sobota, sierpnia 11, 2018

Posłuszna żona. [recenzja]




Autor: Kerry Fisher.

Opis: Wielka miłość, wspaniała rodzina i kłamstwa za zamkniętymi drzwiami idealnych domów. Świetnie napisana i mocno angażująca emocjonalnie powieść o przyjaźni i solidarności „drugich żon”, lojalności, zdradzie i przebaczeniu….
Czy zaryzykowałabyś wszystko dla ukochanego? Nawet gdybyś wiedziała, że zrobił coś strasznego?

Życie Lary wydaje się doskonałe. Czuły mąż Massimo, cudowny synek Sandro i piękny dom. Lara jednak wie coś o swoim mężu. Coś, czego nie może nikomu wyznać. W przeciwnym razie Massimo straciłby wszystko, na co tak ciężko pracował przez całe życie: posadę, reputację i syna. Ten sekret sprawia, że małżeństwo staje się dla Lary więzieniem.

Maggie wyszła za mąż za Nico, brata Massimo. Mieszkają razem z dziećmi ze swoich pierwszych związków. Maggie wie wszystko o mężu. Pewnego dnia jednak na strychu znajduje list, z którego poznaje straszną prawdę o pierwszej żonie Nico, Caitlin. Czy ujawni to, czego właśnie się dowiedziała, czy też wybierze milczenie, aby ochronić tych, których kocha? W rodzinie, którą spajają same kłamstwa, za prawdę trzeba będzie zapłacić ogromną cenę.



Zobaczyłam tytuł tej książki i od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Teraz, zaraz. Gdy trafiła do moich rąk, okazało się, że to niezły grubasek o bardzo ładnej okładce. Ale co skrywał? 
Fabuła podzielona jest na dwie perspektywy między dwoma głównymi bohaterkami. To znaczy: Larę oraz Maggie. Obie kobiety są mężatkami i wszystko zostaje w rodzinie, bo wybrały sobie dwóch braci. Każda z nich jest inna, z zupełnie innym nastawieniem do świata. Lara to elegancka, posłuszna żona oraz matka pięcioletniego chłopca. chodzi jak w zegarku, nigdy nie sprzeciwia się mężowi, ani teściowej. Maggie odbiera ją negatywnie, co zostaje nam przedstawione w jej perspektywie. Uważa, że jest na smyczy i nie ma własnego zdania. Natomiast dopiero co upieczona żona, Maggie, jest bardzo przebojowa, spontaniczna i również wychowuje syna, ale nie jest to biologiczne dziecko Nico – jej męża. Wszystko komplikuje fakt, że Nico ma nastoletnią córkę, która nie akceptuje nowej macochy i trudzi się z traumą po śmierci swojej matki.
Nie zawsze miłość jest usprawiedliwieniem

Wszystko ma powiązania i tak jak powiedziałam, zostaje w rodzinie. Bo owa rodzina ma bardzo wiele tajemnic, które nie powinny wyjść na światło dzienne. Współczułam Larze, czytając jej opowieść i chciałam jej pomóc, przytulić. Natomiast Maggie zarażała optymizmem, choć była trochę naiwna i łatwo zaufała Massimo (mężowi Lary). Jednak co kryło się pod maską „idealnego faceta”? W ich małżeństwie było wiele toksycznego uczucia, które niszczyło ich oboje. Lara wracała, jak bumerang, ale walczyła dalej.
Jest to bardzo dobra opowieść o walce i sile psychicznej. Podziwiam Larę za to, jak się trzymała przez wszystkie lata oraz Maggie za to, że zacisnęła zęby, dając Francesscę (córka Nico) wyżyć się do woli, ale jednocześnie nie rezygnowała z prób nawiązania z nią kontaktu.
Fabuła opiera się na wielu wątkach, ma w sobie dużo sekretów do ujawnienia i to tak przyciąga uwagę czytelnika. Nie mogłam oderwać się od tej książki, bo tak bardzo mnie wciągała. Ogromny plus za wykreowanie bohaterów, którzy stali się żywi oraz za akcję, która nie zwalniała. Dla mnie to świetna powieść – powinniście odkryć jej tajemnice. 
Kerry Fisher dała nam w ręce bardzo dobry materiał, dlatego warto go przeczytać, bo nie będziecie się nudzić. I nie sądzę, by was rozczarowała.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie

piątek, sierpnia 10, 2018

Dziesięć płytkich oddechów [recenzja]



