To początek zmian w jej życiu.
Meyers z sercem powieściopisarki i uporem dziennikarki śledczej bezbłędnie opisuje ewolucję i konsekwencje przemocy emocjonalnej. Jest mistrzynią perspektywy, wnikliwie pojmującą naturę ludzką.


Pierwsze wrażenie
Biorąc się za tą książkę, myślałam, że bardziej mnie wciągnie. Jednak trochę się zawiodłam. Okej, Meyers pisze dobrze, nawet bardzo dobrze, ale czułam niedosyt i lekkie znużenie już po pierwszych rozdziałach. Opis życia rodziny nieco mnie nudził. Do ostatniej strony miałam nadzieję, że się pobudzę. Rozumiecie, w książce działo się bardzo dużo rzeczy, a jednak to nie było to.

Styl pisania
Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Styl pisania autorki przypada czytelnikowi do gustu. Jedno co mi nie odpowiadało to perspektywa trzecioosobowa, którą nie za bardzo lubię, ale i to dałam radę ścierpieć. Może czasem w pewnych momentach chciałam przeczytać więcej opisów, a one nagle się urywały. Wtedy byłam rozczarowana. 

Zaciekawienie
Wiadomo, rodzinna sielanka. Przedstawienie bohaterów i ich losów. Apodyktyczny mąż, łatwo wpadający w złość i uległa mu żona, a także trójka dzieci, która musi znosić wszelkie awantury i kłótnie, nie za bardzo rozumiejąc, co się dzieje. 
Nie będzie tajemnicą, jeśli powiem, że w książce Maddy ma wypadek. Po tym zdarzeniu Ben, jej mąż, nieco zmienia nastawienie do wszystkiego, czuje się winny, bo w pewnym sensie, jest. Obowiązki spadają na barki dopiero czternastoletniej Emmy. Co chwila się coś dzieje. Jak nie zdrada Bena, to Emma i jej chłopak. A jednak i tak nie poruszyło mnie to zupełnie. Emocje bohaterów wydawały mi się stałe. Nie znalazłam punktu zaczepienia. Nie czułam się zaciekawiona. 
Jednym słowem: monotonność.

Kreowanie bohaterów
Chyba najbardziej żywą postacią w tej książce, była Emma. Moim zdaniem to ona zasłużyła tutaj na pochwalę. Była dzielną dziewczyną, która sprzątała, gotowała i zajmowała się rodzeństwem, chodząc także do szkoły.
Ben za to był skurczysynem, wrednym i złośliwym człowiekiem, który uważał, że zasługuje na wszystko. 
Maddy większą część książki przespała w śpiączce, ale ona również nie zostawiła śladu w mojej pamięci. Nie są to bohaterowie, którzy mnie poruszyli. 
Wiało nudą.

Podsumowując
Ksiązka nie jest źle napisana. jest w porządku. Jeśli ktoś lubi takie tematy, to proszę bardzo, niech czyta. Ja się czuję zniechęcona do tej autorki i raczej po nic więcej od niej, nie sięgnę.

Za egzemplarz dziękuję Bussines and Culture.