środa, grudnia 28, 2016

Wypadki małżeńskie. Jak można zniszczyć drugą osobę? [Recenzja]

Książka stała na mojej półce od kilkunastu dni, ale miałam do nadrobienia inne lektury i nie mogłam po nią sięgnąć. W końcu się udało i mam to za sobą. Teraz przedstawię Wam moją opinię na temat Wypadków małżeńskich. 

Tytuł: Wypadki Małżeńskie. Autor: Randy Susan Meyers.
Opis: Cała prawda o ciemniejszej stronie małżeństwa i o tym, jak rodzina radzi sobie z nadzwyczajnym kryzysem.
Maddy jest pracownikiem socjalnym i stara się pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem trójki dzieci i obowiązkami żony. Jej mąż Ben raz po raz wybucha wściekłą złością.
Maddy jest rozdarta: czy ma chodzić wokół męża na paluszkach, czy też dla dobra dzieci zachować pewność siebie.
W rodzinie istnieje krucha równowaga. Pewnego deszczowego dnia Maddy wsiada z Benem do samochodu. Wybuchowy temperament męża sprawia, że dochodzi do wypadku, po którym Maddy ląduje w szpitalu. To początek zmian w jej życiu.
Meyers z sercem powieściopisarki i uporem dziennikarki śledczej bezbłędnie opisuje ewolucję i konsekwencje przemocy emocjonalnej. Jest mistrzynią perspektywy, wnikliwie pojmującą naturę ludzką.


Pierwsze wrażenie
Biorąc się za tą książkę, myślałam, że bardziej mnie wciągnie. Jednak trochę się zawiodłam. Okej, Meyers pisze dobrze, nawet bardzo dobrze, ale czułam niedosyt i lekkie znużenie już po pierwszych rozdziałach. Opis życia rodziny nieco mnie nudził. Do ostatniej strony miałam nadzieję, że się pobudzę. Rozumiecie, w książce działo się bardzo dużo rzeczy, a jednak to nie było to.

Styl pisania
Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Styl pisania autorki przypada czytelnikowi do gustu. Jedno co mi nie odpowiadało to perspektywa trzecioosobowa, którą nie za bardzo lubię, ale i to dałam radę ścierpieć. Może czasem w pewnych momentach chciałam przeczytać więcej opisów, a one nagle się urywały. Wtedy byłam rozczarowana. 

Zaciekawienie
Wiadomo, rodzinna sielanka. Przedstawienie bohaterów i ich losów. Apodyktyczny mąż, łatwo wpadający w złość i uległa mu żona, a także trójka dzieci, która musi znosić wszelkie awantury i kłótnie, nie za bardzo rozumiejąc, co się dzieje. 
Nie będzie tajemnicą, jeśli powiem, że w książce Maddy ma wypadek. Po tym zdarzeniu Ben, jej mąż, nieco zmienia nastawienie do wszystkiego, czuje się winny, bo w pewnym sensie, jest. Obowiązki spadają na barki dopiero czternastoletniej Emmy. Co chwila się coś dzieje. Jak nie zdrada Bena, to Emma i jej chłopak. A jednak i tak nie poruszyło mnie to zupełnie. Emocje bohaterów wydawały mi się stałe. Nie znalazłam punktu zaczepienia. Nie czułam się zaciekawiona. 
Jednym słowem: monotonność.

Kreowanie bohaterów
Chyba najbardziej żywą postacią w tej książce, była Emma. Moim zdaniem to ona zasłużyła tutaj na pochwalę. Była dzielną dziewczyną, która sprzątała, gotowała i zajmowała się rodzeństwem, chodząc także do szkoły.
Ben za to był skurczysynem, wrednym i złośliwym człowiekiem, który uważał, że zasługuje na wszystko. 
Maddy większą część książki przespała w śpiączce, ale ona również nie zostawiła śladu w mojej pamięci. Nie są to bohaterowie, którzy mnie poruszyli. 
Wiało nudą.

Podsumowując
Ksiązka nie jest źle napisana. jest w porządku. Jeśli ktoś lubi takie tematy, to proszę bardzo, niech czyta. Ja się czuję zniechęcona do tej autorki i raczej po nic więcej od niej, nie sięgnę.

Za egzemplarz dziękuję Bussines and Culture. 

8 komentarzy:

  1. Nie lubię czytać monotonnych książek, wolę akcję lub cokolwiek, co byłoby w stanie mnie zaciekawić.
    Pozdrawiam! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, ze książka jest tak monotonna...

