sobota, stycznia 28, 2017

"Co za głupia książka" Gwiazd Naszych Wina. [Recenzja]


Tytuł: Gwiazd Naszych Wina.
Autor: John Green.
Opis: Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.

Gwiazd Naszych Wina.
Bardzo często krytykowana, obrzucana błotem. Dlaczego? Dla mnie ta książka od pierwszych stron niosła przesłanie. Autor zdecydował się na niebanalną fabułę, opisując chorobę młodej dziewczyny. Czy Gwiazd Naszych Wina jest krytykowana tylko dlatego, że napisał ją John Green, a ona stała się popularną książką dla młodzieży. A dla kogo miałaby być, skoro odnosi się do środowiska nastolatków? Oczywiście, mogą przeczytać to też dorośli ludzie i sądzę, że tez im się spodoba historia Hazel Grace.

Green manipuluje nami. Myślimy, że to Hazel będzie najbardziej poszkodowaną osobą w książce. Spodziewamy się najgorszego scenariusza, a kiedy przychodzi punkt kulminacyjny… akcja zmienia kierunek. Byłam oczarowana wątkami, które wprowadził John Green. Zadbał o to, by czytelnik mógł sobie wszystko wyobrazić i wciągnąć się na tyle mocno, żeby nie odłożyć książki przez kilka dobrych godzin. Ze mną tak było. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej.

Augustus Waters, ważna postać w życiu Hazel. Stał się dużym motywatorem, ogromną inspiracja i nadzieją dla bohaterki. Nie opuszczał jej. Ha! On spełnił jej największe marzenie i podarował coś, co nie każdy mógł zrobić. Augustus Waters pokochał Hazel Grace. Okay? Okay.


Nie chciałabym za wiele zdradzać z fabuły. Nie na tym to polega. Jednak moje serce należy do tej książki i muszę ją chwalić na wszelkie sposoby. Chcę, byście po nią sięgnęli i sami przekonali się, czy warto.
Zakończenie zaskakuje. Nie tego się spodziewałam i równocześnie czuję niedosyt. Ale przecież nie napiszę do autora, jak Hazel Grace, i nie poproszę o dokończenie historii tak jakbym chciała.

Gwiazd Naszych Wina otwiera nam oczy, postrzegamy trochę więcej. Warto ją przeczytać.

20 komentarzy:

  1. Zarówno czytałam jak i oglądałam. Zdecydowanie książka zrobiła na mnie większe wrażenie. Co tu dużo mówić ma w sobie to coś

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam ale dla mnie to było takim "meh" ;p Niemniej ja takiej literatury normalnie nie czytam właśnie dlatego xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że ona bardziej młodzieżowa jest, ale może z ciekawości zerknę ;)
    Zapraszam do siebie ;)
    http://przystanekszczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Greena, a Gwiazd naszych wina to moja ulubiona książka. Kocham, kocham i jeszcze raz kocham!

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jest naprawdę fajna ale zakończenie mna nie wstrząsnęło. Od powrotu z Amsterdamu książka mi się bardzo dłużyła. Sama powieść jak najbardziej fajna lecz mnie nie porwała. Film moim daniem dużo lepszy :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię ją bardzo :) Cudowna, wzruszająca, zapadająca w pamięć. Czytałam jeszcze "Papierowe miasta", ale nie zrobiły już na mnie tak dużego wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bardzo szybko przewidziałam co się stanie na końcu. Ogromnym plusem "Gwiazd naszych wina" jest to, że autor poruszył trudną tematykę. Jednak podczas czytania nie odczułam zbyt wielu emocji. Jestem tą książką raczej rozczarowana niż zachwycona.
    Pozdrawiam, Ola
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, przepłakałam, nie zapomniałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie niestety zakończenie nie zaskoczyło, ponieważ zostało mi zaspoilerowane, ale ogólnie, lekturę wspominam bardzo pozytywnie :) Na pewno była to najlepsza książka Greena, jaką czytałam, bo "Papierowe miasta" mnie nie zachwyciły, a "Szukając Alaski" nawet nie dokończyłam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie mocny średniak, ale to może dlatego, że młodzieżówki mnie męczą. Green nie należy do moich ulubionych autorów, szczególnie po paskudnym "Szukając Alaski".