~Dziesięć płytkich oddechów... Przyjmij je. Poczuj je. Pokochaj je.~ 
(wybaczcie, że nie ma zdjęcia, a sama okładka, ale oddałam książkę do biblioteki i nie zdążyłam zrobić zdjęć)
Autor: K.A Tucker.
Opis: Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.
Piękna powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć, o winie, której nie da się odkupić i o światełku w tunelu, które sprawia, że nawet najbardziej poraniony człowiek szuka w sobie siły, która pozwoli mu wykonać dziesięć płytkich oddechów…
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i wydaje mi się udane. Czy mogła mnie zaczarować bardziej? Mogła, ale i wystarczająco oddałam się jej urokowi.
Dwie siostry o zupełnie innych charakterach, ale obie zaczynają od nowa, uciekając przed przeszłością. Kacey oraz Livii są zdane jedynie na siebie. Od razu wiedziałam, że to będzie taka typowa opowieść, w której bohaterka ma traumę po wypadku (i jak zawsze giną jej rodzice. Tak jest w prawie każdym fanfictions na wattpadzie), potem poznaje rycerza na białym koniu i wszystko jest dobrze. Mimo tej świadomości, chciałam przeczytać Dziesięć płytkich oddechów polecaną przez moje koleżanki z blogosfery. Poza tym mam słabość do romansów wydawanych przez Filię.
Przez kilka rozdziałów miałam duży problem z Kacey i jej charakterem, ale powiem Wam, że tak miało być. Ona była jak najbardziej realna. Chamska, kąśliwa, co chwila odszczekująca w wypowiedziach, ale przez to prawdziwa. Nie potrafiła poradzić sobie z wypadkiem, w którym tylko ona przeżyła i kryła to pod skorupą, nikomu się nie spowiadając. Dodam, że uwielbiam Livii za jej szczerość i optymizm – zdecydowanie była promyczkiem Kacey w tej smutnej rzeczywistości i motywowała ją do podejmowania dobrych decyzji. 
Kacey bierze na siebie dużą odpowiedzialność i staje się opiekunem prawnym Livii, na dodatek mieszkają w małym mieszkanku, a obok wprowadza się irytująco przystojny chłopak. Dla niej to zwiastuje problemy, ale jak się okazuje, bardzo chce się do niego zbliżyć. Trent nigdzie się nie śpieszy, po prostu jest obok i to mi się w nim podobało. 
Niestety jest słaby punkt tej książki. Mimo fajnych, zabawnych czasem bohaterów, problem wypadku był do przewidzenia. Przynajmniej ja od razu się domyśliłam o co chodzi, analizując zachowanie Trenta. Nic już nie mówię, nic nie zdradzam, ale to jedna ze słabszych stron powieści. 
Pomijając to, całość mi się podobała i była w jakiś sposób rozczulająca. Kacey w końcu uwierzyła, że będzie dobrze i nie musi spotykać ją wszystko, co najgorsze. 
Idealna na lato, wręcz się ją połyka. Mi zajęła dwa dni przez pracę, ale myślę, że na spokojnie można położyć się z nią na kilka godzin i zatonąć.

sobota, sierpnia 11, 2018

Posłuszna żona. [recenzja]




Autor: Kerry Fisher.

Opis: Wielka miłość, wspaniała rodzina i kłamstwa za zamkniętymi drzwiami idealnych domów. Świetnie napisana i mocno angażująca emocjonalnie powieść o przyjaźni i solidarności „drugich żon”, lojalności, zdradzie i przebaczeniu….
Czy zaryzykowałabyś wszystko dla ukochanego? Nawet gdybyś wiedziała, że zrobił coś strasznego?

Życie Lary wydaje się doskonałe. Czuły mąż Massimo, cudowny synek Sandro i piękny dom. Lara jednak wie coś o swoim mężu. Coś, czego nie może nikomu wyznać. W przeciwnym razie Massimo straciłby wszystko, na co tak ciężko pracował przez całe życie: posadę, reputację i syna. Ten sekret sprawia, że małżeństwo staje się dla Lary więzieniem.

Maggie wyszła za mąż za Nico, brata Massimo. Mieszkają razem z dziećmi ze swoich pierwszych związków. Maggie wie wszystko o mężu. Pewnego dnia jednak na strychu znajduje list, z którego poznaje straszną prawdę o pierwszej żonie Nico, Caitlin. Czy ujawni to, czego właśnie się dowiedziała, czy też wybierze milczenie, aby ochronić tych, których kocha? W rodzinie, którą spajają same kłamstwa, za prawdę trzeba będzie zapłacić ogromną cenę.



Zobaczyłam tytuł tej książki i od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Teraz, zaraz. Gdy trafiła do moich rąk, okazało się, że to niezły grubasek o bardzo ładnej okładce. Ale co skrywał? 
Fabuła podzielona jest na dwie perspektywy między dwoma głównymi bohaterkami. To znaczy: Larę oraz Maggie. Obie kobiety są mężatkami i wszystko zostaje w rodzinie, bo wybrały sobie dwóch braci. Każda z nich jest inna, z zupełnie innym nastawieniem do świata. Lara to elegancka, posłuszna żona oraz matka pięcioletniego chłopca. chodzi jak w zegarku, nigdy nie sprzeciwia się mężowi, ani teściowej. Maggie odbiera ją negatywnie, co zostaje nam przedstawione w jej perspektywie. Uważa, że jest na smyczy i nie ma własnego zdania. Natomiast dopiero co upieczona żona, Maggie, jest bardzo przebojowa, spontaniczna i również wychowuje syna, ale nie jest to biologiczne dziecko Nico – jej męża. Wszystko komplikuje fakt, że Nico ma nastoletnią córkę, która nie akceptuje nowej macochy i trudzi się z traumą po śmierci swojej matki.
Nie zawsze miłość jest usprawiedliwieniem

