czwartek, września 17, 2026

Mroki Albionu - fascynująca podróż do świata legend



Marta Dziok-Kaczyńska
Wydawnictwo Znak

🌿 Interesują was legendy, bestiariusze i magiczne stworzenia?


W moim przypadku to nie tylko fascynacja tym, co nadprzyrodzone. Interesuje mnie przede wszystkim to, co kryje się głębiej – w historii, kulturze i wierzeniach prosto z Wielkiej Brytanii. Kiedy więc zobaczyłam kolejną książkę spod pióra Marty Dziok-Kaczyńskiej, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Jej reportaż o Anglii połknęłam w jeden dzień, więc tym razem również miałam spore oczekiwania.

Autorka opisuje wierzenia Anglików, Szkotów, Walijczyków i Irlandczyków, opierając się na mnóstwie źródeł, dzięki czemu książka jest naprawdę pieczołowicie przygotowana. Nie mamy tutaj jedynie zbioru legend czy katalogu fantastycznych stworzeń. Każda z tych opowieści staje się pretekstem, żeby zajrzeć nieco głębiej w historię i zastanowić się, skąd właściwie brały się konkretne lęki i wyobrażenia.

„Mroki Albionu” zabierają nas w niebezpieczne rejony. To podróż przez ciemniejszą stronę brytyjskiej kultury: od dawnych wierzeń i ludowych podań po literaturę, miejskie legendy i prawdziwe zbrodnie. Są tu elfy, wiedźmy i kelpie, jest potwór z Loch Ness, król Artur, Frankenstein i Kuba Rozpruwacz. Mity spotykają się z historią, a fikcja nieustannie przeplata się z tym, czego naprawdę bali się – i wciąż boją – mieszkańcy Wysp.

Czy autorka powołuje się na Sapkowskiego? Owszem! Wśród przywoływanych nazwisk znalazła się nawet Olga Tokarczuk. I właśnie takie niespodziewane odniesienia sprawiały, że co chwilę zaznaczałam sobie kolejne fragmenty.

Czytając tę książkę, a zajęło mi to naprawdę niewiele czasu, zaczęłam się też zastanawiać, w co sama właściwie wierzę. I wiecie co? Chyba byłabym naprawdę zaciekawiona, gdybym pewnego dnia napotkała prawdziwą wróżkę. Z drugiej strony po lekturze „Mroków Albionu” wiem już jedno: na pewno nie chciałabym jej podpaść. 

🌿 Pytanie „Jakie macie tu potwory?” okazuje się zaskakująco dobrym sposobem na poznanie wierzeń każdego z krajów UK. To, czego ludzie się boją, o czym opowiadają sobie od pokoleń i jakich historii używają do oswajania niewytłumaczalnego, potrafi powiedzieć o kulturze znacznie więcej, niż mogłoby się początkowo wydawać.

Bardzo, bardzo polecam, jako uzupełnienie wiedzy o potworach, wiedźmach, wróżkach i całej tej mroczniejszej stronie brytyjskiej kultury. Oczywiście nie tylko. 🌿

Współpraca reklamowa @wydawnictwoznakpl



czwartek, września 10, 2026

Wrześniowy update

 


Nastał drugi tydzień września,  a ja bogatsza w Kindle'a czytam bardzo dużo, ale w języku angielskim. Ponieważ są to tytuły niewydane jeszcze w Polsce nie chcę zasypywać was nimi, bo być może po nie nie sięgniecie. 

Wczoraj dorwałam Bloodguarda w bardzo dobrej cenie. Myslałam o tej powieści od kilku miesięcy i w końcu, gdy nadażyła się okazja, kupiłam. Zaczytuję się w niej od wczorajszego wieczoru. Świat Gladiatorów przedstawiony w romantasy jest mi obcy. Bo wiadomo, kocham Gladiatora i mogłabym go oglądać w kółko, łącznie z częścią drugą, ale książka? Nigdy nie czytałam książki o Gladiatorze. 




Do tego przepadłam dla trzeciego tomu Murdle. Rozwiązuję kryminalne zagadki wieczorami, daję sobie kwadrans. Świetnie się przy tym bawię i naprawdę cieszę się, że dołączyłam do fanów zagadek. Dzięki temu mój mózg się relaksuje. Spróbowałam też robić Murdoku, ale tutaj czułam taką frustrację, gdy mi nie wychodziło, a niestety, nie wychodziło mi zbyt często... Podejmę kolejne próby, choć spodziewam się porażki.

Poza tym odnajduję się w nowej pracy. Mija półtora miesiąca, od kiedy zmieniłam wydawnictwo, w którym pracuję. Będąc tutaj, na blogu i przeglądając stare posty, nie mogę uwierzyć, że dziewczyna, która kiedyś marzyła o własnej książce, osiągnęła tak dużo. Ma książkę, jest w branży wydawniczej i wraca tutaj, do postowania recenzji na bloggerze. Dziękuję, że jesteście i wciąż odwiedzacie mój blog.

