sobota, sierpnia 20, 2016

Tea Book Tag


1. Czarna herbata czyli mój ulubiony klasyk

Anna Karenina - zdecydowanie uwielbiam tę książkę oraz film. Najnowszy z 2012 roku. Zakochałam się w postaciach, chociaż główna bohaterka irytowała mnie najbardziej. Nie umiem wyjaśnić swojej miłości. 


2. Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam

Potop? To się zalicza? Moja lektura w te wakacje, która jest okropna. Jedynie czasem akcje z Kmicicem podtrzymują mnie przy życiu. Nie pamiętam wszystkich książek, które przeczytałam, ale na pewno była taka, którą ledwo zniosłam. 


3. Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają

W serii Miasto kości bohaterowie przemieszczają się non stop. Zresztą w Afterze również. Mam już te książki za sobą. Jednakże to Cassandra Clare zawładnęła moim sercem. Pisze zdecydowanie lepiej, ciekawiej i rozwija wiele wątków.
Do Aftera nie chciałabym wracać. Przemieszczenie się bohaterów w trzeciej części to jakiś chory żart.

4. Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi

Cień wiatru. Zdecydowanie Cień wiatru. Nie widziałam wielu recenzji o tej książce, co bardzo mnie smuci. Dlaczego? Jak wiele razy wspominałam ta książka potrafi zachwycić wszystkim. Watkami, fabułą i pięknymi opisami. Nowe tajemnice kryją się na każdej stronie. Dziwię się, że nie doczekała się ekranizacji.

5. Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna

Kogoś zadziwię, jeśli powiem, że 50 Twarzy Greya i After? Och, oraz seria Na zawsze. Ostatnio wpadła mi w ręce książka tej autorki. Okazało się, że jej wcześniejsza seria była bestsellerem. To ciekawe, bo w lekturze, którą miałam okazję przeczytać, nie było praktycznie żadnych opisów. Cała fabuła opierała się na dialogach, które swoją drogą, nie były mądre.
Co do Greya - ta książka była jakimś przełomem. Zrobiła furorę, bo autorka wydała kontrowersyjną powieść dla kobiet. Zwróciło to uwagę wielu osób, ponieważ wcześniej o tym tyle nie mówiono.
Natomiast After w ogóle nie ma prawa być nazywany świetną ksiązką. Jest niesłusznie popularny, bo było to fanfiction o Harrym Stylesie.

6. Herbata yerma mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła

Przykro mi, ale nie przychodzi mi do głowy żaden pomysł. Nie mam pojęcia jaką książkę mogę tutaj wpisać.

7. Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano Ci na dobranoc, kiedy byłaś mała

Kubuś Puchatek to moja ulubiona bajka. Chociaż często czytali mi również bajki braci Grimm. Zawsze bałam się Jasia i Małgosi, bo w książce był bardzo realistyczny obrazek Baby Jagi. Naprawdę. Miałam traumę.

8. Herbata owocowa, czyli Twoja ulubiona lekka książka

Zdecydowanie Zmierzch. Bardzo lubię tę serię i mam do niej sentyment. Wcale nie jest taka zła, jak o niej mówią.


9. Ice Tea, czyli książka, która zmroziła Ci krew w żyłach

Światła Września i Książę Mgły. Są to powieśći autora Cienia Wiatru. Naprawdę bałam się, czytając losy bohaterów. Wszystko było takie... realistyczne.

15 komentarzy:

  1. Potop jak najbardziej się liczy sama ledwo trzymałam się przy nim przytomna :D 50 twarzy Greya rzeczywiście nie zasługuje na taką popularność przynajmniej według mnie. Dziękuję za odwiedziny :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny tag, bardzo pomysłowy :)
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Do Potopu jeszcze nie dotarłam, póki co zasypiam słuchając audiobooka Ogniem i mieczem. Jak lubię Sienkiewicza, tak tego czytać się nie da. Słuchać zresztą też. Spartaczył tę trylogię, ale i tak ją przeczytam.... kiedyś.
    After jakoś mnie odpychał jeszcze zanim przeczytałam masę negatywnych opinii o tej książce. Nie wiem, jakiś taki szósty zmysł książkowy mam od jakiegoś czasu, i omijam "hity" którymi ludzie zachwycają się bez powodu.
    Pozdrawiam,
    Q.
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do 50 twarzy Greya zgadzam się w 100%, do Potopu jeszcze nie dotarłam i mam nadzieję, że nie będzie moją lekturą w najbliższym czasie. Pozdrawiam, Kinga :)
    kingadomanska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również bałam się Baby Jagi :D Pamiętam, że gdy byłam w szpitalu, to na mojej sali była starsza pani, która zaśpiewała mi piosenkę o chatce z piernika i właśnie o tej złej Babie Jadze. Później nie mogłam spać i się bałam. Mój tata natomiast opowiadał, że jak był mały, to bał się "Żwirka i Muchomorka". Ah te traumy dzieciństwa :D
    "Potopu" nie czytałam, ale inną lekturą Sienkiewicza, którą bardzo lubię, są "Krzyżacy". A co do "50 Twarzy Klumpa" to masz rację. Ta książka jest przesadnie popularna, choć na to nie zasługuje :D
    Pozdrawiam! ;* Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, miałam tak samą z tą piosenką, naprawdę. Przerażała mnie, bo sobie wszystko wyobrażałam.
      Dziękuje, że mnie odwiedziłas :)