Wszystko ma powiązania i tak jak powiedziałam, zostaje w rodzinie. Bo owa rodzina ma bardzo wiele tajemnic, które nie powinny wyjść na światło dzienne. Współczułam Larze, czytając jej opowieść i chciałam jej pomóc, przytulić. Natomiast Maggie zarażała optymizmem, choć była trochę naiwna i łatwo zaufała Massimo (mężowi Lary). Jednak co kryło się pod maską „idealnego faceta”? W ich małżeństwie było wiele toksycznego uczucia, które niszczyło ich oboje. Lara wracała, jak bumerang, ale walczyła dalej.
Jest to bardzo dobra opowieść o walce i sile psychicznej. Podziwiam Larę za to, jak się trzymała przez wszystkie lata oraz Maggie za to, że zacisnęła zęby, dając Francesscę (córka Nico) wyżyć się do woli, ale jednocześnie nie rezygnowała z prób nawiązania z nią kontaktu.
Fabuła opiera się na wielu wątkach, ma w sobie dużo sekretów do ujawnienia i to tak przyciąga uwagę czytelnika. Nie mogłam oderwać się od tej książki, bo tak bardzo mnie wciągała. Ogromny plus za wykreowanie bohaterów, którzy stali się żywi oraz za akcję, która nie zwalniała. Dla mnie to świetna powieść – powinniście odkryć jej tajemnice. 
Kerry Fisher dała nam w ręce bardzo dobry materiał, dlatego warto go przeczytać, bo nie będziecie się nudzić. I nie sądzę, by was rozczarowała.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie

piątek, sierpnia 10, 2018

Dziesięć płytkich oddechów [recenzja]



~Dziesięć płytkich oddechów... Przyjmij je. Poczuj je. Pokochaj je.~ 
(wybaczcie, że nie ma zdjęcia, a sama okładka, ale oddałam książkę do biblioteki i nie zdążyłam zrobić zdjęć)
Autor: K.A Tucker.
Opis: Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.
Piękna powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć, o winie, której nie da się odkupić i o światełku w tunelu, które sprawia, że nawet najbardziej poraniony człowiek szuka w sobie siły, która pozwoli mu wykonać dziesięć płytkich oddechów…
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i wydaje mi się udane. Czy mogła mnie zaczarować bardziej? Mogła, ale i wystarczająco oddałam się jej urokowi.
Dwie siostry o zupełnie innych charakterach, ale obie zaczynają od nowa, uciekając przed przeszłością. Kacey oraz Livii są zdane jedynie na siebie. Od razu wiedziałam, że to będzie taka typowa opowieść, w której bohaterka ma traumę po wypadku (i jak zawsze giną jej rodzice. Tak jest w prawie każdym fanfictions na wattpadzie), potem poznaje rycerza na białym koniu i wszystko jest dobrze. Mimo tej świadomości, chciałam przeczytać Dziesięć płytkich oddechów polecaną przez moje koleżanki z blogosfery. Poza tym mam słabość do romansów wydawanych przez Filię.
Przez kilka rozdziałów miałam duży problem z Kacey i jej charakterem, ale powiem Wam, że tak miało być. Ona była jak najbardziej realna. Chamska, kąśliwa, co chwila odszczekująca w wypowiedziach, ale przez to prawdziwa. Nie potrafiła poradzić sobie z wypadkiem, w którym tylko ona przeżyła i kryła to pod skorupą, nikomu się nie spowiadając. Dodam, że uwielbiam Livii za jej szczerość i optymizm – zdecydowanie była promyczkiem Kacey w tej smutnej rzeczywistości i motywowała ją do podejmowania dobrych decyzji. 
Kacey bierze na siebie dużą odpowiedzialność i staje się opiekunem prawnym Livii, na dodatek mieszkają w małym mieszkanku, a obok wprowadza się irytująco przystojny chłopak. Dla niej to zwiastuje problemy, ale jak się okazuje, bardzo chce się do niego zbliżyć. Trent nigdzie się nie śpieszy, po prostu jest obok i to mi się w nim podobało. 
Niestety jest słaby punkt tej książki. Mimo fajnych, zabawnych czasem bohaterów, problem wypadku był do przewidzenia. Przynajmniej ja od razu się domyśliłam o co chodzi, analizując zachowanie Trenta. Nic już nie mówię, nic nie zdradzam, ale to jedna ze słabszych stron powieści. 
Pomijając to, całość mi się podobała i była w jakiś sposób rozczulająca. Kacey w końcu uwierzyła, że będzie dobrze i nie musi spotykać ją wszystko, co najgorsze. 
Idealna na lato, wręcz się ją połyka. Mi zajęła dwa dni przez pracę, ale myślę, że na spokojnie można położyć się z nią na kilka godzin i zatonąć.