A jak wasz wrzesień? Obfituje w książkowe nowości? A może odkryliście nowe pasje?

czwartek, września 17, 2026

Mroki Albionu - fascynująca podróż do świata legend



Marta Dziok-Kaczyńska
Wydawnictwo Znak

🌿 Interesują was legendy, bestiariusze i magiczne stworzenia?


W moim przypadku to nie tylko fascynacja tym, co nadprzyrodzone. Interesuje mnie przede wszystkim to, co kryje się głębiej – w historii, kulturze i wierzeniach prosto z Wielkiej Brytanii. Kiedy więc zobaczyłam kolejną książkę spod pióra Marty Dziok-Kaczyńskiej, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Jej reportaż o Anglii połknęłam w jeden dzień, więc tym razem również miałam spore oczekiwania.

Autorka opisuje wierzenia Anglików, Szkotów, Walijczyków i Irlandczyków, opierając się na mnóstwie źródeł, dzięki czemu książka jest naprawdę pieczołowicie przygotowana. Nie mamy tutaj jedynie zbioru legend czy katalogu fantastycznych stworzeń. Każda z tych opowieści staje się pretekstem, żeby zajrzeć nieco głębiej w historię i zastanowić się, skąd właściwie brały się konkretne lęki i wyobrażenia.

„Mroki Albionu” zabierają nas w niebezpieczne rejony. To podróż przez ciemniejszą stronę brytyjskiej kultury: od dawnych wierzeń i ludowych podań po literaturę, miejskie legendy i prawdziwe zbrodnie. Są tu elfy, wiedźmy i kelpie, jest potwór z Loch Ness, król Artur, Frankenstein i Kuba Rozpruwacz. Mity spotykają się z historią, a fikcja nieustannie przeplata się z tym, czego naprawdę bali się – i wciąż boją – mieszkańcy Wysp.

Czy autorka powołuje się na Sapkowskiego? Owszem! Wśród przywoływanych nazwisk znalazła się nawet Olga Tokarczuk. I właśnie takie niespodziewane odniesienia sprawiały, że co chwilę zaznaczałam sobie kolejne fragmenty.

Czytając tę książkę, a zajęło mi to naprawdę niewiele czasu, zaczęłam się też zastanawiać, w co sama właściwie wierzę. I wiecie co? Chyba byłabym naprawdę zaciekawiona, gdybym pewnego dnia napotkała prawdziwą wróżkę. Z drugiej strony po lekturze „Mroków Albionu” wiem już jedno: na pewno nie chciałabym jej podpaść. 

🌿 Pytanie „Jakie macie tu potwory?” okazuje się zaskakująco dobrym sposobem na poznanie wierzeń każdego z krajów UK. To, czego ludzie się boją, o czym opowiadają sobie od pokoleń i jakich historii używają do oswajania niewytłumaczalnego, potrafi powiedzieć o kulturze znacznie więcej, niż mogłoby się początkowo wydawać.

Bardzo, bardzo polecam, jako uzupełnienie wiedzy o potworach, wiedźmach, wróżkach i całej tej mroczniejszej stronie brytyjskiej kultury. Oczywiście nie tylko. 🌿

Współpraca reklamowa @wydawnictwoznakpl



czwartek, września 10, 2026

Wrześniowy update

 


Nastał drugi tydzień września,  a ja bogatsza w Kindle'a czytam bardzo dużo, ale w języku angielskim. Ponieważ są to tytuły niewydane jeszcze w Polsce nie chcę zasypywać was nimi, bo być może po nie nie sięgniecie. 

Wczoraj dorwałam Bloodguarda w bardzo dobrej cenie. Myslałam o tej powieści od kilku miesięcy i w końcu, gdy nadażyła się okazja, kupiłam. Zaczytuję się w niej od wczorajszego wieczoru. Świat Gladiatorów przedstawiony w romantasy jest mi obcy. Bo wiadomo, kocham Gladiatora i mogłabym go oglądać w kółko, łącznie z częścią drugą, ale książka? Nigdy nie czytałam książki o Gladiatorze. 




Do tego przepadłam dla trzeciego tomu Murdle. Rozwiązuję kryminalne zagadki wieczorami, daję sobie kwadrans. Świetnie się przy tym bawię i naprawdę cieszę się, że dołączyłam do fanów zagadek. Dzięki temu mój mózg się relaksuje. Spróbowałam też robić Murdoku, ale tutaj czułam taką frustrację, gdy mi nie wychodziło, a niestety, nie wychodziło mi zbyt często... Podejmę kolejne próby, choć spodziewam się porażki.

Poza tym odnajduję się w nowej pracy. Mija półtora miesiąca, od kiedy zmieniłam wydawnictwo, w którym pracuję. Będąc tutaj, na blogu i przeglądając stare posty, nie mogę uwierzyć, że dziewczyna, która kiedyś marzyła o własnej książce, osiągnęła tak dużo. Ma książkę, jest w branży wydawniczej i wraca tutaj, do postowania recenzji na bloggerze. Dziękuję, że jesteście i wciąż odwiedzacie mój blog.

A jak wasz wrzesień? Obfituje w książkowe nowości? A może odkryliście nowe pasje?