    OdpowiedzUsuń
  3. A zapowiadało się ciekawie. Ale skoro jest własnie taka, to chyba sobie podaruję

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż...po książkę raczej nie sięgnę. Od samego początku mnie nie ciekawiła (tak btw. to pierwszy raz o niej słyszę xD), a po twojej opinii widzę, że nie warto po nią sięgać :/ Szkoda, że ci się ne spodobała :( Zazwyczaj, nawet jak ktoś nie zachwala książki to i tak po nią czasem sama sięgnę, by przekonać się o mojej opinii, ale w tym przypadku tak nie będzie, gdyż jest to historia w kompletnie nie moich klimatach :P
    Buziaki :*
    Zapraszam na recenzję Bogini oceanu: http://pomiedzy-wersami.blogspot.com/2016/12/bogini-oceanu.html#more
    Zapraszam również na moje wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/1380913855275904/
    Tutaj dowiesz się o nim troszkę więcej: http://pomiedzy-wersami.blogspot.com/2016/12/rok-2017-rokiem-73-ksiazek.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro monotonna, to na pewno nie sięgnę. No i muszę w końcu nadrobić czytanie zakupionych w tym roku książek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro odczuwałaś lekkie znużenie w trakcie lektury, to ja jednak dam sobie spokój z tą książką, bo nie chcę się rozczarować.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakbym nie czytała Twojej recenzji a skupiła sie przede wszystkim na okładce i tytule to przypuszczałabym że jest to bardzo ciekawa, godna przeczytania ksiazka, ktora ukazuje powszechny nam problem, czyli niezgode i zdrady w malzenstwie. Twoja recenzja jednak nie brzmi zachęcająco i skutecznie mnie odstraszyla. Ja tez strasznie nie lubie jak ksiazka nie wzbudza zadnych emocji, a bohaterowie nie wzbudzaja sympatii. Ale popatrz, pierwsze wrażenie miałyśmy podobne! :d
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo tej monotonii mogłabym kiedyś spróbować.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz, na pewno będzie on odwzajemniony w wolnej chwili.
Nie bawie się w obs za obs ale wchodzę na blogi obserwujących i komentuje(obserwuje jesli mi się podobają i jestem stałym czytelnikiem)

środa, grudnia 28, 2016

Wypadki małżeńskie. Jak można zniszczyć drugą osobę? [Recenzja]

Książka stała na mojej półce od kilkunastu dni, ale miałam do nadrobienia inne lektury i nie mogłam po nią sięgnąć. W końcu się udało i mam to za sobą. Teraz przedstawię Wam moją opinię na temat Wypadków małżeńskich. 

Tytuł: Wypadki Małżeńskie. Autor: Randy Susan Meyers.
Opis: Cała prawda o ciemniejszej stronie małżeństwa i o tym, jak rodzina radzi sobie z nadzwyczajnym kryzysem.
Maddy jest pracownikiem socjalnym i stara się pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem trójki dzieci i obowiązkami żony. Jej mąż Ben raz po raz wybucha wściekłą złością.
Maddy jest rozdarta: czy ma chodzić wokół męża na paluszkach, czy też dla dobra dzieci zachować pewność siebie.
W rodzinie istnieje krucha równowaga. Pewnego deszczowego dnia Maddy wsiada z Benem do samochodu. Wybuchowy temperament męża sprawia, że dochodzi do wypadku, po którym Maddy ląduje w szpitalu. To początek zmian w jej życiu.
Meyers z sercem powieściopisarki i uporem dziennikarki śledczej bezbłędnie opisuje ewolucję i konsekwencje przemocy emocjonalnej. Jest mistrzynią perspektywy, wnikliwie pojmującą naturę ludzką.


Pierwsze wrażenie
Biorąc się za tą książkę, myślałam, że bardziej mnie wciągnie. Jednak trochę się zawiodłam. Okej, Meyers pisze dobrze, nawet bardzo dobrze, ale czułam niedosyt i lekkie znużenie już po pierwszych rozdziałach. Opis życia rodziny nieco mnie nudził. Do ostatniej strony miałam nadzieję, że się pobudzę. Rozumiecie, w książce działo się bardzo dużo rzeczy, a jednak to nie było to.

Styl pisania
Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Styl pisania autorki przypada czytelnikowi do gustu. Jedno co mi nie odpowiadało to perspektywa trzecioosobowa, którą nie za bardzo lubię, ale i to dałam radę ścierpieć. Może czasem w pewnych momentach chciałam przeczytać więcej opisów, a one nagle się urywały. Wtedy byłam rozczarowana. 