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzie Ty wykopałaś tą książkę :)Jak ja chciałam recenzję dla wydawnictwa napisać tego wydawnictwa, to mi odpisali, że już jej nie mają bo to dawno było.

    OdpowiedzUsuń
  12. Swoją przygodę z "Gwiazd naszych wina" zaczęłam trochę nie od tej strony, ponieważ najpierw obejrzałam film, po którym nie mogłam pozbierać się przez parę dni. Oczywiste było, że po książkę muszę sięgnąć.
    Właśnie mnie też bardzo denerwuje to zakończenie. Po przeczytaniu książki czułam taki niedosyt, że aż mnie skręcało. Gdzieś przeczytałam, albo obiło mi się o uszy, że John Green komuś powiedział, iż Hazel zmarła dwa miesiące po Gusie, ale czy to prawda, czy ktoś to po prostu wymyślił, to nie mam zielonego pojęcia...
    Zapraszam do mnie: czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja córka za nią przepada, uwielbia książkę, jak i film, a to bardzo cieszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba jestem inna, bo mnie ta książka aż tak jak innych, nie zachwyciła!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oglądałam film i bardzo mi się spodobał :) książkę też na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam i raczej nie przeczytam. Ale ekranizację chętnie bym zobaczyła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam książki i nie oglądałam filmu. Trochę się obawiam fabuły, ale może kiedyś w końcu się skusze, bo słyszałam wiele dobrych rzeczy o książce.

    OdpowiedzUsuń
  18. Książki nie czytałem, filmu też nie oglądałem :D
    Niemniej jednak słyszałem o niej wiele dobrego, może się kiedyś skuszę by przeczytać :)

    mlwdragon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Ahhhh moja ukochana <3 <3

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz, na pewno będzie on odwzajemniony w wolnej chwili.
Nie bawie się w obs za obs ale wchodzę na blogi obserwujących i komentuje(obserwuje jesli mi się podobają i jestem stałym czytelnikiem)

sobota, stycznia 28, 2017

"Co za głupia książka" Gwiazd Naszych Wina. [Recenzja]


Tytuł: Gwiazd Naszych Wina.
Autor: John Green.
Opis: Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.

Gwiazd Naszych Wina.
Bardzo często krytykowana, obrzucana błotem. Dlaczego? Dla mnie ta książka od pierwszych stron niosła przesłanie. Autor zdecydował się na niebanalną fabułę, opisując chorobę młodej dziewczyny. Czy Gwiazd Naszych Wina jest krytykowana tylko dlatego, że napisał ją John Green, a ona stała się popularną książką dla młodzieży. A dla kogo miałaby być, skoro odnosi się do środowiska nastolatków? Oczywiście, mogą przeczytać to też dorośli ludzie i sądzę, że tez im się spodoba historia Hazel Grace.

Green manipuluje nami. Myślimy, że to Hazel będzie najbardziej poszkodowaną osobą w książce. Spodziewamy się najgorszego scenariusza, a kiedy przychodzi punkt kulminacyjny… akcja zmienia kierunek. Byłam oczarowana wątkami, które wprowadził John Green. Zadbał o to, by czytelnik mógł sobie wszystko wyobrazić i wciągnąć się na tyle mocno, żeby nie odłożyć książki przez kilka dobrych godzin. Ze mną tak było. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej.

Augustus Waters, ważna postać w życiu Hazel. Stał się dużym motywatorem, ogromną inspiracja i nadzieją dla bohaterki. Nie opuszczał jej. Ha! On spełnił jej największe marzenie i podarował coś, co nie każdy mógł zrobić. Augustus Waters pokochał Hazel Grace. Okay? Okay.


Nie chciałabym za wiele zdradzać z fabuły. Nie na tym to polega. Jednak moje serce należy do tej książki i muszę ją chwalić na wszelkie sposoby. Chcę, byście po nią sięgnęli i sami przekonali się, czy warto.
Zakończenie zaskakuje. Nie tego się spodziewałam i równocześnie czuję niedosyt. Ale przecież nie napiszę do autora, jak Hazel Grace, i nie poproszę o dokończenie historii tak jakbym chciała.