      Usuń
  6. Z tych książek, które dopasowałaś i które czytałam zrobiłabym podobnie :) Co do Aftera i 50 twarzy Greya zdecydowanie :)
    onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Oprócz bajek żadnej z tych książek nie czytałam. ;D Świetnie sobie poradziłaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. super post
    miłego dnia

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG http://www.zoozelooveblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja na "Potopie" nie spałam, wręcz przeciwnie - bardzo szybko ją ukończyłam. Ale nie było to spowodowane tak wciągającą fabułą, a raczej tym, że dla jakiejś motywacji czytałyśmy z przyjaciółką na wyścigi. XD Dzięki tej małej rywalizacji udało nam się ukończyć tę książkę. ;D
    Pozdrawiam i zapraszam na konkurs,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  10. "Cień wiatru" niedawno wypożyczyłam z biblioteki i szykuję się do lektury :) Z Zafonem miałam już przyjemność przy okazji "Mariny", która bardzo mi się podobała. Mam nadzieję, że "Cień wiatru" będzie równie dobrą powieścią - jak nie lepszą ;)
    Jeśli chodzi o "After" to przeczytałam te podstawowe cztery tomy. Pierwszy był znośny, ale im dalej w las, tym było coraz gorzej. Hardin i Tessa to najgorsza para literacka w historii ;P
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj chyba miałabym problemy z tym tagiem. Z wymienionych herbat najbardziej lubię czerwoną.
    Ja jakoś nie psioczę na 50 twarzy Greya. Nie jest to dobra seria, ale czytałam większe gnioty.

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. O fenomenie Greya to można dyskutować dniami i nocami.
    Potop dla mnie nie był wcale złą lekturą, w przeciwieństwie do Zmierzchu :D
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się, co do Zmierzchu, ale Kubusia Puchatka to ja nienawidziłam ;)
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz, na pewno będzie on odwzajemniony w wolnej chwili.
Nie bawie się w obs za obs ale wchodzę na blogi obserwujących i komentuje(obserwuje jesli mi się podobają i jestem stałym czytelnikiem)

sobota, sierpnia 20, 2016

Tea Book Tag


1. Czarna herbata czyli mój ulubiony klasyk

Anna Karenina - zdecydowanie uwielbiam tę książkę oraz film. Najnowszy z 2012 roku. Zakochałam się w postaciach, chociaż główna bohaterka irytowała mnie najbardziej. Nie umiem wyjaśnić swojej miłości. 


2. Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam

Potop? To się zalicza? Moja lektura w te wakacje, która jest okropna. Jedynie czasem akcje z Kmicicem podtrzymują mnie przy życiu. Nie pamiętam wszystkich książek, które przeczytałam, ale na pewno była taka, którą ledwo zniosłam. 


3. Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają

W serii Miasto kości bohaterowie przemieszczają się non stop. Zresztą w Afterze również. Mam już te książki za sobą. Jednakże to Cassandra Clare zawładnęła moim sercem. Pisze zdecydowanie lepiej, ciekawiej i rozwija wiele wątków.
Do Aftera nie chciałabym wracać. Przemieszczenie się bohaterów w trzeciej części to jakiś chory żart.

4. Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi

Cień wiatru. Zdecydowanie Cień wiatru. Nie widziałam wielu recenzji o tej książce, co bardzo mnie smuci. Dlaczego? Jak wiele razy wspominałam ta książka potrafi zachwycić wszystkim. Watkami, fabułą i pięknymi opisami. Nowe tajemnice kryją się na każdej stronie. Dziwię się, że nie doczekała się ekranizacji.

5. Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna

Kogoś zadziwię, jeśli powiem, że 50 Twarzy Greya i After? Och, oraz seria Na zawsze. Ostatnio wpadła mi w ręce książka tej autorki. Okazało się, że jej wcześniejsza seria była bestsellerem. To ciekawe, bo w lekturze, którą miałam okazję przeczytać, nie było praktycznie żadnych opisów. Cała fabuła opierała się na dialogach, które swoją drogą, nie były mądre.
Co do Greya - ta książka była jakimś przełomem. Zrobiła furorę, bo autorka wydała kontrowersyjną powieść dla kobiet. Zwróciło to uwagę wielu osób, ponieważ wcześniej o tym tyle nie mówiono.
Natomiast After w ogóle nie ma prawa być nazywany świetną ksiązką. Jest niesłusznie popularny, bo było to fanfiction o Harrym Stylesie.

6. Herbata yerma mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła

Przykro mi, ale nie przychodzi mi do głowy żaden pomysł. Nie mam pojęcia jaką książkę mogę tutaj wpisać.

7. Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano Ci na dobranoc, kiedy byłaś mała

Kubuś Puchatek to moja ulubiona bajka. Chociaż często czytali mi również bajki braci Grimm. Zawsze bałam się Jasia i Małgosi, bo w książce był bardzo realistyczny obrazek Baby Jagi. Naprawdę. Miałam traumę.

8. Herbata owocowa, czyli Twoja ulubiona lekka książka

Zdecydowanie Zmierzch. Bardzo lubię tę serię i mam do niej sentyment. Wcale nie jest taka zła, jak o niej mówią.


9. Ice Tea, czyli książka, która zmroziła Ci krew w żyłach

Światła Września i Książę Mgły. Są to powieśći autora Cienia Wiatru. Naprawdę bałam się, czytając losy bohaterów. Wszystko było takie... realistyczne.

15 komentarzy:

  1. Potop jak najbardziej się liczy sama ledwo trzymałam się przy nim przytomna :D 50 twarzy Greya rzeczywiście nie zasługuje na taką popularność przynajmniej według mnie. Dziękuję za odwiedziny :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny tag, bardzo pomysłowy :)
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Do Potopu jeszcze nie dotarłam, póki co zasypiam słuchając audiobooka Ogniem i mieczem. Jak lubię Sienkiewicza, tak tego czytać się nie da. Słuchać zresztą też. Spartaczył tę trylogię, ale i tak ją przeczytam.... kiedyś.
    After jakoś mnie odpychał jeszcze zanim przeczytałam masę negatywnych opinii o tej książce. Nie wiem, jakiś taki szósty zmysł książkowy mam od jakiegoś czasu, i omijam "hity" którymi ludzie zachwycają się bez powodu.
    Pozdrawiam,
    Q.
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do 50 twarzy Greya zgadzam się w 100%, do Potopu jeszcze nie dotarłam i mam nadzieję, że nie będzie moją lekturą w najbliższym czasie. Pozdrawiam, Kinga :)
    kingadomanska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również bałam się Baby Jagi :D Pamiętam, że gdy byłam w szpitalu, to na mojej sali była starsza pani, która zaśpiewała mi piosenkę o chatce z piernika i właśnie o tej złej Babie Jadze. Później nie mogłam spać i się bałam. Mój tata natomiast opowiadał, że jak był mały, to bał się "Żwirka i Muchomorka". Ah te traumy dzieciństwa :D
    "Potopu" nie czytałam, ale inną lekturą Sienkiewicza, którą bardzo lubię, są "Krzyżacy". A co do "50 Twarzy Klumpa" to masz rację. Ta książka jest przesadnie popularna, choć na to nie zasługuje :D
    Pozdrawiam! ;* Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, miałam tak samą z tą piosenką, naprawdę. Przerażała mnie, bo sobie wszystko wyobrażałam.
      Dziękuje, że mnie odwiedziłas :)

      Usuń
  6. Z tych książek, które dopasowałaś i które czytałam zrobiłabym podobnie :) Co do Aftera i 50 twarzy Greya zdecydowanie :)
    onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Oprócz bajek żadnej z tych książek nie czytałam. ;D Świetnie sobie poradziłaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. super post
    miłego dnia

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG http://www.zoozelooveblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja na "Potopie" nie spałam, wręcz przeciwnie - bardzo szybko ją ukończyłam. Ale nie było to spowodowane tak wciągającą fabułą, a raczej tym, że dla jakiejś motywacji czytałyśmy z przyjaciółką na wyścigi. XD Dzięki tej małej rywalizacji udało nam się ukończyć tę książkę. ;D
    Pozdrawiam i zapraszam na konkurs,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  10. "Cień wiatru" niedawno wypożyczyłam z biblioteki i szykuję się do lektury :) Z Zafonem miałam już przyjemność przy okazji "Mariny", która bardzo mi się podobała. Mam nadzieję, że "Cień wiatru" będzie równie dobrą powieścią - jak nie lepszą ;)
    Jeśli chodzi o "After" to przeczytałam te podstawowe cztery tomy. Pierwszy był znośny, ale im dalej w las, tym było coraz gorzej. Hardin i Tessa to najgorsza para literacka w historii ;P
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj chyba miałabym problemy z tym tagiem. Z wymienionych herbat najbardziej lubię czerwoną.
    Ja jakoś nie psioczę na 50 twarzy Greya. Nie jest to dobra seria, ale czytałam większe gnioty.

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. O fenomenie Greya to można dyskutować dniami i nocami.
    Potop dla mnie nie był wcale złą lekturą, w przeciwieństwie do Zmierzchu :D
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się, co do Zmierzchu, ale Kubusia Puchatka to ja nienawidziłam ;)
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz, na pewno będzie on odwzajemniony w wolnej chwili.
Nie bawie się w obs za obs ale wchodzę na blogi obserwujących i komentuje(obserwuje jesli mi się podobają i jestem stałym czytelnikiem)

created by STRONG-POWER.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Powróć do góry