Zaciekawienie
Wiadomo, rodzinna sielanka. Przedstawienie bohaterów i ich losów. Apodyktyczny mąż, łatwo wpadający w złość i uległa mu żona, a także trójka dzieci, która musi znosić wszelkie awantury i kłótnie, nie za bardzo rozumiejąc, co się dzieje. 
Nie będzie tajemnicą, jeśli powiem, że w książce Maddy ma wypadek. Po tym zdarzeniu Ben, jej mąż, nieco zmienia nastawienie do wszystkiego, czuje się winny, bo w pewnym sensie, jest. Obowiązki spadają na barki dopiero czternastoletniej Emmy. Co chwila się coś dzieje. Jak nie zdrada Bena, to Emma i jej chłopak. A jednak i tak nie poruszyło mnie to zupełnie. Emocje bohaterów wydawały mi się stałe. Nie znalazłam punktu zaczepienia. Nie czułam się zaciekawiona. 
Jednym słowem: monotonność.

Kreowanie bohaterów
Chyba najbardziej żywą postacią w tej książce, była Emma. Moim zdaniem to ona zasłużyła tutaj na pochwalę. Była dzielną dziewczyną, która sprzątała, gotowała i zajmowała się rodzeństwem, chodząc także do szkoły.
Ben za to był skurczysynem, wrednym i złośliwym człowiekiem, który uważał, że zasługuje na wszystko. 
Maddy większą część książki przespała w śpiączce, ale ona również nie zostawiła śladu w mojej pamięci. Nie są to bohaterowie, którzy mnie poruszyli. 
Wiało nudą.

Podsumowując
Ksiązka nie jest źle napisana. jest w porządku. Jeśli ktoś lubi takie tematy, to proszę bardzo, niech czyta. Ja się czuję zniechęcona do tej autorki i raczej po nic więcej od niej, nie sięgnę.

Za egzemplarz dziękuję Bussines and Culture. 

8 komentarzy:

  1. Nie lubię czytać monotonnych książek, wolę akcję lub cokolwiek, co byłoby w stanie mnie zaciekawić.
    Pozdrawiam! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, ze książka jest tak monotonna...

    OdpowiedzUsuń
  3. A zapowiadało się ciekawie. Ale skoro jest własnie taka, to chyba sobie podaruję

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż...po książkę raczej nie sięgnę. Od samego początku mnie nie ciekawiła (tak btw. to pierwszy raz o niej słyszę xD), a po twojej opinii widzę, że nie warto po nią sięgać :/ Szkoda, że ci się ne spodobała :( Zazwyczaj, nawet jak ktoś nie zachwala książki to i tak po nią czasem sama sięgnę, by przekonać się o mojej opinii, ale w tym przypadku tak nie będzie, gdyż jest to historia w kompletnie nie moich klimatach :P
    Buziaki :*
    Zapraszam na recenzję Bogini oceanu: http://pomiedzy-wersami.blogspot.com/2016/12/bogini-oceanu.html#more
    Zapraszam również na moje wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/1380913855275904/
    Tutaj dowiesz się o nim troszkę więcej: http://pomiedzy-wersami.blogspot.com/2016/12/rok-2017-rokiem-73-ksiazek.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro monotonna, to na pewno nie sięgnę. No i muszę w końcu nadrobić czytanie zakupionych w tym roku książek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro odczuwałaś lekkie znużenie w trakcie lektury, to ja jednak dam sobie spokój z tą książką, bo nie chcę się rozczarować.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakbym nie czytała Twojej recenzji a skupiła sie przede wszystkim na okładce i tytule to przypuszczałabym że jest to bardzo ciekawa, godna przeczytania ksiazka, ktora ukazuje powszechny nam problem, czyli niezgode i zdrady w malzenstwie. Twoja recenzja jednak nie brzmi zachęcająco i skutecznie mnie odstraszyla. Ja tez strasznie nie lubie jak ksiazka nie wzbudza zadnych emocji, a bohaterowie nie wzbudzaja sympatii. Ale popatrz, pierwsze wrażenie miałyśmy podobne! :d
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo tej monotonii mogłabym kiedyś spróbować.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz, na pewno będzie on odwzajemniony w wolnej chwili.
Nie bawie się w obs za obs ale wchodzę na blogi obserwujących i komentuje(obserwuje jesli mi się podobają i jestem stałym czytelnikiem)