Gwiazd Naszych Wina otwiera nam oczy, postrzegamy trochę więcej. Warto ją przeczytać.

20 komentarzy:

  1. Zarówno czytałam jak i oglądałam. Zdecydowanie książka zrobiła na mnie większe wrażenie. Co tu dużo mówić ma w sobie to coś

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam ale dla mnie to było takim "meh" ;p Niemniej ja takiej literatury normalnie nie czytam właśnie dlatego xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że ona bardziej młodzieżowa jest, ale może z ciekawości zerknę ;)
    Zapraszam do siebie ;)
    http://przystanekszczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Greena, a Gwiazd naszych wina to moja ulubiona książka. Kocham, kocham i jeszcze raz kocham!

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jest naprawdę fajna ale zakończenie mna nie wstrząsnęło. Od powrotu z Amsterdamu książka mi się bardzo dłużyła. Sama powieść jak najbardziej fajna lecz mnie nie porwała. Film moim daniem dużo lepszy :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię ją bardzo :) Cudowna, wzruszająca, zapadająca w pamięć. Czytałam jeszcze "Papierowe miasta", ale nie zrobiły już na mnie tak dużego wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bardzo szybko przewidziałam co się stanie na końcu. Ogromnym plusem "Gwiazd naszych wina" jest to, że autor poruszył trudną tematykę. Jednak podczas czytania nie odczułam zbyt wielu emocji. Jestem tą książką raczej rozczarowana niż zachwycona.
    Pozdrawiam, Ola
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, przepłakałam, nie zapomniałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie niestety zakończenie nie zaskoczyło, ponieważ zostało mi zaspoilerowane, ale ogólnie, lekturę wspominam bardzo pozytywnie :) Na pewno była to najlepsza książka Greena, jaką czytałam, bo "Papierowe miasta" mnie nie zachwyciły, a "Szukając Alaski" nawet nie dokończyłam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie mocny średniak, ale to może dlatego, że młodzieżówki mnie męczą. Green nie należy do moich ulubionych autorów, szczególnie po paskudnym "Szukając Alaski".

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzie Ty wykopałaś tą książkę :)Jak ja chciałam recenzję dla wydawnictwa napisać tego wydawnictwa, to mi odpisali, że już jej nie mają bo to dawno było.

    OdpowiedzUsuń
  12. Swoją przygodę z "Gwiazd naszych wina" zaczęłam trochę nie od tej strony, ponieważ najpierw obejrzałam film, po którym nie mogłam pozbierać się przez parę dni. Oczywiste było, że po książkę muszę sięgnąć.
    Właśnie mnie też bardzo denerwuje to zakończenie. Po przeczytaniu książki czułam taki niedosyt, że aż mnie skręcało. Gdzieś przeczytałam, albo obiło mi się o uszy, że John Green komuś powiedział, iż Hazel zmarła dwa miesiące po Gusie, ale czy to prawda, czy ktoś to po prostu wymyślił, to nie mam zielonego pojęcia...
    Zapraszam do mnie: czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja córka za nią przepada, uwielbia książkę, jak i film, a to bardzo cieszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba jestem inna, bo mnie ta książka aż tak jak innych, nie zachwyciła!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oglądałam film i bardzo mi się spodobał :) książkę też na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam i raczej nie przeczytam. Ale ekranizację chętnie bym zobaczyła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam książki i nie oglądałam filmu. Trochę się obawiam fabuły, ale może kiedyś w końcu się skusze, bo słyszałam wiele dobrych rzeczy o książce.

    OdpowiedzUsuń
  18. Książki nie czytałem, filmu też nie oglądałem :D
    Niemniej jednak słyszałem o niej wiele dobrego, może się kiedyś skuszę by przeczytać :)

    mlwdragon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Ahhhh moja ukochana <3 <3

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz, na pewno będzie on odwzajemniony w wolnej chwili.
Nie bawie się w obs za obs ale wchodzę na blogi obserwujących i komentuje(obserwuje jesli mi się podobają i jestem stałym czytelnikiem)